Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wielkopolskie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wielkopolskie. Pokaż wszystkie posty

piątek, 12 kwietnia 2019

Zielono, słonecznie, estetycznie - Piła

Piła leży w województwie wielkopolskim nad Gwdą, a przed reformą administracyjną była miastem wojewódzkim. Dosięgnął ją jęzor wojny - była włączona do systemu umocnień Wału Pomorskiego, a boje o miasto w 1945 trwały trzy tygodnie. Piła została zniszczona w ponad 70% (samo centrum 90%), co skutkuje niewielką ilością zabytków architektonicznych. Zastanawia mnie zapach, który podczas wizyty unosił się w powietrzu. Moje pierwsze i jedyne skojarzenie to zapach "cegły" czyli Ćwiczebnego Granatu Łzawiącego - CGŁ-1, ale nie łzawiłam. Nie doczytałam też o zakładach przetwórczych, które mogłyby być przyczyną tej dziwnej, gryząco-słodkiej woni, pozostaje więc zagadka do rozwiązania.
Zamość do jedna z dzielnic Piły, ©Marchevka, Piła, 13.05.2017 r.
Niewątpliwie, ważne miejsce w historii i na mapie miasta zajmuje Stanisław Staszic, polski działacz, pisarz, publicysta, filozof. Główny plac w mieście nosi jego imię, a wokół niego skupione są główne miejskie instytucje. XVIII-wieczny dom z pruskiego muru, w którym się urodził, dziś nazywany jest Staszicówką. Mieści się w nim muzeum Stanisława Staszica, które zwiedziłam i które polecam. Gdyby nie to, że miałam ograniczony czas, spędziłabym tam pół dnia - kustosz tego miejsca z ogromną pasją i zaangażowaniem potrafi opowiadać o zgromadzonych zbiorach. Także park miejski nosi imię tego wybitnego Polaka, a w mieście możemy znaleźć przynajmniej dwa pomniki upamiętniające jego osobę. Także Park Miejski nosi imię Staszica i jestem przekonana, że gdyby się przyłożyć, można znaleźć jeszcze wiele innych miejsc, wspominających tę postać.
Plac im. Stanisława Staszica z gmachem Szkoły Policji, ©Marchevka, Piła, 13.05.2017 r.
Pomnik Stanisława Staszica nad Gwdą, ©Marchevka, Piła, 13.05.2017 r.
Park im. Stanisława Staszica, w tle secesyjna altana z początku XX w., ©Marchevka, Piła, 13.05.2017 r.
Co ciekawe, na szlaku nie napotkałam zbyt wielu obiektów sakralnych. W zasadzie jedynym był kościół św. Rodziny wzniesiony na początku XX wieku. W mieście brak zabytkowych, wielowiekowych świątyń, dominują budowle z przełomu XIX i XX wieku, a te nie przykuwają wzroku tak, jak gotyckie strzeliste wieże czy renesansowe dachy hełmowe.

Kościół św. Rodziny, ©Marchevka, Piła, 13.05.2017 r.
Żeby nie było zbyt kolorowo, w mieście wszechobecne są budynki z wielkiej płyty. Przysiadając przy fontannie, oprócz wodotrysku, podziwiamy bloki w tle. Fotografując pomnik samolotu LIM-2, podziwiamy bloki w tle. Pomnik kolejarzy - pionierów Piły również usytuowany jest na tle bloków mieszkalnych. To szpeci krajobraz niewątpliwie, jednocześnie zaznaczam, że mam świadomość potrzeby mieszkań dla ludzi - w Kołobrzegu stare miasto ze wszech stron jest otoczone paskudnymi szarymi bloczyskami, które przynajmniej w ostatnim czasie nabierają ładnych barw.

Pomnik Rodła, ©Marchevka, Piła, 13.05.2017 r.
Pomnik Związku Inwalidów Wojennych RP, ©Marchevka, Piła, 13.05.2017 r.
Pomnik upamiętniający pilskie lotnictwo, ©Marchevka, Piła, 13.05.2017 r.
Pomnik kolejarzy – pionierów miasta Piły, ©Marchevka, Piła, 13.05.2017 r.
Pomnik Tysiąclecia Polski i powrotu Ziem Zachodnich do Macierzy, ©Marchevka, Piła, 13.05.2017 r.
Pomnik Ofiar Stalinizmu, ©Marchevka, Piła, 13.05.2017 r.
Ze studiów wiedzy nad miastem :D wynika, że dominują obiekty zbudowane w XIX i XX wieku. Są to pozostałości po zabudowaniach koszarowych, kilka kamienic i obiektów użyteczności publicznej. Najstarszym w mieście jest XVIII-wieczny dom, w którym urodził się Stanisław Staszic. 

Dom rodzinny Stanisława Staszica, ©Marchevka, Piła, 13.05.2017 r.
Budynek konsulatu RP z ok. 1875 r., obecnie Muzeum Okręgowe, ©Marchevka, Piła, 13.05.2017 r.
Dawne kasyno oficerskie, ©Marchevka, Piła, 13.05.2017 r.
Zapewne to konsekwencja wydarzeń, które opisałam we wstępie. Nie umniejsza to jednak atrakcyjności miasta, które zdaje się być dość estetycznie zagospodarowane, z wieloma terenami zielonymi, skwerkami dającymi cień i ochłodę w słoneczne dni. Idealne miejsce na kilkugodzinny wypad rekreacyjny.

Bulwar nad Gwdą, ©Marchevka, Piła, 13.05.2017 r.

niedziela, 4 maja 2014

Poznań - miasto doznań. (Z cyklu: Polska na 100%).

Zaczęłam sezon podróżniczy. W końcu. Ostatnie miesiące to istny rollercoaster, czas mijał w tak wielkim pędzie, że aż strach się bać! Wyłączyłam internet i poświęciłam się nauce, ale teraz już jestem. I mam nadzieję, że czwartkowa wycieczka do Poznania była inauguracją całego sezonu. W końcu do odwiedzenia pozostało jeszcze osiem województw i trzeba plan zrealizować ;)

Kiedy w lutym opisałam wstępne plany wyjazdowe na ten rok, pod wpisem odezwała się Miśka, która zaoferowała swoją pomoc w zwiedzaniu Poznania. Osobiście się nie znałyśmy, ale z widzenia jak najbardziej. To jest bardzo ciekawe - że w internecie także można znać się tylko z widzenia ;) Liczyłam tylko na kawę, spotkanie, poznanie się, a Miśka  zarezerwowała dla mnie cały dzień! Spotkałyśmy się na najbardziej pokręconym dworcu świata i, mimo początkowo niesprzyjającej aury, spacerem poszłyśmy poznawać Poznań. I siebie nawzajem też :)

Po trasie miałyśmy Centrum Handlu, Sztuki i Biznesu Stary Browar. Z okazji Święta Pracy wszystko w środku było zamknięte, ale tak sobie myślę, że może to i dobrze, bo gdyby mnie jakaś jama marketingowa wciągnęła, to bym się nie wyrobiła na pociąg powrotny ;) Mimo możliwości wejścia do środka, nie można było dotrzeć do rzeźby Igora Mitoraja "Thsuki-no-hikari", czyli ogromnego fragmentu ludzkiej twarzy.

Centrum Handlu, Sztuki i Biznesu Stary Browar
Mogłyśmy natomiast zobaczyć (a nawet dotknąć!) brązowej rzeźby "Kufel" znajdującej się na zewnątrz Centrum.
"Kufel" autorstwa Wojciecha Kujawskiego.
A później Miśka skierowała nasze kroki w stronę centrum, obiecując, że pokaże mi koziołki. No bo przecież nie można być w Poznaniu i nie widzieć koziołków. No to poszłyśmy. Głowa mi się kręciła we wszystkie strony.
Patrzę w głąb uliczki, oczy mi się rozszerzają i błagalnym tonem pytam:
- Miśkaaaaa, a tam też pójdziemy????
- Pójdziemy!
Ale zanim tam, to najpierw poszłyśmy na Górę Przemysła, by zza płotu podziwiać Zamek Królewski. Wciąż trwa rekonstrukcja. Myślę, że jak już wszystko będzie gotowe, to będzie pięknie.


Był też pomnik konny 15. Pułku Ułanów Poznańskich, ale od tyłu i z daleka, to nie wstawiam zdjęcia ;) Powoli zbliżałyśmy się do ratusza, aby zobaczyć słynne poznańskie koziołki...

Poznański ratusz obfotografowałam chyba z każdej strony - przepiękny jest.
Studzienka Bamberki na Starym Rynku
Bambrzy byli Polakami pochodzenia niemieckiego, potomkami osadników przybyłych z okolic Bambergu. Tradycyjny bamberski strój został stworzony poprzez połączenie cech kilku innych strojów, m. in. frankońskiego i łużyckiego. Powyższy posąg przedstawia kobietę w tradycyjnym stroju bamberskim, z atrybutami przemysłu winiarskiego, tj. nosidłami i konwiami.

Jeszcze spotkałyśmy św. Jana Nepomucena
Pod względem wszędobylskich ogródków piwnych, Poznań dorównuje kroku innym miastom. Ani to estetyczne, ani przyjemne w taką pogodę, jak w czwartek, ale kasa leci, więc biznes się kręci.


Te kamieniczki wyglądają, jak wycięte z bajki. Też macie takie wrażenie?
Ogłaszam poznański ratusz moim ulubionym obiektem. Pod każdym względem.
Chyba zrobię marchevkowy subiektywny ranking najpiękniejszych budynków.
No i tłumy doczekały się koziołków. Poniżej zamieszczam film, od razu przepraszam za zjazdy obiektywu, ale niestety moja ręka to nie wysięgnik i też ma prawo do chwili słabości :P


Później jeszcze na chwilę zajrzałyśmy do tych naziemnych koziołków...

Następnie wstąpiłyśmy do kościoła farnego, ale o tym napiszę innym razem, bo tego się nie da ogarnąć na jeden raz! A po kawowej regeneracji ruszyłyśmy w dalszą wędrówkę, mijając fragment zabytkowego muru.

Zajrzałyśmy na Ostrów Tumski, o czym także będzie oddzielny post. Zawitałyśmy na chwilę nad Jezioro Maltańskie...

Kolejka Parkowa Maltanka
Stojący na bocznicy tendrzak.
I teleportowałyśmy się tramwajem na Jeżyce, a później już dreptałyśmy w stronę dworca, bo czas mijał nieubłaganie szybko.
Teatr Nowy im. Tadeusza Łomnickiego
Fontanna przed Teatrem Wielkim
Pylon latarni
Teatr Wielki im. Stanisława Moniuszki
Poznański Okrąglak ;)
Zamek Cesarski
W budynku mieści się Centrum Kultury ZAMEK. Przy wejściu w holu głównym są cztery baaaaardzo wygodne materace. Uwierzcie, że jak się po całym dniu łazikowania człowiek na nich położy, to wstawać się nie chce. No, ale jak trzeba, to ok... Idziem dalej.
Gmach Filharmonii Poznańskiej
Pomnik Ofiar Czerwca 1956 na placu Adama Mickiewicza.
I po tym już naprawdę poszłyśmy na dworzec. Przez sześć godzin obeszłyśmy najważniejsze punkty Poznania. Wykorzystałyśmy czas maksymalnie, jak się tylko dało. Nagadać się też nie mogłyśmy, no bo jak? Pierwsze spotkanie, do tego tak strasznie sztywno określone ramy czasowe. Ale nie ma co narzekać, było świetnie, mapa nietknięta leżała w plecaku, a ja po raz pierwszy pojechałam gdzieś bez planu, na totalnym spontanie, nie wiedząc nawet, co Poznań ma do zaoferowania (hehe, kto pamięta mój zeszłoroczny krakowski konspekt?). No zwyczajnie się nie wyrobiłam w czasie z planowaniem, za dużo się dzieje. Do Podborska na schrony też jeszcze nie dojechałam, ale ogarniam temat, może jeszcze przed wakacjami się uda tam dotrzeć.

Tradycyjnie - bileciki ;)
dwa na pociąg i dobowy na komunikację miejską.
Polska na 100%: Krok 1/9 zrealizowany :)

Obserwatorzy