Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zachodniopomorskie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zachodniopomorskie. Pokaż wszystkie posty

sobota, 25 kwietnia 2020

Szlakiem Wału Pomorskiego - ocalmy krzyże grunwaldzkie od zapomnienia

Mirosławiec, bo o nim mowa, to miasto powiatu wałeckiego, położone w województwie zachodniopomorskim. Jest malutkie, ale dość rozsławione. Usytuowanie na Pojezierzu Wałeckim ściąga do miasta turystów rekreacyjnych. Dzieje wojenne za to zachęcają do odwiedzenia Muzeum Wału Pomorskiego i przebycia szlaku bojowego 1 Armii Wojska Polskiego z 1945 roku. Najnowsza, smutna historia, zaprasza nas do lasu, by w ciszy pochylić głowę przed pomnikiem lotników, którzy zginęli w katastrofie wojskowej Casy.

Na drodze dojazdowej do Mirosławca powitały nas betonowe miecze grunwaldzkie, będące symbolem Wału Pomorskiego, należącego do systemu umocnień III Rzeszy. Te swoiste pomniki wytyczają przebieg umocnień, które przełamały polskie wojska w 1945 roku i jednocześnie budzą kontrowersję, bo aktualny obóz rządzący rączkami Instytutu Pamięci Narodowej nakazał rozbiórkę krzyży twierdząc, że to propagowanie KOMUNIZMU. Generałowie Berling i Popławski w grobie się przewracają. Dość szybko powstała obywatelska oddolna inicjatywa w celu ochrony tych pomników.  Na razie sprawa stoi w miejscu, sytuację ratuje i nie ratuje fakt, że wiele z nich stoi przy drogach pozostających w zarządzie Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad. W przypadku poszerzenia pasa drogowego, może znaleźć się umotywowanie dla usunięcia pomników. Oczywiście w zależności, kto będzie wydawał decyzję - wystarczające może się bowiem okazać tylko przesunięcie krzyży kilka metrów "wgłąb lądu".
Krzyży jest więcej i w archiwum na pewno mam pomniki w Golcach, Jastrowiu i Podgajach, ale na ten moment nie jestem w stanie ich wydobyć, więc pokazuję tylko te mirosławieckie.

Gdzieś przy DK 10, okolice m. Kieprnik, 23.05.2019 r., ©Marchevka
To nie jest pomnik z tej serii, ale jest, na terenie jednostki wojskowej, Mirosławiec, 23.05.2019 r., ©Marchevka
Krzyże Grunwaldzkie, Mirosławiec, 23.05.2019 r., ©Marchevka
W mieście odpuściliśmy zwiedzanie starego miasta, które jako całe założenie średniowieczne wpisane jest do rejestru zabytków. Udaliśmy się do Muzeum Walk o Wał Pomorski, gdzie na wystawie plenerowej z tatą zrobiliśmy sobie sesję fotograficzną i mieliśmy uciechę jak małe dzieci z oglądania wojskowych pojazdów z bliska. Ogólnodostępny jest czołg T34/85 oraz haubica 122 mm wz. 1938. Na wystawie można także z bliska obejrzeć radziecki bombowiec Suchoj Su-22.
Czołg T34/85, Mirosławiec, 23.05.2019 r., ©Marchevka
SU-22, Mirosławiec, 23.05.2019 r., ©Marchevka
Haubica 122 mm wz. 38, Mirosławiec, 23.05.2019 r., ©Marchevka
Po obejrzeniu ekspozycji mieliśmy kierować się do ostatniego już punktu naszej wycieczki, jednak marchevkowy zmysł włóczęgi z wyczulonym nosem emerytowanego dochodzeniowca pokierowały nas jeszcze w jedno miejsce. Prawdopodobnie niechcący złamaliśmy zakaz wjazdu do lasu, ale niezbyt było gdzie zawrócić, więc dotarliśmy prawie pod sam pomnik upamiętniający 20 ofiar lotniczej katastrofy wojskowej CASY, która miała miejsce w styczniu 2008 roku. Nie jest to wielki monument, jednakże samo miejsce wzbudza refleksję. Nam - zwykłym ludziom, że ktoś zginął, że można tego było uniknąć. Nam - żołnierzom, że procedury są po to, by ich przestrzegać. Przed rozpoczęciem służby wojskowej miałam okazję porozmawiać z jedną panią oficer i ona powiedziała mi jedno bardzo ważne zdanie: Natalia, jeśli w klapie paki są schodki, to ktoś to wymyślił, by po nich schodzić, a nie zeskakiwać i płakać, że kostka skręcona
Pomnik katastrofy samolotu Casa, Mirosławiec, 23.05.2019 r., ©Marchevka
Tablica z nazwiskami ofiar katastrofy, Mirosławiec, 23.05.2019 r., ©Marchevka
Ostatnim etapem był powrót do domu przez Stare Drawsko i Połczyn-Zdrój. Tym samym zamykam na blogu temat Zachodniopomorskie na 100%. Wszystkie powiaty zostały odwiedzone i udokumentowane, a ja mam nadzieję, że odczuliście chociaż ułamek mojej radości z odbytego turnee.
Mirosławiec żegna..., Mirosławiec, 23.05.2019 r., ©Marchevka

piątek, 7 lutego 2020

Zamek Drahim w Starym Drawsku

Stare Drawsko to wieś położona w powiecie drawskim na historycznym szlaku solnym ciągnącym się z Kołobrzegu do Wielkopolski. Aktualnie wioska przyciąga turystów ze względu na położenie między dwoma jeziorami. Niewątpliwie jednak największą atrakcją są ruiny zamku Drahim, które położone po prawej stronie DW 163 (w kierunku z Czaplinka do Połczyna-Zdroju) zachęcają do krótkiego postoju na placu u ich podnóża i rozejrzenia się po okolicy.
DW177, granica powiatu drawskiego, 23.05.2019 r., ©Marchevka.
Zamek Drahim został wzniesiony przez joannitów w XIV wieku. Historii Wam oszczędzę, bo wszelkie szczegóły są ogólnodostępne w internetowych źródłach. Ruiny wpisane są do rejestru Instytutu Dziedzictwa Narodowego i można je zwiedzać wewnątrz, obserwując rekonstrukcję codziennego zamkowego życia, a także cyklicznie uczestniczyć w turniejach rycerskich.
Zamek Drahim - widok z parkingu, Stare Drawsko, 23.05.2019 r., ©Marchevka.
Zamek Drahim - przeczytajcie transparent ;), Stare Drawsko, 23.05.2019 r., ©Marchevka.
Ktoś chętny na przygodę?, Zamek Drahim, Stare Drawsko, 23.05.2019 r., ©Marchevka.
Zamek Drahim, Stare Drawsko, 23.05.2019 r., ©Marchevka.
Między zamkiem a kościołem..., Stare Drawsko, 23.05.2019 r., ©Marchevka.
W cieniu zamku zaś, nad brzegiem jeziora kryje się malutki neogotycki kościółek pw. Wszystkich Świętych z XIX wieku. Ciekawostką jest fakt, że świątynia została wzniesiona z granitu pochodzącego z zamkowych ruin. Kościół z jeziorem w tle zagościł w moim archiwum po raz pierwszy. 
Kościół pw. Wszystkich Świętych, Stare Drawsko, 23.05.2019 r., ©Marchevka.
Widok na DW163 z zamku, Stare Drawsko, 23.05.2019 r., ©Marchevka.
I to już koniec szalonej podróży, z Drawska przez Połczyn Zdrój wróciliśmy do domu, kończąc podróż, o której napisałam już TUTAJ. :) 

piątek, 24 stycznia 2020

Wokół powiatu polickiego

Był maj 2019 roku. Już wcześniej wspominałam, że przed wylotem do Irlandii chciałabym jeszcze gdzieś pojechać. Po ponad miesiącu leżenia i sporadycznej nauki chodzenia, mogłam przynajmniej spokojnie siedzieć. Skonsultowałam w lekarzem mój pomysł na wycieczkę i dostałam odpowiedź, że bardzo dobrze zrobi mi to na głowę (dosłownie), ale trzeba zabezpieczyć ranę i mimo wszystko być ostrożnym. Żadne wycieczki pociągiem ani autobusem nie wchodziły w moim stanie w grę. Kierowcą też jeszcze nie mogłam być, bo praca nóg w czasie prowadzenia była zbyt męcząca dla kręgosłupa. Przedstawiłam więc mój plan tacie, a on... ochoczo przystał.

Błądząc po mapie zauważyłam, że nie miałam okazji odwiedzić/zwiedzić wszystkich powiatów mojego województwa. Pamiętacie cykl Polska na 100%? A Marchevkowo na Folkowo? No i to był naturalny, kolejny etap wycieczek regionalnych. Opracowałam dwie trasy, jedna 300 km, druga 250 km. Jedna miała wieść na zachód, do niemieckiej granicy, a druga na południe.

Tamtego dnia postanowiliśmy pojechać na zachód, bo była dłuższa i trudniejsza. Mogę Was w końcu zabrać w ostatni, a zarazem pierwszy etap podróży, czyli do powiatu polickiego, który zrealizowałam, jak zwykle, w niecodzienny sposób. Zdecydowałam, że nie chcę jechać do samych Polic, które być może piękne i klimatyczne, zupełnie nie pasowały mi do trasy - musielibyśmy robić pustą pętlę, zjeżdżając z trasy szczecińskiej. Pomyślałam więc, że odwiedzę wioski, o których mało kto słyszał, a niektóre ruinki mogą kiedyś zniknąć i będzie świetna pamiątka z tego wypadu. Pierwszą miejscowością było Będargowo. Jest to mała wieś w gminie Kołbaskowo, a jej centralnym i najbardziej interesującym punktem jest kościół Najświętszej Maryi Panny Wspomożycelki Wiernych z początku XIII wieku! Kształt tego niewielkiego kościółka wyróżniają dwie ogromne przypory po zachodniej stronie. Okazało się, że to pozostałości po... dawnej kościelnej wieży, którą wyburzono w XIX wieku. Jest to naprawdę niecodzienny widok i warto zobaczyć to na własne oczy.
Będargowo, 23.05.2019 r., ©Marchevka.
Będargowo, 23.05.2019 r., ©Marchevka.
Będargowo, 23.05.2019 r., ©Marchevka.
Będargowo, 23.05.2019 r., ©Marchevka.
Następnie dojechaliśmy do Barnisława, wioseczki leżącej tuż przy niemieckiej granicy. Tam także znajduje się kościółek, nieco młodszy niż ten w Będargowie. Świątynia bez uszczerbku przetrwała II wojnę światową, a w 1946 roku została konsekrowana na kościół rzymskokatolicki pw. Św. Stanisława Kostki. Na przynależącym terenie znajduje się stary cmentarz, a całość otacza XV-wieczny mur. Na uwagę zasługuje klimatyczne zakątki kościelnego terenu, a także plac zabaw usytuowany tuż przy samym murze.
Barnisław, 23.05.2019 r., ©Marchevka.
Barnisław, 23.05.2019 r., ©Marchevka.
Barnisław, 23.05.2019 r., ©Marchevka.
Jak nietrudno się domyślić, w Smolęcinie, czyli kolejnym punkcie wycieczki, także odwiedziliśmy kościół, a raczej jego ruiny. Jak również nietrudno się domyślić, na terenie dawnej świątyni można znaleźć butelki i inne śmieci, a wokół roztacza się przykry zapach uryny. Nic nowego. Niemniej jednak zdecydowaliśmy się wejść w zarośla, by na własne oczy zobaczyć XIII-wieczne mury wzniesione z surowych kamieni. Warto było. Nie wiadomo, kiedy to miejsce przestanie istnieć - wokół przechadzają się gigantyczne ślimaki i zupełnie nie wiadomo, kiedy wpadną na pomysł pożarcia pozostałości zabytku...
Smolęcin, 23.05.2019 r., ©Marchevka.
Smolęcin, 23.05.2019 r., ©Marchevka.
Smolęcin, 23.05.2019 r., ©Marchevka.
Smolęcin, 23.05.2019 r., ©Marchevka.
Smolęcin, 23.05.2019 r., ©Marchevka.
Smolęcin, 23.05.2019 r., ©Marchevka.
Dalej w planie było Karwowo, a my jak zwykle w poszukiwaniu zapomnianej wieży, zabłądziliśmy. To samo było w Rusowie. Oczywiście wieża jest kościelna, przynależąca do ruin. Ale za to jaka ładna i malownicza - mimo aktualnego stanu. Sam kościół został wzniesiony w XIII wieku, jednak interesującą mnie wieżę wzniesiono w końcu XIX wieku. Było to zadzwiające, wszak to stosunkowo nowy obiekt. Zniszczenia przyniosła wojna - wieżę na swój punkt obserwacyjny obrały wojska niemieckie. Uszkodzony obiekt po wojnie już nie został odbudowany, a jedynie wpisany do rejestru zabytków i... otoczony porządnym płotem, uniemożliwiającym eksplorację. Wierzę, że nigdzie nie było dziury umożliwiającej wejście i balowanie miejscowej Burżulandii. 
Karwowo, 23.05.2019 r., ©Marchevka.
Karwowo, 23.05.2019 r., ©Marchevka.
Karwowo, 23.05.2019 r., ©Marchevka.
Karwowo, 23.05.2019 r., ©Marchevka.
Karwowo, 23.05.2019 r., ©Marchevka.
Na tym zakończyliśmy policki etap wycieczki, a w ramach rozrywki, do następnego punktu, czyli do Krzywego Lasu, pojechaliśmy przez Niemcy (czym złamałam w tamtym czasie prawo, a kto zgadnie dlaczego?). Tam zrobiliśmy krótki przystanek na obrzeżach Parku Narodowego Dolnej Odry w Mescherin i skierowaliśmy się z powrotem do Polski. Tempo zwiedzania było trochę zabójcze, ale to ze względu na to, że był środek tygodnia i jeszcze przed wakacjami, więc uniknęliśmy korków. Tata to zawodowy kierowca, więc pokonanie 200 km to dla niego jak codzienne wyjście po bułki dla każdego z nas. Poza tym jak już wszyscy doskonale wiecie, często zdarza mi się wchodzić do budynków czy też na wystawy, ale najbardziej rajcuje mnie widok z zewnątrz. Nie jestem historykiem sztuki, więc chociaż wiem, co to są rzygacze i tympanony oraz potrafię odróżnić kolumnę dorycką od jońskiej, nie tkwię godzinami wpatrując się w szczegóły. Oglądam, dokumentuję co mnie zaciekawi, ewentualnie robię notatki z tego, co chcę sprawdzić potem - bo nigdy nie czytam historii przed! I jedziemy dalej. Poza tym ze względu na ranę pooperacyjną  musiałam wrócić o dość wczesnej porze na zmianę opatrunku. Plan zakładał odwiedzenie powiatu polickiego, gryfińskiego, myśliborskiego oraz pyrzyckiego. Jak się jednak okazało, do Pyrzyc dotarliśmy dość wcześnie i postanowiliśmy, że zamiast do domu przez Stargard, wrócimy "dołem", realizując za jednym podejściem także trasę południową, odwiedzając kolejno Choszczno i Recz, Mirosławiec i Stare Drawsko. Tym sposobem w jeden dzień pokonaliśmy 500 km wokół województwa zachodniopomorskiego, jednocześnie zamykając temat "odhaczenia" wszystkich zachodniopomorskich powiatów przez Marchev. Pozostało oczywiście jeszcze wiele do zobaczenia, ale statystyka się zgadza, więc pomarańczowe serduszko mogło spokojnie dopakować walizkę i ruszyć na podbój Zielonej Wyspy :)
Ostateczna trasa, google.maps.com

piątek, 10 stycznia 2020

Powiat choszczeński

Gapa ze mnie i temat zaczęłam ze złej strony. Teraz pozostało mi go dociągnąć do końca i dopiero wtedy wyjaśnić, jak do tego doszło. Powiat choszczeński leży na południu województwa zachodniopomorskiego, a samo Choszczno przed reformą administracyjną należało do województwa gorzowskiego.
Herb Choszczna, Choszczno, ©Marchevka.
Wiedziona urokiem pyrzyckich murów miejskich, liczyłam na podobne doznania w Choszcznie. Udało się połowicznie, bowiem atrakcje były, ale ich ekspozycja jakby w krzywym zwierciadle. Barbakan Bramy Kamiennej był przysłonięty gigantycznym plakatem jednego z kandydatów do Europarlamentu. Kościół Narodzenia Najświętszej Maryi Panny przechodził akurat renowację i nie miałam ochoty na robienie zdjęć rusztowaniom. Zachowane fragmenty murów obronnych natomiast otoczone były blokami z wielkiej płyty, przez co nawet północna furta nie miała szans na jakiekolwiek poważne ujęcie w kadrze, bo z każdej strony bloki i pawilony. 
Barbakan Bramy Kamiennej, Choszczno, ©Marchevka.
Północne mury miejskie, Choszczno, ©Marchevka
Zachodnia część północnej furty, Choszczno, ©Marchevka.
Jak mur prosto, to blok krzywo. Jak blok prosto, to mur krzywo. Jak żyć?, Choszczno, ©Marchevka.
Żeby jednak nie było - wypiłam pyszną kawę na stacji państwowego koncernu (jestem chora na tę kawę i przynajmniej jeden kubek w trasie był moim świętym polskim rytuałem!), po czym niczym niezrażona udałam się w stronę Recza, niewielkiego miasteczka z wielką historią. Aktualnie leżące w powiecie choszczeńskim niespełna 3-tysięczne miasto, położone jest na historycznej granicy Pomorza i Wielkopolski, a także na Szlaku Cysterskim. Aktualnie może się poszczycić dość rozbudowaną listą zabytków, do których włącza się m. in. XIII-wieczny układ starego miasta. Osobiście do Recza pojechałam obejrzeć właściwie tylko jeden obiekt. Była to czatownia z XV wieku, która tak mi się spodobała, że w samochodzie przebierałam nogami z radości, że zobaczę ją na żywo (Marchevki czasami tak mają). Poza tym obejrzałam także dwie baszty - Młyńską, stojącą na wlocie do miasta od strony Choszczna a także Drawieńską, tuż obok wspomnianej już czatowni. 
Brama Choszczeńska, pierwotnie Młyńska, Recz, ©Marchevka.
Brama Choszczeńska, pierwotnie nazywana Bramą Młyńską, stoi przy samej drodze wojewódzkiej 151, przy rozwidleniu dróg do Choszczna i Szczecina. Wzniesiona została w XIV wieku i stanowiła, co oczywiste, element obwarowań miejskich. Wyobraźnia nieco poniosła autorów tablicy informacyjnej przed wejściem do baszty, która głosi, że Baszta owa jest jednym z nielicznych zachowanych w regionie zabytków średniowiecznych. Pozwolę sobie z tym się nie zgodzić, a dowodów na to jest bez liku chociażby i na tym blogu. Ale cóż, chcą się czuć wyjątkowo - mają do tego pełne prawo ;-)
Brama Choszczeńska, pierwotnie Młyńska, Recz, ©Marchevka.
Brama Choszczeńska, pierwotnie Młyńska, Recz, ©Marchevka.
Po objechaniu miasta dookoła, w końcu dotarliśmy do Baszty Drawieńskiej i czatowni. Obie wpisane są w linię zabytkowych murów miejskich. Powstały później, niż Brama Choszczeńska - czatownia jest datowana na XV wiek, baszta wiek później. 
Baszta Drawieńska, Recz, ©Marchevka.
Czatownia, Recz, ©Marchevka.
To był bardzo upalny dzień i niestety, ze względów zdrowotnych, nie mogliśmy pozwolić sobie na dłuższe łazikowanie, bo do Recza dotarliśmy tuż po południu, więc w najgorętszej porze dnia. Po tak naprawdę pobieżnym zorientowaniu się w topografii i zabytkach, zdecydowaliśmy się na schronienie w klimatyzowanym aucie i ruszeniu w dalszą drogę. Za nami było już ponad 300 km i do pokonania zostało jeszcze niecałe 200. Mimo to cieszę się, że na Marchevkową mapę mogłam nanieść kolejne odwiedzone punkty, którym poświęciłam chociaż chwilę więcej niż samo obejrzenie przejazdem, przez samochodową szybę. Do zobaczenia na szlaku, w kolejce czeka kolejny wpis z tej podróży!


sobota, 15 czerwca 2019

Pyrzyce, czyli śladem murów miejskich

Niewielkie, liczące niecałe 13 tysięcy mieszkańców Pyrzyce, położone są 45 km od Szczecina. Jak wiele miast Pomorza Zachodniego, także Pyrzyce należały do Księstwa Pomorskiego, dzięki czemu wnikliwym Czytelnikom historia tego obszaru jest już nieco znajoma. Miasto przechodziło we władanie, jak reszta ziem, między Piastami i książętami pomorskimi. Za czasów i z nakazu Bolesława Krzywoustego zostało schrystianizowane w XII wieku, a wiek później z nadania księcia Barnima I otrzymały prawa miejskie. W tym samym czasie Pyrzyce rozpoczęły fortyfikację miasta, a dużą część umocnień podziwiamy nawet dziś.
Witacz, Pyrzyce, ©Marchevka.
Co mnie zaskoczyło, to bardzo nieskomplikowana mapka ogólnodostępna w internecie, gdzie schematycznie rozrysowano przebieg murów miejskich i mieszczące się w ich linii bramy i baszty. Postanowiłam więc obadać to naocznie, bo ze względu na wielki upał wyszło nad wyraz dobrze. Z wrażenia jednak w pewnych miejscach nie robiłam zdjęć, macie więc motywację, by braki w lekturze uzupełnić samodzielnie - zjazd z drogi S3 na węźle, a jakże!, Pyrzyce! Wjeżdżając do miasta, od razu widzimy Bramę Bańską, która w swym najlepszym okresie miała aż 5 pięter! W czasie wojny została zniszczona. Dzisiaj widzimy tylko efekty częściowej rekonstrukcji.
Brama Bańska, Pyrzyce, ©Marchevka.
Przez miasto przebiega jedna główna droga i to jej warto się trzymać, by przy wyjeździe wygodnie zaparkować i dopiero stamtąd udać się na długi spacer. Ale zanim oddałam się uciechom średniowiecznych atrakcji, skupiłam się na dwóch innych ciekawych punktach. Pierwszym jest... tężnia solankowa! Tuż przy murach  miejskich, w cieniu Baszty Sowiej (moim zdaniem, najpiękniejszej w całym mieście). 
Tężnie solankowe, Pyrzyce, ©Marchevka.
Drugim obiektem, wartym uwagi, jest Pomnik Pamięci nazywany też Pomnikiem Żołnierzy. Pierwotnie był to monument wyrażający wdzięczność Armii Radzieckiej, jednak po upadku ustroju komunistycznego zmodyfikowano go, dodając napis "BÓG, HONOR, OJCZYZNA". Moje marchevkowe serce uwiódł jednak napis na mniejszej tabliczce, który wywołał uścisk w gardle swoją dosłownością i prawdziwością:
Pomnik Pamięci, Pyrzyce, ©Marchevka.
Pomnik Pamięci, Pyrzyce, ©Marchevka.
A teraz idziemy już śladami średniowiecznej warowni, poczynając spacer od ruin najstarszej w mieście Bramy Szczecińskiej, po której dziś zostało tylko przejście w murze. W czasach świetności była okazałym elementem miejskich umocnień, po wojnie jednak nie doczekała się rekonstrukcji.
Brama Szczecińska, Pyrzyce, ©Marchevka.
Mury miejskie obecnie otaczają obszar miasta na odcinku dwóch kilometrów. Istnieją w nich przejścia do innych części miasta, a spacer wzdłuż ich linii wzbudza różne odczucia. Na pierwszym odcinku za Bramą Szczecińską kontrastują one z socjalistycznym osiedlem bloków z wielkiej płyty. Drugi odcinek, którym się przespacerowałam, między Basztami Lodową a Sowią dają ciekawy krajobraz i tworzą klimat w cieniu rosnących blisko drzew.
Mury obronne, Pyrzyce, ©Marchevka.
Mury obronne, Pyrzyce, ©Marchevka.
Mury obronne, Pyrzyce, ©Marchevka.
Zboczyłam z murowanej trasy, chcąc zobaczyć miejski ratusz, który w czasach świetności uchodził za najpiękniejszy na Pomorzu Zachodnim. Mam odczucia ambiwalentne, ponieważ nie powalił mnie swoją nadzwyczajnością, jednocześnie mając to coś w sobie. Elementy zabytkowe, tak cenne z konserwatorskiego punktu widzenia, zachowały się w piwnicach, gdzie marchviowa stopa jednak nie zawitała.
Ratusz, Pyrzyce, ©Marchevka.
Na szlak wróciłam w okolicy Baszty Lodowej, która w XIX wieku... była zamrażalnią mięsa i stąd jej obecna nazwa. Jej obecny stan zawdzięcza się odbudowie w latach '80. ubiegłego stulecia.
Baszta Lodowa, Pyrzyce, ©Marchevka.
I wzdłuż murów dotarliśmy do wyżej już wspomnianej Baszty Sowiej, która wygląda najbardziej reprezentacyjnie i jest bardzo ciekawie wkomponowana w okoliczny krajobraz. Żegna wyjeżdżających z miasta w kierunku północnym, góruje nad tężniami i wieńczy spacer wzdłuż średniowiecznych zabytków. Pierwotnie była czatownią, by po rozbudowie uzyskać miano baszty z XVI-wiecznym stożkowym hełmem. W XIX wieku pełniła rolę wieży widokowej (ach!). 
Baszta Sowia, Pyrzyce, ©Marchevka.
Baszta Sowia, Pyrzyce, ©Marchevka.
Baszta Sowia, Pyrzyce, ©Marchevka.
I tak oto przedstawiają się w moim obiektywie Pyrzyce. Nie przedstawiłam wszystkich atrakcji, zarówno tych znajdujących się w paśmie murów, jak i tych rozlokowanych w całym mieście, m. in. kościołów i kapliczek. Mam nadzieję, że zainspirowałam kogoś to osobistej eksploracji miasta i, być może, spisania z niej relacji, z której i ja dowiem się czegoś nowego :) 

Obserwatorzy