piątek, 9 grudnia 2016

Zachodniopomorskie '16 - Podsumowanie

Miałam się wstrzymać z tym podsumowaniem, ale dzisiaj okazało się, że już nigdzie w tym roku nie wyjadę, a to, czego nie opisałam teraz, opiszę w przyszłym roku w ramach nowego cyklu, nad którym pracuję. Jak widać po tegorocznej historii, wyjazdów było zdecydowanie mało i zdecydowanie bliskie. Złożyło się na to kilka czynników.


Chwila marudzenia
Przede wszystkim - brak czasu. Pamiętam, jak kiedyś z Tomikiem siedzieliśmy na plaży i marzyliśmy, gdzie moglibyśmy się wybrać, gdyby nie ograniczony czas. Doszliśmy bowiem do wniosku, że wszystko da się zorganizować, bo przy tak niskim budżecie pieniądze to nie problem. Problemem jest brak czasu. Łapiemy się, poza stałymi zawodowymi zajęciami, także różnych innych przedsięwzięć i tak ja np. w długi majowy weekend byłam wolontariuszem przy organizacji Majówki Kołobrzeskiej, natomiast Tomik przez wszystkie weekendy grudnia prowadzi turniej piłkarski dla młodzieży. Pomijam już mój kurs na prawko, bo przecież w normalnych warunkach ludziom zajmuje to 3-4 miesiące, u mnie wszystko przeciągnęło się dwukrotnie, ale byłam także w trakcie zmiany pracy, co wymagało ustalenia hierarchii tego, co ważne i tego, co ważniejsze.

Ogólnopolska wszechobecność Marchvi i Tomika
Dwa najważniejsze wypady spięły klamrą całość wojaży, bowiem rok rozpoczęliśmy w Zakopanem, a (prawie) zakończyliśmy na Helu. Dwa krańce Polski w jednym roku, tego się chyba nie spodziewaliśmy. Prawdopodobnie także dlatego oba te wyjazdy były bardzo spektakularne zarówno dla nas, jak i dla Was, moich Czytelników. A raczej nie same wyjazdy, a widoki, jakie uwieczniliśmy w kadrach i się z Wami nimi podzieliliśmy. Bo radość dzielona się mnoży - dlatego zamierzam nadal to kontynuować :)

Zza mniejszego i większego kółka
Bardzo dużo wyjazdów odbyłam w tym roku samochodem, co jest dość sporą zmianą, ponieważ dotychczas podróżowałam przede wszystkim pociągami, natomiast samochód był mi narzędziem pracy, co w tym roku potwierdziło się z mocnym przytupem. Byłam także w jednej trasie jako kierowca autobusu oraz kilku za kierownicą ciężarówki. Na Watrowisko do Nałęczowa (niemal 700 km w jedną stronę) pojechałam osobówką pożyczoną od Marchevkowego Ojca, a od sierpnia jestem zawodowym kierowcą Stara 266.


Ze statystyki zachodniopomorskiej
Odwiedziłam w tym roku 11 powiatów, w tym 4 po raz pierwszy. Próbowałam także zwiedzać Szczecin, ale komisja lekarska była tak wyczerpująca, że zamiast na miasto, poszłam na stancję spać i tylem ja Szczecin widziała. W Koszalinie natomiast spędziłam cały urlop, zgłębiając arkana magii sztuki szoferskiej i jedyne, co zobaczyłam, to pomnik Józefa Piłsudskiego przed siedzibą Zachodniopomorskiego Urzędu Wojewódzkiego. Chciałam tam złożyć wniosek o wyrobienie nowego paszportu, ale tego nie zrobiłam, bo tego dnia akurat nie wzięłam karty do bankomatu ze sobą, a gotówkę wydałam w pobliskim centrum handlowym, więc póki co - eksport Marchvi utknął w martwym punkcie. ;)


Wnioski
Zdecydowanie ten rok nie należał do łatwych, dużo było zamierzeń do realizacji, od których zależało może nie życie, ale jego jakość na pewno :) Wszystko się udało i chociaż miałam cichą nadzieję, że uda się też odwiedzić "całe" województwo, to i tak było całkiem nieźle. Przy takim natłoku spraw udało mi się też wyskoczyć na weekend do stolicy na weselicho, jakiego w życiu jeszcze nie widziałam i na którym wyszalałam się za wsze czasy. Jedynie żałuję, że nie odzyskałam skradzionego roweru, ale rozpamiętywanie tu nic nie pomoże. Stało się i tyle. Teraz odmeldowuję się i, robiąc wtyłzwrot, żegnam Was, pewnie już do przyszłego roku :)

Hwgh!

21 komentarzy:

  1. Niedługo nowy rok, więc co się odwlecze to ....
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Fakt, ten rok miałaś bardzo pracowity i różnorodny. Podziwiam Twoją determinację w osiąganiu celu. I już się niecierpliwię-ciekawam wielce nowego cyklu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyznaję zasadę, że jak czegoś chcę, to sobie muszę na to zapracować. Mam szczęście, że trafiam na ludzi, którzy doceniają ten trud i determinację i otwierają kolejne furtki :)
      Nad cyklem pracuję, ale praca w lesie, a Nowy Rok coraz bliżej...

      Usuń
  3. Życzę spokojniejszego przyszłego roku i realizacji wszystkich planów wyjazdowych. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam nadzieję, że wszystkie plany na 2017 się ziszczą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest duża szansa, bo na razie brak większych planów, więc realizacja niezagrożona :D

      Usuń
  5. To ja zakończę rok weseliskiem i to też w stolicy :) Zatem wielu wojaży w NR. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Jak na tak intensywny rok wiele osiągnęłaś, w tym także celów turystycznych. Gratuluję też szczególnie wyrobienia prawka na Stara 266! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :) Na Stara miałam już od zeszłego roku i latem dostałam pracę w zawodzie, w tym roku opanowałam prowadzenie autobusu :)

      Usuń
  7. Kurcze, ale miałaś roczek! Kiedy to wszystko zdążyłaś obskoczyć???
    Niech się w następnym roku uda chociaż tyle! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ogólnie była nędza podróżnicza w tym roku, no ale przecież są sprawy ważne i ważniejsze. W życiu była taka wirówka, że wszystko działo się na spontanie, bez żadnych planów i założeń. Na przyszły rok mam kilka pomysłów, ale też głównie blisko, w perspektywie tylko dwa dalsze wyjazdy: Watrowisko i tydzień urlopu w sierpniu. Ale dobre i to :)

      Usuń
    2. No to będzie powrót do przeszłości, bo planujemy znowu Rudnik Wielki! :)

      Usuń
  8. szczur z loch ness24 grudnia 2016 08:43

    Zdrowych i spokojnych Świąt mknie od załogi z Loch Ness :-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Wesołych świąt Marchewko dla Ciebie i tubywalców!!!
    A następnym razem jak trafi się jakiś "Afgan", to ja prowadzę!!!

    OdpowiedzUsuń
  10. Marchewko, wszelkiej pomyślności w tym młodym Nowym Roku. Niech podróże obrodzą i spełnią się skrywane sny.

    OdpowiedzUsuń
  11. Niech Ci się darzy w Nowym Roku! :)

    OdpowiedzUsuń

Twoja opinia jest dla mnie bardzo ważna. Dziękuję :)

Obserwatorzy