piątek, 3 czerwca 2016

1400 km w weekend, czyli kilka spostrzeżeń zza kółka :)

Rok temu obchodziłam okrągłą rocznicę urodzin. Miałam plan, by z tej okazji wzbić się w przestworza, ale plan spalił na panewce i wszystko rozmyło się bez większego echa. A szkoda, bo miałam ochotę popatrzeć z góry na okolicę. Może jeszcze kiedyś. Za to w tym roku, według wskazań facebooka, skończyłam już 36 lat (przeżyłam 11 lat w ciągu roku! hardcore!), więc tym bardziej postanowiłam zaszaleć i tak się złożyło, że cały dzień byłam w trasie z Nałęczowa do Kołobrzegu. Jednakże czym było moje 10 godzin ciągłej jazdy przy zakorkowanych jezdniach z przeciwnego kierunku? Za to kocham morze – kiedy ja wyjeżdżam, to wszyscy tam jadą i na odwrót. Gdy wszyscy wyjeżdżają stamtąd – ja wracam. Równowaga zachowana.
Gdzieś na A1, ©Marchevka, 29.05.2016 r.
Był to mój pierwszy tak daleki samodzielny wyjazd samochodem, ponieważ do tej pory po Polsce podróżowałam przede wszystkim pociągiem, a dalekie wyjazdy samochodowe były tylko za zachodnią granicę i z drugim kierowcą na zmianę. Ciekawiło mnie, jak mi pójdzie, czy nie pobłądzę, czy moja forma pozwoli mi na tak daleki wyjazd (prawie 700 km w jedną stronę) i czy spodobają mi się dalekie trasy, szczególnie w obliczu nadchodzących zmian i wielkiego prawdopodobieństwa, że niebawem zostanę zawodowym kierowcą.
Gdzieś na A1, ©Marchevka, 29.05.2016 r.
W Boże Ciało wyjechałam tuż przed świtem i za niecałe 100 km było już widno, a że drogi w tej części kraju znam dobrze, od samego początku mogłam jechać trochę odważniej. Na węźle Nowy Ciechocinek wjechałam na Autostradę Bursztynową, czyli A1 i popędziłam przed siebie, zatrzymując się jedynie na 10 minut w Miejscu Obsługi Podróżnych (MOP) Strzelce, by ustalić dalszą trasę, ponieważ miałam pomysł inny, niż nawigacja i musiałam się skonsultować z Mądrzejszym Ode Mnie, która opcja lepsza. Moja wygrała ;)
Gdzieś na A1, ©Marchevka, 29.05.2016 r.
Jeśli chodzi o przyautostradowe MOPy mam kilka spostrzeżeń. Wiem, że pewnie dla wytrawnych kierowców to normalka, ale dla mnie novum. Organizacja chyba ok – wyznaczone miejsca postoju dla różnego rodzaju pojazdów: ciężarowe mają swój parking, autobusy swój, osobówki też oddzielnie na przeznaczonym do tego miejscu.
Most na Wiśle, Toruń, ˆˆ©Marchevka, 29.05.2016 r.
Są miejsca do tego, by usiąść pod wiatą i spożyć posiłek poza samochodem. Dostępne są też śmietniki, do których można powyrzucać śmieci nagromadzone w czasie jazdy, typu papierowe kubki, papierki po jedzeniu, zawartość popielniczki. Toalety w stanie dobrym – przestronne, czyste i PACHNĄCE. Naprawdę byłam mile zaskoczona – około 10 kabin, BEZDOTYKOWE spłuczki, mydło w dozownikach.  Jak na miejsce tego typu, gdzie przewija się tyle osób, warunki naprawdę komfortowe. Co bardzo cieszy – jest też toaleta dostosowana do potrzeb osób niepełnosprawnych, chociaż powinien być to standard tak naturalny jak poranne mycie zębów, a nie wydarzenie, na które zwraca się taką uwagę. Najmłodsi także znajdą tu miejsce dla siebie – toalety wyposażone są w miejsce do przewijania dzieci, a za budynkiem znajduje się plac zabaw.
Gdzieś na DW240,  ©Marchevka, 29.05.2016 r.
Po konsultacjach pognałam dalej do Węzła Stryków, na którym wjechałam na Autostradę Wolności, czyli A2 i popędziłam w stronę Warszawy, zjeżdżając w Wiskitkach na krajową 50, a dalej to już z górki. Drogi są bardzo dobrze oznakowane. Skrzyżowania głównych dróg zawsze poprzedzone są tablicami informacyjnymi i drogowskazami. Wystarczy znać kierunek jazdy, wiedzieć na co się kierować i tak naprawdę żadna nawigacja nie jest potrzebna, ewentualnie atlas drogowy, do którego kilka razy zajrzałam. Zjazdy z autostrad też są dobrze oznakowane, więc jeśli myśli się za kierownicą, nie ma opcji, by się pomylić i pojechać źle.
Granica województw pomorskiego i zachodniopomorskiego, ©Marchevka, 29.05.2016 r.
Trasę niespełna 700 km przejechałam w nieco ponad 8,5 godziny, co dla mnie jest wynikiem rewelacyjnym, jednak powrót był już bardziej męczący, bo wyjechałam dopiero o siódmej rano – właśnie w urodziny. Nie chciałam się zrywać w środku nocy w dużej mierze ze względu na moich współlokatorów z pokoju, których na pewno bym obudziła. Przerwać komuś sen o 3 rano a o 6 to jednak różnica. Poza tym wieczorem jeszcze toczyły się różne rozmowy i szkoda mi było kłaść się spać, bo wiem, że okazja do kolejnego spotkania dopiero za ponad rok. Był zdecydowanie większy ruch, do tego pokręciłam drogę i władowałam się w korek na DK50 w Grójcu, a kiedy się z niego wydostałam, okazało się, że pojechałam nie w to lewo, co powinnam i po zawróceniu znów utknęłam, ale to nic, droga bez przygód to nie droga :)
Ostatnia prosta, DK11, ©Marchevka, 29.05.2016 r.
Wracałam tą samą drogą, więc najpierw A2, następnie A1 i postój na MOP Głowno (patrz opis poprzedniego MOPu), w Ciechocinku zjazd, tradycyjny postój w Tucholi na Orlenie, ale zmęczenie już dawało w kość. W końcu po czterech dniach balangi przyszło mi jechać przez całą Polskę cały dzień! No to znowu, jak oczy zaczęły mi się kleić, zjechałam na kolejny Orlen, w Rzeczenicy tym razem. A im bliżej było domu, tym jakoś ciężej się jechało. Około 130 km przed końcem złapała mnie burza i ulewa, które dostojnie odprowadziły mnie pod sam dom. A kiedy jechałam już windą ze wszystkimi tobołami, okazało się, że w instalacji skończył się prąd i nastała ciemność, na szczęście chwilowa.
Kościół parafialny pw. Św. Wawrzyńca Męczennika, Brzezie, DK25, ©Marchevka, 29.05.2016 r.
A w związku z tym, że zdarza mi się wsiadać za kierownicę nie tylko osobówek, ale też większych i bardziej niestandardowych pojazdów, nie mogłam sobie odmówić przyjemności przejażdżki „afganem” czyli ŁuAZem 1302. Na dole krótka migawka. To był czad! Kręcił Kneź :)


Jeszcze przez jakiś czas mnie tu nie będzie. W życiu wiele zmian, nie na wszystko wystarcza czasu. Teraz każdą wolną chwilę spędzam za fajerą takiego wehikułu:
Autobus taki se o :), Źródło.
No to narka :)

31 komentarzy:

  1. W tym roku też możesz wzbić się w przestworza.Kontakt dalej aktualny, tylko żebyś się zgrała z pilotem. Ja latałem nad okolicą. Start Zegrze Pom. przelot nad jeziorem Hajka, kierunek Białogard, później Kołobrzeg i Koszalin, powrót na lotnisko. Nie zapomniane przeżycie. Przelot dużym pasażerskim to nie to. Namawiam, popełnij to szaleństwo, a nie pożałujesz. Miłych wrażeń . Andrzej

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak się w czasie wyrobię, to może się uda :)

      Usuń
    2. Do końca września masz czas, tylko weź aparat. Najlepszego z okazji nie okrągłej.

      Usuń
  2. Kneź Okrutnik4 czerwca 2016 07:54

    Jak zobaczyłem ten pojazd, to stwierdziłem, że może się nigdy nie trafić druga okazja!!! :)
    Tego typu samochody to zupełnie inne wrażenia niż współczesne. No i okolica absolutnie niepowtarzalna!!! :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Trasa, w rzeczy samej, niczego sobie... Aliści jak tak na ten ostatni wehikuł popatruję, to się zastanawiam, czego te baby nam, chłopom, wmawiają, że wielkość naszego pojazdu ma o czymś tam naszym świadczyć...
    Kłaniam nisko:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tam, oj tam, Wachmistrzeńku drogi. Znam takich, którym ewidentnie posiadany pojazd powiększa... ego :)

      Usuń
  4. Wachmistrz - hehehe.
    Macheweczko - pozdrowienia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odpozdrawiam serdecznie, Alicję również :)

      Usuń
  5. Jestem pod wrażeniem Dzielna Kobieto.:)) Żałuję, że nie wiedziałam i nie złożyłam Ci życzeń osobiście, toteż składam je, jak najserdeczniejsze, internetowo.:)
    Pojazd masz wyraźnie pod kolor.:)))
    Pozdrawiam cieplutko:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja w ogóle chyba wyjechałam bez pożegnania z Wami, wieczorem się zakręciłam, a z rana mało kto był żyw :) Ale to znaczy jedno - że będzie jeszcze niejedna okazja do spotkania! Niemniej dziękuję bardzo, tegoroczne urodziny są chyba najdłużej w historii obchodzonymi :D :D

      Usuń
  6. Marchevko, u mnie wielki masz SZACUN, dałaś radę. Wspaniała z Ciebie Dziewczyna. A jakie opanowanie... I jaki temperament!

    OdpowiedzUsuń
  7. Odpowiedzi
    1. przeczytam jutro, bo dziś padam pyskiem na dziób - chciałam się tylko przywitać;D

      Usuń
    2. To dobrze, że nie dziobem na pysk, bo takie dziubnięcie mogłoby boleć :D :D :D

      Usuń
  8. Ale z Ciebie kierowca Marchevko!!!! 700 km w ciągu 8 i pół godziny, to wyczyn godny mistrza kierownicy. Jechaliśmy samochodem do Gliczarowa, pod Zakopanem. Dwaj kierowcy na zmianę i bite 10 godzin jazdy. ciekawa relacja z trasy,, miło pędzi się z Tobą samochodem z Nałęczowa nad Bałtyk.
    Pozdrawiam Marchevko serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dużo zależało od ruchu na drodze, a ten naprawdę był niewielki. Pierwsze cztery-pięć godzin w ogóle mało co, bo to poranne godziny, a kiedy ruch się zaczynał, ja już byłam prawie u celu. Powrót trudniejszy, bo od rana korki i problemy, ale i tak narzekać nie mogę, było super! :)

      Usuń
  9. Fajne są te zdjęcia z za kółka :)
    pozdrowienia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Całkiem niezłe wyszły, przy fakcie, że nie patrzyłam na aparat kierując, tylko strzelając na oślep (trudno by było inaczej przy 130 km/h...). Ale chętnie powtórzyłabym tę trasę, albo jakąś inną, równie daleką. Spodobało mi się :D

      Usuń
  10. ja też jesteś miłośniczką długich tras, dzieciaki na szczęście też lubią i zdarzyło nam się paręset km jechać do kogoś na kawkę tylko, albo na kawkę na rynku (częściej jak dzieci nie mieliśmy jeszcze, ale teraz też się zdarza, Stokrocia starsza miała 4 miesiące kiedy płynęła promem w Świnoujściu, a to odległość podobna) ale za to do takiego dużego auta jakim teraz pomykasz to raczej miałabym opory wsiąść za kierownicę, nie mówiąc już o Afganie, wielki podziw;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo, to żeś mój człek, dla mnie też nie ma problemu, by jechać tu czy tam tylko na chwilę, na parę godzin. Chociaż z dziećmi to już wyższa szkoła jazdy, co podziwiam i gratuluję, bo teraz wiele osób, z chwilą przyjścia dzieci na świat, zasiada na kanapie i na każdy pomysł odpowiedź brzmi "nie, bo dzieci".

      Usuń
  11. Marcheveczko miła, jakem Tetryk, tak pomarudzę: prowadząc samochód z dużą prędkością nie zabawiaj się zdjęciami! Są ładne i imponujące, ale to naprawdę niebezpieczna zabawa, znane są nawet ofiary śmiertelne!
    A przecież mamy się jeszcze spotykać, więc proszę dbać o siebie, aby móc się na spotkania stawiać!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czekałam, kto pierwszy się w tej materii odezwie ;-)
      W szczegóły wchodzić nie będę, ale zaręczam, że zagrożenia nie było, albo było standardowe, jak w każdym innym momencie jazdy ;)

      A do następnego spotkania ponad rok, to wiesz... i bez zdjęć może się jeszcze wieeeeeele wydarzyć :D

      Usuń
    2. Wiadomo, że może... Ale dawajmy szanse raczej dobrym przypadkom...

      Usuń
    3. A tutaj i owszem, zgodzę się z Tobą w całej rozciągłości :)
      Pozdrawiam!

      Usuń
  12. tak czułam - do trzydziestki to Ty opanujesz helikopter, potem samolot,
    a o okrętach myślałaś czy raczej na razie nie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie umiem pływać, więc w tej materii nawet kajak jest wyzwaniem :x

      Usuń
  13. Jechać to ja mogę, ale tylko w jedną stronę. Powroty dla mnie to koszmar.
    A w trakcie zdjęcia robię i ja, a jestem przykładem złapania pobocza w innym momencie. Akurat sięgałem po kanapeczkę :) Pozdrawiam też z trasy.

    OdpowiedzUsuń
  14. Gratuluję przejechania takiej trasy. Nie jestem fanką zdjęć zza kółka, gdy prowadzę.
    Afganem to dałaś czadu Marchevko!
    P.s. Wiem, że nie na temat, ale masz super kształt paznokci!

    OdpowiedzUsuń

Twoja opinia jest dla mnie bardzo ważna. Dziękuję :)

Obserwatorzy