czwartek, 20 lipca 2017

Dziwne to kołobrzeskie lato

Albo ja już zapomniałam, jak to lato powinno wyglądać...? Rok temu cały lipiec spędziłam na nauce jazdy autobusem, dwa lata temu urlop spędziłam w wojsku. A wcześniej...? Nie pamiętam :) To jest chyba pierwsze lato od czasów gimnazjum, które mam "wolne" to znaczy - poza pracą innych obowiązków brak, więc całe popołudnia tylko dla mnie. Ale czy coś z tego skorzystałam? Pogoda nie sprzyja. O ile deszcz i brak słońca nie przeszkadza mi na wyjazdach, tak na miejscu wolę się zaszyć z kubkiem herbaty i dobrą książką w suchym miejscu i przeczekać wichurę. Bo ilość słonecznych i ciepłych dni tego lata mogę podać na palcach jednej ręki.
Nie zmienia to jednak faktu, że trochę mnie nosi. Na rower wyszłam kilka razy, ale to ciągle mało. Jutro zaczynam urlop, ale i na tę okoliczność z różnych względów moje wszelkie plany się posypały w imię innych, wyższych celów, o których, mam nadzieję, będę mogła Wam opowiedzieć niebawem. Tymczasem radzę sobie jak mogę, czyli biorę aparat i idę przed siebie. Po przeprowadzce mam blisko w rejony, do których z mojego rodzinnego zacisza miałam do przebycia hektary. Teraz kilka kroków i jestem w centrum (w zasadzie to ciągle jestem w centrum). Za kilkanaście kroków mam wszystkie porty w zasięgu wzroku :) I tak ostatnio trochę podreptałam po mieście. Najpierw spacer ze znajomymi ze Śląska, podczas którego pokazałam najważniejsze zabytki miasta. Bardziej przejęta byłam opowiadaniem niż robieniem zdjęć (mam nadzieję, że nie zagadałam na śmierć!), więc kadrów jest jak na lekarstwo.



A kolejnego dnia wybrałam się na dłuższy spacer do dzielnicy zachodniej. Miłym zaskoczeniem było odbudowane zejście na plażę, które zostało zniszczone podczas ostatniego orkanu na początku roku. Światło jednak nie sprzyjało, a do tego nie przewidziałam zimnego wiatru po upalnym dniu i dość szybko uciekłam z plaży, wracając do domu krętą ścieżką. 




I tak odwiedziłam port rybacki, zatrzymując się na chwilę przy pomniku Rybaka i Rybaczki (których czasem nazywam pomnikiem wieśniaka i wieśniaczki - zupełnie niezłośliwie, a po to, by w słuchaczu wywołać zdziwienie i zainteresowanie) i z nabrzeża spojrzeć w stronę zabytkowych elewatorów zbożowych. Następnie, czując już przenikające zimno, z ulicy Solnej skierowałam obiektyw w stronę portu jachtowego, by w dalszej kolejności ulicą Zygmuntowską wejść wgłąb lądu i odsunąć się od morskiego zimna.


A gdy doszłam do Łopuskiego, moim oczom ukazał się widok niecodzienny. Okazało się, że dawne zabudowania przyszpitalne zostały wyburzone i tymczasowa budowlana pustynia odsłoniła widok na Cerkiew Opieki Matki Bożej. Nie jest to obiekt zabytkowy, bowiem powstał w latach 1994-1996, jednakże jest to świątynia urokliwa i dość osobliwa - w naszym regionie mało jest obiektów wyznania grekokatolickiego. Warto spojrzeć, nawet mimo słabego światła i niebieskiej małourokliwej budki nieco przysłaniającej budynek. Niedługo pewnie znów zostanie zabudowana z każdej strony i jedyny swobodny dostęp będzie od ulicy Szpitalnej.

Zmierzając w stronę domu obejrzałam też nową kładkę pełniącą funkcję ścieżki dla rowerów, po której niestety nadal łażą piesi (bo dwa chodniki po dwóch stronach jezdni to jest zdecydowanie za mało dla MATOŁÓW!), przeszłam jedyny most drogowy w mieście, który przetrwał wojenne zawieruchy (rok budowy 1906) i przystanęłam przy gmachu dawnej elektrowni miejskiej z początku XX w.


A na dobranoc znalazłam napis na murze, który może będzie początkiem nowej serii w moich prywatnych fotograficznych kolekcjach (obok pomników konnych i starych cmentarzy). Ja też w pierwszej chwili pomyślałam - ale kogoś poniosło. Ale gdyby tak się głębiej zastanowić...?
I tak wygląda moje lato. Przeplatane upałami i zimnym wiatrem, deszczem i chłodem, pracą, obowiązkami i małymi przyjemnościami. A jak u Was? :)

8 komentarzy:

  1. zamienię upalny dzień na godzinny spacer plażą, mamy dwudziestą a na termometrze 26 stopni, lato!

    OdpowiedzUsuń
  2. Niby 13 lat temu bylismy w Kołobrzegu ale juz mało co pamietam a landszawcików zupełnie nie poznaję.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Wynosimy się częściowo na wieś! :)Częściowo, bo nam jednak Internetu Orange nie podłączy. Czeka ich chyba likwidacja całego pakietu, bo telefon stacjonarny można przenieść do innej firmy. Zrobimy to bez żalu większego.
    Jest jeszcze nadzieja, że antenka na drzewie, albo na dachu złapie zasięg? :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dopiero tydzień temu bratowa z bratankami wrócili z Kołobrzegu i są baaardzo zadowoleni, może piękne, miasto ciekawe i w ogóle :)

    A lato mało letnie, to prawda :(

    Udanego urlopu Marchevko, bez względu na pogodę!

    OdpowiedzUsuń
  5. a to są moje pierwsze wakacje kiedy pracuję (praca stała, nie dorywcza) i to też dziwne uczucie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. No tak, pogodę mamy dziwną. I jak już się trafi słońce, to czlowiek nie wie, co z nim zrobić! (tak bardzo chciałam miec "normalną" nie rowerowa opalenizne, że w ciągu jednego dnia ją zdobyłam (ciekawe tylko, czy mi skóra nie zejdzie ;) ) Ale brak upałów mi nie przeszkadza. Fajne te Twoje zdjęcia o zachodzie.
    (o kulturze pieszych na ścieżkach rowerowych i rowerzystów na chodnikach wolę się nie wypowiadać, bo zaczyna sie we mnie krew gotować)

    OdpowiedzUsuń
  7. Jak ja tęsknię za morzem! A w tym roku nie pojedziemy. Albo jedno, albo drugie, niestety... Ile bym dała za możliwość spacerów nad morzem... Mogę nawet zmarznąć.:)
    To zdjęcie z poziomu plaży, z kamyczkami itd. jest przepiękne i ta fala na następnym. Eeeech...
    U nas lato też nie może się zdecydować i każdy dzień jest inny.
    Pozdrawiam cieplutko:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie mów, że to wypoczynek, skoro lato w mieście takie pracowite. A zdjęcia morza tak piękne, że słyszę, jak szumią fale.
    Zasyłam serdeczności

    OdpowiedzUsuń

Twoja opinia jest dla mnie bardzo ważna. Dziękuję :)

Obserwatorzy