Jako, że od prawie ćwierćwiecza mieszkam na nadmorskich nizinach, góry oglądałam w telewizji i książkach, a później w internetach ;-) No tak to się złożyło, że ścieżki nie powiodły mnie nigdy do Zakopanego, a jedynie dawno temu na jeden dzień do Karpacza. Jadąc do Krakowa zupełnie nie wzięłam pod uwagę bliskości Tatr. Umknęło mi to, ponieważ całkowicie skupiłam się na zabytkach architektonicznych oraz innych miejscach historycznie ważnych w samym mieście. Jedyny wyjazd poza miasto, jaki planowałam, to był wyjazd do Muzeum Auschwitz w Oświęcimiu. Poglądy te jednak bardzo szybko zweryfikowałam, kiedy została mi przedstawiona opcja alternatywna.