sobota, 10 sierpnia 2013

Fort Rogowo

Rogowo do niedawna było miejscem niedostępnym dla zwykłych śmiertelników. Aby przekroczyć rogatki garnizonu, należało mieć właściwą przepustkę, którą uzyskać można było tylko w określonych przypadkach, takich jak np. zatrudnienie w jednostce lub inne bardzo ważne okoliczności uzasadniające konieczność przebywania na terenie wojskowym. Przed wojną malutkie miasteczko było siedzibą niemieckich wojsk, po wojnie - Ludowego Wojska Polskiego. Jedynym elementem łączącym niemieckie i polskie ogniwo historii miejscowości jest to, że zarówno przez wojną, jak i po wojnie, w Rogowie stacjonowały jednostki sił powietrznych: najpierw niemieckie Luftwaffe, później polskie wojska przeciwlotnicze.


Przy wejściu na teren Fundacji - figura żołnierza
Proszę o kliknięcie w zdjęcie - myślę, że ładnie to wyszło :)
Dzisiaj Rogowo jest miejscowością typowo turystyczną, oddaloną od Kołobrzegu o niecałe 20 km. Po wojsku zostały budynki w których dzisiaj działa Fundacja Fort Rogowo, Wojskowy Dom Wypoczynkowy Rogowo oraz ruiny (prawdopodobnie) składów amunicji. O samej Fundacji można więcej dowiedzieć się TU.

W tym budynku działa Fundacja Fort Rogowo oraz Muzeum.

W tym roku w Forcie Rogowo odbył się III Zlot miłośników wojskowych pojazdów ciężarowych. Atmosfera, jak na rodzinnym pikniku - był grill, piwo z kija, stoisko z zabawkami. Pan sprzedawał książki ("Dywizjon 303" m. in.), a ktoś inny, siedząc w bagażniku własnego samochodu, dziergał nieśmiertelniki. Swoje stanowisko miła także Wojskowa Komenda Uzupełnień Kołobrzeg i tutaj ukłony dla Pana Kapitana za profesjonalne podejście do dzieci i innych odwiedzających. WKU postarała się o wojskowe gadżety, głównie związane z Narodowymi Siłami Rezerwowymi, nikt nie odszedł z gołymi rękami: były plakaty, smycze, koszulki, pamiątkowe znaczki i wiele innych materiałów promocyjnych. Ludzie byli zaskoczeni, że tak po prostu mogą coś dostać i za darmo mieć pamiątkę.

Pan wybijał na blaszce nieśmiertelnika dane zainteresowanego śmiertelnika ;-)
Śmierć głodowa uczestnikom Zlotu na pewno nie groziła :)
Stanowisko WKU stało samodzielnie, z dala od straganów, a i tak cieszyło się sporą popularnością!
Koszulka, smycz, kłódka, pamiątkowy znaczek - takie i wiele innych gadżetów można było dostać na wojskowym stoisku.
Sam zlot... Mając w pamięci zloty pojazdów zabytkowych (o których też napiszę niebawem!) albo zloty motocyklowe "U Irka", dzisiejszą ilością uczestników byłam zawiedziona. Może dlatego, że nie znałam specyfiki tej imprezy. Parada, która ruszała z Rogowa w stronę Mrzeżyna liczyła niecałe 10 pojazdów. Jak dla mnie - mało. Fundacja Fort Rogowo musi mieć dobre zaplecze PR-owskie, aby tak rozpowszechnić imprezę, której główny punkt pozostaje w cieniu innych atrakcji. Ale nie skreślam tej zabawy. To dopiero trzecie spotkanie, może z biegiem czasu zostanie bardziej spopularyzowane, chociaż już dzisiaj widziałam, że było kilka pojazdów zza naszej zachodniej granicy, nie tylko Polska została w to zaangażowana, a to już coś!

W Zlocie uczestniczyli również rekonstruktorzy historyczni, czego przykładem może być pan na zdjęciu powyżej
w niemieckim mundurze wojskowym.
Jak widać - obecni byli także uczestnicy z Niemiec
Po odbyciu rozmowy z przedstawicielem WKU, pojechałam zorientować się, jakie pamiątki dla turystów oferuje Rogowo. Oprócz całej gamy pocztówek różnego kalibru, są też magnesy na lodówkę z nadmorskimi widokami oraz plakietki zupełnie niezwiązane z miejscowością.

Niestety, w ofercie handlowej nikt nie posiadał obrazów z gołymi żołnierzami.
Były jedynie pocztówki z gołymi piwobrzuchami, ale myślę, że to nie to samo.
Zrobiłam za to rundę po WDW Rogowo, gdzie w każdym miejscu i na każdym płocie było napisane "Nieupoważnionym wstęp wzbroniony". Niestety, złamałam zakaz i jeśli pójdę do piekła, to mam nadzieję, że ktoś będzie o mnie pamiętał i będzie przysyłał paczki żywnościowe. Recepcja w każdym razie mieściła się w stylowej budce a'la kiosk ruchu. Nie ma to jak prestiż, ale faktem niepodważalnym jest to, że WDW Rogowo jest jedynym działającym normalnie WDW w promieniu kilkudziesięciu kilometrów. Kołobrzeski dom wypoczynkowy jest zamknięty i usługi hotelowe świadczone są tylko w wyjątkowych okolicznościach.

Główny kompleks WDW Rogowo, budynek pn. "Syrena".
Widać tutaj pomarańczowy, wypłowiały od słońca daszek nowoczesnej recepcji.

Podobne budynki znajdują się w nieczynnym już WDW Kołobrzeg.


Po zaliczeniu atrakcji oferowanych przez były garnizon wojskowy, pojechałam przez Mrzeżyno do Trzebiatowa, ale o tym opowiem innym razem, bo dzisiaj miało być tylko o Forcie.

Pozdrawiam!



6 komentarzy:

  1. dziękujemy, a Krzysiek się wzruszył i pokazywał mi okienko na poddaszu, gdzie mieszkałam! Nie, żeby to było związane tylko ze mną bo tam mieszkały wszystkie turnusy praktykantek od maja do czerwca!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))) :*

      Usuń
  2. Nie no, bomba! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Miło, że nas odwiedziłaś- cieszy nas każda pochlebna opinia o naszej gminie:) Same też staramy się propagować je walory- w Baszcie Kasznej pewnie spotkałaś Chudą:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, czy to była Chuda, bo nie znam ;) Ale jedno wiem - dziewczyna przesympatyczna i właściwy człowiek na właściwym miejscu. Trochę się dowiedziałam o historii baszty, ale o zakątkach Trzebiatowa już piszę post, więc nie będę wyprzedzać faktów. :)
      Pozdrawiam i dzięki za odwiedziny!

      Usuń
    2. Po małym śledztwie mogę stwierdzić, że: Chudą prawdopodobnie widziałam, jak już wychodziłam z Baszty, ona wchodziła po schodach znad Młynówki.
      W samej Baszcie zaś siedziała drobna brunetka ;)

      Usuń

Twoja opinia jest dla mnie bardzo ważna. Dziękuję :)

Obserwatorzy