poniedziałek, 19 sierpnia 2013

Trzebiatów - moje odkrycie

SZOK - jedyne, co mi się po głowie kołacze, jeśli chodzi o ostatni wyjazd do Rogowa i powrót przez Trzebiatów. WSTYD - związany z moją ignorancją w temacie historii małego miasteczka leżącego niecałe 30 km od Kołobrzegu. Nie spodziewałam się tak wielu atrakcji, a że pogoda sprzyjała - cud i miód, chociaż wiem, że to i tak ułamek tego, co w Trzebiatowie można zobaczyć i będę musiała tam koniecznie wrócić.

Trzebiatów - małe miasto nad rzeką Regą, które ma bardzo bogatą historię, a jego początki sięgają średniowiecza. W tamtym okresie Trzebiatów był członkiem Związku Hanzeatyckiego i realnym konkurentem handlowym dla Kołobrzegu. Obecnie miasteczko, w stosunku do liczby mieszkańców, ma relatywnie dużo zakładów produkcyjnych, a przy jednoczesnej bliskości morza (niecałe 10 km), wielu mieszkańców znajduje zatrudnienie także w branży turystycznej.

Samochód zostawiłam jeszcze przed elektrownią wodną i poszłam w górę, w stronę kościoła. Przechodząc przez most mogłam zaobserwować takie widoki:

Jeśli tam gdzieś jest zakaz fotografowania to KRZYCZEĆ, usunę ;-)
Bardzo urokliwe miejsce
Chodząc po uliczkach miasta, byłam oczarowana licznymi kamieniczkami, zabudową rynku miejskiego, a także dobrze zachowanymi fragmentami murów obronnych. Przyznam się bez bicia, że z przeszłości pamiętam tylko drogę wlotową od strony Kołobrzegu, prowadzącą w górę w stronę kościoła. Myślałam, że jedyną atrakcją będzie właśnie gotycki kościół (uwielbiam czerwoną cegłę), ale byłam miło zaskoczona, bo zwiedzanie nie zakończyło się na farze. Poszłam dalej i to, co zobaczyłam, zachęciło mnie do zagłębienia się w historię miasta.

Z Trzebiatowem zawsze kojarzył mi się taki widok
Wokół rynku zafascynowały mnie liczne kamieniczki. Nie mogłam się oprzeć pokusie i strzeliłam dwie panoramy złożone przez G+.



Na samym rynku odbywał się akurat zlot pojazdów zabytkowych. Co prawda już powoli się rozjeżdżali, prawdopodobnie do Kołobrzegu, ale udało mi się zrobić kilka zdjęć paru motoryzacyjnym perełkom:







Na skwerze była także wystawa dotycząca historii stanu wojennego. Instalacja składała się z pięciu czteroboków, które ukazywały dzieje 586 dni stanu wojennego w Polsce.

Pierwszy z pięciu czworoboków
Ratusz w Trzebiatowie też niczego sobie:

Bardzo lubię fotografować wieże wszelkiego rodzaju.
Po tym wyjeździe zdecydowałam się na zakup osłony przeciwsłonecznej na obiektyw, ponieważ na zdjęciach robionych pod światło wychodzą smugi i przebarwienia, które tylko psują cały efekt. Powiem Wam, że różnica jest kolosalna, a jeśli jeszcze zainwestuję w filtr połówkowy, będę mogła pożegnać się z przepalonymi zdjęciami. Juhuhuhuuu!

Za rynkiem, na końcu uliczki w prześwicie zobaczyłam fragment muru, a później wzdłuż niego doszłam do Kaplicy Świętego Ducha, która należy do Polskiego Autokefalicznego Kościoła Prawosławnego. Tam też natknęłam się na pierwszą tablicę Szlaku Słonia, otwartego, jak się okazało, w maju tego roku, więc całkiem niedawno.

Kaplica Świętego Ducha
(nie wiem, dlaczego taka paskudna jakość mi się tu załadowała)
Obok Kaplicy moją uwagę przykuł ten dom z wieżyczką.
W głębi zobaczyłam coś na kształt domu Muminków, tylko że z czerwonej cegły. Podreptałam zaciekawiona w tamtym kierunku. Tam była kolejna tablica Szlaku Słonia. Niestety, nigdzie w internecie nie doszukałam się całej trasy, a bardzo bym chciała zobaczyć, co jeszcze oferuje ten szlak.

Baszta Kaszana
Kolejne kręte schody (pierwsze były w Krakowie)
Tablica informacyjna przedstawiająca historię baszty
Ten domek Muminków to Baszta Kaszana, z którą wiąże się pewna legenda. Otóż w XV wieku jeden z nocnych strażników upuścił misę z kaszą na głowę jednego z gryficzan, którzy szykowali się do ataku na Trzebiatów. Strażnik przez swoje gapiostwo udaremnił szturm, a po dziś dzień na pamiątkę tego wydarzenia w Trzebiatowie obchodzone jest Święto Kaszy.

Okazało się, że Basztę można zwiedzić bezpłatnie, a pokonując 45 krętych schodów popatrzeć przez luki strzelnicze na miasto z góry. Dziewczyna siedząca na dole przebrana była w historyczny strój i chętnie opowiedziała mi o historii zabytku. Po wdrapaniu na górę mogłam obejrzeć różne historyczne pamiątki takie jak naczynia czy też elementy uzbrojenia. Więcej nie powiem, ale mogę kogoś zabrać na wycieczkę Szlakiem Słonia, jeśli tylko się dowiem, którędy on dokładnie przebiega.

W drodze powrotnej minęłam salę gimnastyczną, która została wybudowana wspólnym nakładem trzebiatowskiego społeczeństwa. Niestety nie wiem, czy sala ta nadal funkcjonuje, jednak wydaje mi się, że chyba tak.
Sala z zewnątrz jest zdewastowana, ale nie wiem, co jest w środku - była niedziela, nie mogłam tego sprawdzić.
Gdyby nie tablica pamiątkowa, najprawdopodobniej nawet nie zwróciłabym uwagi na ten budynek, czy raczej -
- przybudówkę.
A także zobaczyłam obelisk upamiętniający 36 Pułk Piechoty. Przechodziłam obok niego, kiedy szłam w stronę miasta, ale go nie widziałam. Szybko nadrobiłam zaległości.


Jeszcze tylko drogowskaz, czy aby na pewno mam zamiar podążać w odpowiednim kierunku...

Nie wiedziałam, że Trzebiatów leży na trasie europejskiego Szlaku Wokół Bałtyku EuroVelo 10 (7980 km).

Wiem jedno - do Trzebiatowa wrócę. Jeśli nie do Słonia, to chociaż na pizzę, o której pisała Ruda TUTAJ.

Pozdrawiam :)

7 komentarzy:

  1. Boskie kamienice!!! W Trzebiatowie nigdy nie byłam, choć wiadomo mi coś niecoś o tym, iż mam tam jakąś rodzinę ;p
    A garbusek w cudnej zieleni cudny <3 <3 <3

    M_W

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dobrze wiedzieć, że nie byłaś :D

      Usuń
  2. Cały szlak słonia można zwiedzić z przewodnikiem http://www.trzebiatow.pl/asp/pl_start.asp?typ=14&menu=340&strona=1 , a mapkę otrzymać w magistracie ( w baszcie skończyły sie w lipcu :( ) . Jeśli chodzi o salę gimnastyczną, to służy ona trzebiatowskim gimnazjalistom i ma się dobrze. A do Trzebiatowa warto wrócić, bo wielu rzeczy nie widziaałaś, np. zabytkowych zabudowań jednostki wojskowej ( dni otwarte są z okazji wojskowych świat, czyli np. 15 sierpnia i pod koniec maja) . Osobną perełką jest pałac.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano właśnie, ta niedziela średniawo mi pasuje, wtedy się udało być i żałuję, że nie wiedziałam tego, co wiem dzisiaj. Z sali gimnastycznej się cieszę bardzo, a następną wizytę na pewno zaplanuję lepiej niż tę ostatnią - bardzo przypadkową :)
      Pozdrawiam.

      Usuń
    2. Służymy naszą wiedzą:) Zwłaszcza Chuda- Słowianka ma dużo do powiedzenia:)

      Usuń
  3. Piękny kawałek historii! Piszę się na wycieczkę po Trzebiatowie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehehe, zorganizuję autokarową :D
      Zapraszam!

      Usuń

Twoja opinia jest dla mnie bardzo ważna. Dziękuję :)

Obserwatorzy