niedziela, 12 lipca 2015

Marchevkowo na folkowo - Śląsk Opolski


Śląsk Opolski to największa (niemal 40%) część Górnego Śląska. Jest regionem macierzystym Górnego Śląska, powstałym z podziału Śląska na Księstwo Śląskie (dzisiejszy Dolny Śląsk z Wrocławiem) i Księstwo Opolskie, które od XIV wieku nazywane jest również Górnym Śląskiem.


Region Śląska Opolskiego znajduje się obecnie w 75% w województwie opolskim i w 20% w województwie śląskim. Inaczej mówiąc – województwo śląskie składa się prawie w 25% z „Opolszczyzny” (Racibórz, Bytom, Zabrze, Gliwice), natomiast Śląsk Nyski i Śląsk Brzeski (rejon Brzegu i Namysłowa) regionalnie są częścią Dolnego Śląska.
Główne miasta Śląska Opolskiego to: Byczyna, Głubczyce, Gorzów Śląski, Kędzierzyn-Koźle, Kluczbork, Krapkowice, Lubliniec, Olesno, Opole, Ozimek, Prudnik, Strzelce Opolskie, Wołczyn, Zawadzkie i Zdzieszowice. 
Śląsk Opolski jest regionem wielonarodowym, stanowi barwną mozaikę kulturową. Obok Polaków mieszka tu liczna społeczność autochtoniczna Ślązaków i Niemców, a także Polacy przesiedleni z Kresów Wschodnich, Ukraińcy, Czesi i Morawianie. Panuje tu harmonijna, choć nie zawsze wolna od lokalnych napięć i konfliktów, symbioza kultury polsko-niemieckiej i czesko-morawskiej. Ten tygiel kulturowy sprawił, że na Śląsku Opolskim powstała unikalna kultura z własnym dialektem, strojem ludowym i kuchnią. Regionalny charakter zachowała gwara, obrzędy, tańce, pieśni i literatura.


Historycznie Śląsk Opolski do 990 roku był częścią Państwa Wielkomorawskiego i Czeskiego. Następnie do 1339 roku był piastowską dzielnicą Polski. W okresie od 1339 do 1742 roku stał się przedmiotem politycznych i finansowych przetargów, będąc już wówczas pod wpływem niemieckim. W 1742 roku znalazł się w obrębie Państwa Pruskiego. W latach 30. i w czasie II wojny światowej pod panowaniem Trzeciej Rzeszy wszelkie przejawy śląskiej tożsamości były bezwzględnie dławione. Po zakończeniu II wojny światowej Śląsk Opolski powrócił w granice Polski.
Księstwo Opolskie zajmowało początkowo cały obszar Górnego Śląska. Z biegiem czasu, w wyniku dziedziczenia, sprzedaży lenna wydzieliły się z niego księstwa: Nyskie, Raciborskie, Opawskie, Cieszyńskie, Pszczyńskie i Bytomskie. Dziś są to odpowiednio następujące regiony: Śląsk Nyski (kojarzony z Dolnym Śląskiem jako własność biskupów wrocławskich), Rybnicki, Opawski, Cieszyński, Pszczyński i Gliwicko-Katowicki.
Śląska Opolskiego nie należy mylić z nadużywanym w mediach i języku potocznym rusycyzmem „Opolszczyzna”! Śląsk Opolski to obszar dawnego Księstwa Opolskiego, natomiast pojęcie „Opolszczyzna” jest bardzo niejednoznaczne, a często stosuje się je do terenów o różnych, nierzadko wykluczających się granicach.


Strój opolski noszono na terenach na wschód i zachód od Opola, na północy aż po Kluczbork, natomiast na południu graniczył on ze strojem głubczyckim, a na południowym wschodzie – z bytomskim. Do dziś bywa nazywany „ubiorem polskim”. Niemal w każdej opolskiej wsi istniały lokalne warianty stroju, co zależało zarówno od wpływów zmieniającej się mody, jak i stanu majątkowego chłopów. Po lewej stronie Odry na urodzajnych ziemiach chłopi nosili bogatsze ubiory, po prawej stronie brzegu – skromniejsze. Do połowy XIX wieku strój chłopów pańszczyźnianych był dość prosty i mało zdobiony, wykonany głównie z tkanin wełnianych, często niebarwionych, przyozdobionych co najwyżej skromnymi haftami. Zmiany w ubiorze wprowadzać zaczęto dopiero w drugiej połowie XIX wieku, zwłaszcza w stroju damskim, męski bowiem zastąpiono z czasem wersją noszoną w miastach. 
Dziewczęta przeważnie przyozdabiały włosy tknunką, czyli opaską wyszywaną koralikami, potem jej miejsce zajął wianek z gałązek mirtu i kolorowych kwiatów z papieru lub woskowanego płótna. Z tyłu wianka doczepiano wstążki opadające na plecy. Mężatki nosiły kapice, czyli czepki o kwadratowym denku wyszywanym motywem roślinnym. Krawędzie czepka obszywano koronką, a z tyłu wiązana była szeroka kokarda. Kabotki, koszulki z lnianego lub bawełnianego płótna, miały rękawy długie z mankietem i kolorowymi wyszyciami, albo krótkie sięgające łokcia. Na kabotek zakładana była mazelonka, suknia sięgająca do połowy łydek, składająca się ze spódnicy i oplecka, zszytego z nią stanika. Jeszcze w drugiej połowie XIX wieku pod suknie zakładano cztery-pięć spódnic spodnich. Te noszone bliżej ciała były szyte z białych płócien lnianych lub bawełnianych i często zdobione białym haftem angielskim, natomiast fryzka, spódnica zakładana bezpośrednio pod suknię, zwykle była z wełny koloru czerwonego. Suknię przykrywała zapaska. Uzupełnieniem stroju były noszone w tym regionie od dawna pończochy, pierwotnie w kolorze czerwonym i niebieskim, a potem białym. Zakładano na nie sznurowane trzewiki, a później także płytkie, czarne, skórzane pantofle zapinane na pasek. Na początku XX wieku modna stała się jakla, kaftan zapisany na drobne guziczki, zdobiony gotowymi aplikacjami, dziewczęta chętnie zarzucały na ramiona merynkę, krzyżowaną na piersiach chustę. Bardziej zdobione suknie zastąpił gładki, jedwabny bądź wełniany oplecek, a zapaska była znacznie węższa i krótsza. Do każdej wersji stroju noszono korale, zazwyczaj czerwone laki
Mężczyźni  ubierali  się  podobnie zarówno w  regionie opolskim,  jak i bytomskim. Formą, kolorystyką i zdobieniami strój przypominał mundury wojskowe z czasów Fryderyka II. Okryciem głowy była kania, wysoki, najczęściej czarny kapelusz filcowy z dużym rondem, przepasany czarną wstążką. W okresie zimowym szczególnie starsi mężczyźni nosili tworzówki, okrągłe, futrzane czapy kryte futerkiem tchórza. Koszule szyto z białego, lnianego lub bawełnianego płótna, miały wszywane mankiety oraz kołnierzyk z ptokiem, czyli jedwabną chusteczką, najczęściej w kolorze niebieskim (starsi mężczyźni wiązali fioletową, a pan młody – zieloną). Do połowy XIX wieku mężczyźni nosili parciane galoty, na co dzień białe, od święta – farbowane na czarno, granatowo lub brązowo. Około połowy XIX wieku zaczęto używać irchowych jelenioków oraz skórzanych lub wełnianych bizoków. Te, które nosili kawalerowie, były ściśle dopasowane do ciała, dlatego też niekiedy przed założeniem trzeba było je moczyć w wodzie i zakładać mokre – stawały się wtedy elastyczne i łatwe do naciągnięcia – schły potem na ciele. Nogawki spodni wszystkich typów wpuszczano w cholewy butów holenderskich. Na wierzch zakładano bruclik, czyli kamizelkę, kaftan zwany westą lub flanelową jaką oraz sukmanę. Zarówno brucliki, jak i kamizele były długie do bioder, nieznacznie dopasowane, po bokach miały wpuszczane kieszenie przykryte klapkami. Ich ozdobę stanowił niebieski lub granatowy sznureczek naszyty wzdłuż wszystkich  krawędzi, frędzelkowe chwaściki oraz mosiężne guziki, a także naszycia imitujące dziurkę.


Najbardziej charakterystyczne dla Śląska Opolskiego są zwyczaje i obrzędy karnawałowe oraz wiosenne. Większość z nich zadomowiła się tu w średniowieczu i uważana jest przez tutejszą ludność za rodzime. Jeśli jednak dawniej obrzędy te zawierały powagę, ukazywały potrzebę odrodzenia, oczyszczenia się, to współcześnie przeobraziły się niemal wyłącznie w zabawę.
Wodzenie niedźwiedzia odbywa się zazwyczaj w ostatnią sobotę karnawału. Człowiek, przebrany za „niedźwiedzia”, opleciony słomą z grochowin, którą kobiety rwały w celach magicznych dla zapewnienia dostatku, prowadzony jest przez wieś w barwnym korowodzie muzykantów i przebierańców (m.in. żandarm, leśniczy ze strzelbą, szkielet śmierci z kosą, nowożeńcy, cygan z cyganką, diabeł i anioł oraz kominiarz). Dawniej społeczność lokalna oskarżała publicznie niedźwiedzia o wszelkie zło, które wydarzyło się w minionym roku. Po publicznym osądzie „zabijano” go, a jego „krew” (z reguły czerwone wino) wypijano, po czym tańczono z gospodarzami. Współcześnie obrzęd ten jest rodzajem happeningu i w publicznym oskarżaniu niedźwiedzia wymienia się wszystko, co dokucza społeczności wioskowej: wygórowane podatki, złe drogi, wymagania lokalnych władz itp.
Babski comber obchodzony jest z wtorku na środę popielcową, czyli pod koniec karnawału. Na zabawę do karczmy przychodzą tylko kobiety, przywożą też na taczkach młode mężatki, ponieważ obrzęd ten spełniał dawniej funkcję inicjacyjną życia małżeńskiego. Na Śląsku Opolskim zwyczaj ten był kojarzony z dniem czarownic. Współcześnie nadal jest żywy i przypomina go tzw. karczma piwna.
Grzebanie basa to zakończenie wesołego okresu karnawału, symbolizowane pogrzebem instrumentu, pogrzebem muzyki, która milknie na cały czas postu. Z wybiciem północy rozpoczynającej okres postu muzykanci kładą swe instrumenty na podłogę i kropią je gorzałką, następnie wybiera się największy instrument i kładzie go na „mary”. „Kondukt pogrzebowy” prowadzi młodzieniec przebrany w szaty liturgiczne, za nim idą żałobnicy z instrumentem na marach, a szlochająca, ubrana w czerń wdowa wymienia wszystkie zalety instrumentu, który umilał życie całej wsi.
Topienie marzanny jest najbardziej opolski obrzędem, wywodzącym się z tradycji starosłowiańskiej. Dawniej postać marzanny nie była przystrojona w ludowy strój, lecz upodobniona do śmierci. Jeszcze w XVIII wieku w Głogówku na Śląsku Opolskim niosąc marzannę śpiewano: „śmierć się wije u płotu, szukając kłopotu”. Od XIX wieku zwyczaj ten symbolizuje topienie zimy, chorób, alkoholu, wszelkiego zła. Każdemu mieszkańcowi wsi zależało na tym, by korowód z marzanną przeszedł koło jego zagrody, gdyż w ten sposób marzanna zabierała z domu choroby, zimę i zło. W niektórych wsiach śląskich wierzono, że marzanna wynosi z domu również pociąg do wódki, który w opinii społecznej uważany był za najgorsze zło. Wówczas ubierano kukłę w strój męski, dając marzaniokowi do ręki butelkę z wodą i szklankę do kieszeni. Tak ubraną kukłę niosły dziewczęta, a cała społeczność kobieca obserwowała finałowe podpalenie i tonięcie marzanioka.
Palenie żuru to obrzęd wiosenny, również połączony z wypędzaniem zła, rozpowszechniony zazwyczaj na Zaodrzu i w okolicach Strzelec Opolskich. Żurem nazywa się wszelkie nieczystości, które wynosi się do spalenia poza granice wsi. W niektórych wsiach przez żurowe ognisko przeskakiwali młodzi chłopcy, w innych do ognia wrzucano kartki z grzechami, wierząc że zastąpi to spowiedź, znany był także zwyczaj szukania Judasza, według którego chłopcy z pochodniami chodzili po polach.
Skubanie pierza to zwyczaj grudniowy, kiedy kobiety zbierały się na skubanie pierza, któremu towarzyszyło snucie ludowych opowieści i śpiewanie ludowych pieśni.
Żniwniok (Dożynki) to tradycyjne święto plonów. W dniu dożynek uroczysty orszak w dziękczynieniu za urodzaj niesie do kościoła koronę żniwną (żniwniok). Tego dnia odbywa się także konkurs koron żniwnych, a przed każdym domem zaprezentowane są scenki z życia codziennego wsi.


Kołocz z serem
Kołocz śląski – pieczywo obrzędowe, najczęściej w postaci dużego, prostokątnego placka drożdżowego z posypką i nadzieniem (makowym, serowym lub jabłkowym). Towarzyszy wszystkim świętom i uroczystościom rodzinnym.
Kluski śląskie – okrągłe, sprężyste, koniecznie z dołeczkiem, wyrabiane z przegotowanych, przetartych ziemniaków, mąki i jajek, podawane do wszelkich mięsnych pieczeni i sosów.
Opolska rolada wołowa – zwinięty płat mięsa, w który zawija się wędzony boczek, cebulkę i ogórek kiszony. Obowiązkowy element niedzielnego obiadu, najczęściej w towarzystwie klusek śląskich i modrej kapusty (sałatka z gotowanej czerwonej kapusty z przyprawami i boczkiem).
Rolada z kluskami śląskimi
Żur śląski – półprodukt do przygotowania żurku lub jednogarnkowego dania z wędzonką podawanego z tłuczonymi ziemniakami. Tradycyjne gospodynie wytwarzają go z mąki żytniej, skórki od chleba i wody, dodają czosnek, sól i cukier, a wszystko „kisi się” w specjalnym garnku, zwanym „żurokiem”.
Żymlok opolski biały„żymła” to po śląsku bułka, która jest składnikiem tej wędliny obok podrobów wieprzowych, cebuli i przypraw. Opolski żymlok nazywany jest białym, ponieważ nie dodaje się do niego krwi zwierzęcej. Ma tytuł „regionalnej perły kulinarnej”.
Biały żymlok
Kartoffelsalat – tradycyjna sałatka z ziemniaków i boczku, czasem z dodatkiem marchewki, cebuli i kiszonych ogórków, jajka i majonezu. W wigilię boczek zastępowany jest śledziem.
Pańćkraut z żeberkami – jednolita masa ziemniaczano-kapuściana z dodatkiem startej marchewki i skwarków słoniny i boczku, podawana z żeberkami na wywarze jarzynowym. Było to danie na „beztydzień”, czyli przygotowywane w powszedni dzień tygodnia i tak jest do dziś.
Śląskie niebo – danie z wędzonego boczku i gotowanego mięsa w sosie z dodatkiem suszonych śliwek, podawane ze śląskimi buchtami (duże, puszyste kluski gotowane na parze).
Gołąbki z kaszy gryczanej i ziemniaków – potrawa, która przywędrowała na Śląsk Opolski z Kresów Wschodnich. Są to parzone liście kapusty, faszerowane masą z kaszy gryczanej, ziemniaków i cebuli, zwijane, po ugotowaniu polewane świeżo stopioną słoniną.
Mołcka – rodzaj słodkiego sosu z piernika, warzyw, suszonych owoców i bakalii, podawanego na ciepło lub na zimno pod koniec tradycyjnej śląskiej wieczerzy wigilijnej.
Szpajza – tradycyjny śląski deser. Składa się z galaretki, soku z owoców lub kompotu, białek i cukru. Dekoruje się ją bitą śmietaną i owocami.
Śliszki-bułeczki
Śliszki – tradycyjna potrawa wigilijna Śląska Opolskiego, wpisana na rządową listę produktów tradycyjnych. Nazwa odnosi się do dwóch rodzajów produktów:
·         śliszki–kluski: typowa tylko dla powiatu raciborskiego potrawa postna. Podłużne słodkie kluski, nadziewane twarogiem i posypane cynamonem.
·         śliszki–bułeczki: mają podłużny kształt, są miękkie i wilgotne, dzięki moczeniu w mleku przed upieczeniem. Ciasto zawija się z masą makową, piecze na złoty kolor i układa warstwami w salaterce. Wierzch polewa się roztopionym masłem, posypuje startym piernikiem i cukrem. Potrawa typowa dla pogranicza kozielsko-raciborskiego.
Kandybał – napój przywieziony na Śląsk Opolski ze wschodnich kresów Polski. Ostudzoną wodę miesza się z sokiem z cytryn, miodem i cukrem do smaku. Pyszny! Można go przechowywać w chłodnym i ciemnym miejscu do 7 dni.


Na opolskich wsiach do dziś można spotkać przedstawicieli ginących zawodów – kowali, garncarzy, wikliniarzy… Ich wyroby cieszą się ogromną popularnością wśród turystów. Śląsk Opolski charakteryzował się też innymi, nierzemieślniczymi zawodami, o których także tu wspomnę.

Opolskie „kroszonki” i ceramika opolska

Opolskie pisanki, zwane tu „kroszonkami”(krasić – upiększać) wykonuje się od X wieku. Jajka barwione są naturalnymi sposobami, a misterny – zawierający wyłącznie motywy roślinne – wzór na skorupce wyskrobywany jest specjalnym narzędziem. Wzornictwo z kroszonek zostało przeniesione na fajans i porcelanę, tworząc charakterystyczną dla Śląska Opolskiego „porcelanę opolską” (popularna „opolanka”).




Matackuorze

Tak nazywano flisaków spławiających barki po Odrze. W folklorze odrzańskim największą rolę odgrywał „chrzest wodny", któremu musiał się poddać każdy nowicjusz, czyli 1415-letni chłopcy. Na początku odbywali oni 3-letni staż. Po wykazaniu przygotowania i chęci dalszego pływania awansowali na bosmana, potem sternika. Po zdobyciu patentu mogli pływać u armatora lub właściciela barki. Sternicy byli odpowiedzialni za ładunek i całą barkę.




Koszykarze

Wyplataniem z wikliny zajmowały się kobiety i dzieci, a także mężczyźni niemogący wykonywać prac fizycznych. Przed wojną plecionkarstwo nie przynosiło zbyt dużych dochodów, sytuacja zmieniła się dopiero po 1945 roku, kiedy wyroby z wikliny zyskały dużą popularność. Do dnia dzisiejszego w Chróścicach i Siołkowicach prowadzone są zakłady wikliniarskie.




Pszczelarstwo

Do końca XIX wieku ule nie wyglądały tak jak obecne – ramkowe, otwierane z góry. Przed 1902 rokiem w bartnictwie stosowano tzw. loudki, czyli skrzynki z zakładanymi listewkami. Pasieki produkujące miód spotyka się w regionie do dziś.








Młynarstwo

Tradycyjne młynarstwo i zawód młynarz popularne było od XIII wieku aż do wieku XX, kiedy to młyny wodne i parowe wyparte zostały przez młyny elektryczne i parowe, a budownictwo drewniane zastąpiono murowanym. 







Rodowód tekstów sięga wczesnego średniowiecza. Przez Bramę Morawską przechodziły w postaci różnych tekstów kulturowych wpływy czeskie i niemieckie i zadomowiły się na Śląsku Opolskim.
Katalog Magii z początku XIII wieku, autorstwa brata Rudolfa z Rud Raciborskich. Był on bystrym obserwatorem, a zanim dotarł od Rud, przewędrował całe Czechy. Katalog Magii zawiera więc dziedzictwo nie tylko śląskie, ale i czeskie w postaci szczegółowych opisów z życia i kultury śląskiego ludu.
Codex Mikołaja z Koźla pochodzi z lat 1414-1423 i oprócz modlitw, kazań i pieśni zawiera opowiadania, bajki, żarty i anegdoty, a także opisy wierzeń, czarów i praktyk magicznych oraz pewną nieobyczajną pieśń z pogranicza śląsko-czeskiego.
Frantowe prawa to teksty, które na Śląsk Opolski przywędrowały z Czech (po czesku zostały wydane w Norymberdze w 1518 roku). Jest to zbiór żartobliwych parodii przywilejów i statutów cechowych.


Na Śląsku Opolskim posługiwano się gwarą niemodlińską, jednakże niektóre źródła [1] wyodrębniają oddzielną gwarę opolską. Na potrzeby niniejszego wpisu zajmiemy się jednak gwarą niemodlińską, która jest charakterystyczna dla Śląska Opolskiego, a nie dla samej Opolszczyzny. Do podstawowych cech charakterystycznych należały:
  • dyftongiczna wymowa dawnego długiego a w postaci dyftongu oł (np. trołwa – trawa),
  • monoftongiczna wymowa kontynuantów dawnego krótkiego i długiego o (wyjątkiem jest labializacja nagłosowego o-).
Pojawiało się także mazurzenie, które dzisiaj zanikło, bądź jest bardzo rzadko spotykane w tym rejonie. Niewątpliwie, w gwarze obecne są także zapożyczenia z języka niemieckiego, co można zobaczyć klikając w link i zapoznając się ze słownikiem gwary śląskiej, który, jak się okazuje, jest niejako słownikiem gwary Śląska Opolskiego.


Pieśni ludowe Śląska Opolskiego przez długie lata były przekazywane jedynie w formie ustnej. Dopiero w czasach współczesnych zaczęły być spisywane przez badaczy i miłośników folkloru. Nieoceniona jest tutaj praca mistrza Oskara Kolberga, ale także Józefa Lompa i Juliusza Rogera, którzy w sposób wybitny zaangażowali się w zebranie pieśni i przedstawienie w formie pisemnej oraz dźwiękowej, na taśmach magnetofonowych.
Należy zwrócić szczególną uwagę na fakt, że Śląsk Opolski przez wieki był pod obcym panowaniem, a mimo to nie wykrzewiono polskości z serc i umysłów jego mieszkańców. Tradycje, kultura, język, sztuka przetrwały mimo braku źródeł pisanych. W pieśniach nawiązywano do patriotyzmu, obrzędowości, a także do wykonywanych zawodów – żołnierskie, kowalskie, bednarskie, a także młynarskie i wiele, wiele innych. Nie brakowało także pieśni powszechnych o charakterze ballad, a także traktujących o miłości czy nawiązujących do historii.
Kilkaset utworów zebrał Jan Tacina, który odwiedził około 50 miejscowości i dość wnikliwie kompletował ludowy repertuar, liczący kilkaset pozycji. Na podstawie swoich badań, zapisków i obserwacji stworzył on swoistą klasyfikację pieśni, która nie jest jednak ściśle związana z samym Śląskiem Opolskim, ale całym Śląskiem. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby także Wam tę hierarchę przedstawić:

1. Pieśni doroczne
a/ marzankowe,
b/ goikowe,
c/  kolędy.
2. Pieśni balladowe.
3. Pieśni żołnierskie, wojenne, powstańcze.
4. Pieśni o zalotach i miłości.
5. Dziewczęca uroda.
6. Wzajemne docinki
a/  Dziewczęta o chłopcach.
b/ Chłopcy o dziewczętach.
7. Historie miłosne.
a/  Niewinne.
b/  Romantyczne.
c/  Erotyczne.
8. Pieśni rodzinne
a/  Wesele.
b/  Małżeństwo
c/  Sierota.
9. Pieśni żartobliwe.
10. Miscellanea.

A tutaj jedna z popularniejszych na dziś piosenka tego regionu, którą chyba każdy zna, a nie każdy wie, że wpisuje się ona w kanon ludowych pieśni Śląska Opolskiego:



Tańce ludowe Śląska Opolskiego tańczone są przeważnie w rytmie poloneza bądź krakowiaka. Do najpopularniejszych należą[2]:

Koziorajka
Elementy taneczne: podskoki zmienne, podskoki z wykrętami i obroty podskokami z chwytem w haczyk.   
Ustawienie: taniec trójkowy, chłopiec i dwie dziewczynki wiążą kółeczko.
W kółeczkach następuje opuszczenie rąk, chłopiec tańczy z dziewczynkami „haczyk", dziewczynki nie będące w obrotach wykonują podskoki zmienne w miejscu. Tancerze wykonują po cztery obroty w haczykach z każdą dziewczynką.

Trojak
Jest najbardziej rozpowszechniony,  tzw. chodzony polonez, znany od XVI wieku, nazywany tu „trojokiem”, śpiewany na melodię ''Zasiali górale owies".
Elementy taneczne: krok ze wznosem skrzyżnym nóg i wspięcie na palce nogi postawnej. Bieg w rytmie ósemek i ćwierćnut. Podskoki zmienne. Przytupnięcie w rytmie dwie ósemki i ćwierćnuta.
Ustawienie: trójkami, tancerz stojący w środku i dwie tancerki po boku. Tancerki kładą ręce zewnętrzne na biodrach.

Nie można pominąć także miotlarza, popularnego do dzisiaj, a charakteryzującego się... tańcem z miotłą krokiem polkowym. 



O powstaniu Opola

Dawno temu, gdy tereny dzisiejszego miasta porastały nieprzeobrażone działalnością człowieka gęste puszcze, gdy ziemia była w zasadzie jeszcze dziewiczą, na porośniętą trawą polanę wyszedł jeden z plemiennych przywódców. Jak głosi legenda kilka dni wcześniej zgubił się w lesie, odłączył się tym samym od wspólnoty i błądził wśród drzew.
Po kilkudziesięciu godzinach wędrówki wyszedł na niezadrzewiony teren i krzyknął z radością i niedowierzaniem "O, pole!". W zamian za ocalenie kazał wznieść w tymże miejscu gród, a swój okrzyk uczynił jego nazwą.[3]

O kościółku nad Sidziną

Jadąc samochodem z Opola do Nysy (przez Niemodlin), po prawej stronie zobaczymy dość dziwnie usytuowaną świątynię. Stoi ona w szczerym polu, na próżno szukać wokół niej chodnika, czy też innego traktu pieszego. Również zabudowań mieszkalnych nie widać. Tylko legenda pozwala wyjaśnić dość osobliwą lokalizację tegoż kościoła.
Jak głosi ona... Cała rzecz miała miejsce w średniowieczu. Miejscowy rolnik, w trzecim dniu maja miał wyorać z pola stary, grecki krzyż. Jako, że chciał się podzielić tą wiadomością z resztą społeczeństwa, udał się do wsi. Jak postanowił tak uczynił. Krzyż umieszczono w jednym z miejscowych kościółków. Jakież było zdziwienie mieszkańców, gdy następnego dnia przedmiot wykopany z pola zniknął. Po niedługich poszukiwaniach odnaleziono go znajdował się dokładnie w miejscu jego wykopania... Na pamiątkę tego wydarzenia, w tym samym miejscu wzniesiono kościół, który został usytuowany na planie greckokatolickiego krzyża.[4]

O diable w Nysie

Pewnego karnawałowego dnia grupa przebierańców wracała nad ranem z balu. Przechodząc przez rynek miasta ludzie ci zobaczyli księdza, który szedł ze świętym sakramentem do ciężko chorego. Wszyscy pochylili głowy z pokorą, uczynili znak krzyża. Tylko jeden z nich stał dumny i śmiał się na widok księdza spieszącego do umierającego. Śmiejący się człowiek przebrany był za diabla. Ten brak pokory spowodował, że maska z wizerunkiem diabła przyrosła mu do twarzy. Nie było sposobu, aby się od niej uwolnić. Owego nieszczęśnika widziano w wielu miejscach. Pewnego wieczoru pojawił się w nyskiej karczmie. Wówczas zebrało się wielu ludzi, by go zobaczyć. Opowiadali, że w nocy pojawił się jakiś nieznany ksiądz, który w nyskim kościele o północy odprawiał nabożeństwo. Miały to być egzorcyzmy. Lecz i one nie pomogły. Człowiek z twarzą diabła nie miał żadnych szans, aby uwolnić się od opętania. Wszystko, co czynił, miało diabelską moc. Nawet kiedy płacił w karczmie napiwek; to moneta zamieniała się w rozżarzony kamień. Z czasem przestano widywać nieszczęśnika w Nysie. Mówiono, że ruszył w świat, inni zaś opowiadali, że ponoć został uwolniony z opętania. Miał to uczynić ten tajemniczy ksiądz. Od tej pory żaden z mieszkańców Nysy nie lekceważył księdza idącego do chorego pamiętano o diabelskiej sztuczce.[5]

  1. Przedwojenne podania głoszą, że pod Opolem znajduje się sieć podziemnych skrótowych przejść łączących strategiczne punkty miasta.
  2. W Gogolinie znajduje się jedyny w Polsce pomnik piosenki, przedstawiający oczywiście Karolinkę i Karlika.
  3. Długość szlaków turystycznych województwa opolskiego wynosi 332 km.
Tradycyjnie do pobrania TU.




Opole


O Opolu pisałam rok temu. I to w dwóch częściach (TU i TU), co się raczej nie zdarza, biorąc pod uwagę to, że cykl Polska na 100% był pod koniec na dość ostrym biegu, bo zwyczajnie brakowało czasu już nie tyle, co na zwiedzanie, co na opisanie tego wszystkiego! No i zostało mi jeszcze duuuużo do opisania, ale nic nie stoi na przeszkodzie, byście osobiście tam zajrzeli, bo naprawdę warto!

Centralne Muzeum Jeńców Wojennych w Łambinowicach

Wielu z Was jest ze mną od początku albo od dawna i wiecie doskonale, jak ważne są dla mnie wszelkie miejsca pamięci wojennej. Traktuję je po pierwsze jako przestrogę, a po drugie jako wyraz szacunku dla tych, którzy zginęli za to, abym ja i my wszyscy mogli żyć w wolnej Polsce (proszę, pozostawmy wszelkie polityczne prztyczki na boku). Dlatego jeżdżę, patrzę, uwieczniam, przekazuję dalej. Byśmy pamiętali o tym, co było i docenili to, co mamy.

Góra św. Anny

Najwyższe wzniesienie grzbietu Chełma na Wyżynie Śląskiej. Na niej znajduje się sanktuarium św. Anny z relikwiami św. Anny Samotrzeciej, klasztor franciszkanów oraz kalwaria z 40 kaplicami. Wykonano także grotę na wzór tej z Lourdes. Kościół znajdujący się na szczycie góry stanowi ważne centrum pielgrzymkowe.
Muzeum Wsi Opolskiej

Relikt przeszłości, zabytek architektoniczny, który warto zwiedzić, by zobaczyć jak to drzewiej bywało. Budownictwo, wyposażenie chat, a także duży teren zielony sprawia, że oprócz wycieczki w przeszłość możemy także odpocząć na łonie natury w ciszy i sielskim spokoju. Na obecny dzień to najlepsze miejsce służące poznaniu regionu i poznania bezpowrotnie minionej atmosfery wiejskiego życia Śląska Opolskiego.
Serdecznie dziękuję pani Marcie Bugaj-Wołukaniec, która z życzliwością i ogromnym zapałem odniosła się do mojej szalonej propozycji wspólnego napisania tego posta. Niecodziennie tacy szaleńcy jak ja zaczepiają nieznanych ludzi na fejsie, ale też niecodziennie znajdują się chętne osoby, które na prośbę szaleńca przystają i maksymalnie się angażują, aby współpraca ułożyła się tak świetnie, jak nam! :)


Tekst
Marchevka, Marta Bugaj-Wołukaniec oraz Sava przy wykorzystaniu następujących źródeł:
  1. S. Arczyński, T. Kwiek, Śląsk Opolski;
  2. Dziedzictwokulturalne.eu;
  3. E. Dzikowska, Groch i kapusta Podróżuj po Polsce! Południowy zachód;
  4. Gwary polskie   – odnośnik źródłowy [1];
  5. Interklasa.pl - Piosenki;
  6. Interklasa.pl - Rzemiosło;
  7. Interklasa.pl - Taniec  – bezpośrednie cytaty [2];
  8. K. Lach, Wierzenia, zwyczaje i obrzędy. Folklor pogranicza polsko-czeskiego;
  9. Muzeumwsiopolskiej.pl;
  10. Opole.celniej.pl;
  11. Opolskie.regiopedia.pl;
  12. E. Piskorz-Brenekowa, Polskie stroje ludowe, t. I.;
  13. Polska Niezwykła – Województwa Opolskie i Dolnośląskie. Przewodnik;
  14. Radiotravel.pl   – bezpośrednie cytaty [3], [4], [5];
  15. D. Simonides, Mądrość ludowa. Dziedzictwo kulturowe Śląska Opolskiego;
  16. Skladnica-gornoslaska.pl;
  17. Visitopolskie.pl.
Redakcja tekstu – Sava

Materiały graficzne
Ubrania państwa Marchevków – Sava:

Strój damski:
- wianek – sklep internetowy, po modyfikacjach;
- zapaska i spódnica – sklep internetowy z folkowymi strojami, po modyfikacjach;
- oplecek – sklep internetowy z folkowymi strojami, po modyfikacjach;
- kabotek – polalech.pl, po modyfikacjach;

Strój męski:
- kania – sklep internetowy z folkowymi strojami, po modyfikacjach;
- kołnierzyk z ptokiem – projekt autorski;
- westa – sklep internetowy z folkowymi strojami, po modyfikacjach;
- jelenioki – projekt autorski;
- buty – sklep internetowy z folkowymi strojami; po modyfikacjach.

Zdjęcia (w kolejności publikacji):
Potrawy śląskie – potrawyregionalne.pl, jedzjedz.pl, zimmerman.pl;
Porcelana Opolska porcelanaopolska.pl;
Widok na Odrę – Marchevka, Opole 2014;
Wyroby wikliniarskie – Marchevka, Kraków 2015;
Pasieka – Marta Bugaj-Wołukaniec, Bierkanowice 2015;
Młyn wodny z Siołkowic Starych – Marta Bugaj-Wołukaniec, Bierkanowice 2015;
Panorama Opola – Marchevka, Opole 2014;
Muzeum Łambinowice – Marta Bugaj-Wołukaniec, Łambianowice 2014;
Kościół z Gręboszowa – Marta Bugaj-Wołukaniec, Bierkanowice 2015;
Plan Muzeum Wsi Opolskiej – Marta Bugaj-Wołukaniec, Bierkanowice 2015.

Nagłówki – Sava;
Wycinanka – Sava;
Mapka konturowa – Marchevka.

30 komentarzy:

  1. Wspaniała wiedza o Śląsku Opolskim. Dziękuję za nią. Opole to znane mi miasto, mieszkałam tam 5 lat jako dziecko i bywam tam. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Byłam w Opolu rok temu i jestem zachwycona, a folklor też niczego sobie. Jak ja żałuję, że tamto życie tętni już tylko w skansenach i to nie wszystkich.. :)

      Usuń
  2. A wiesz jaka jest różnica między Ślązakami z Górnego Ślaska a z Opolskiego? Bo my mówimy: "gynsi na kympie" a Opolanie: "Gansi na kampie" (w sumie powinno być nosowe a, ale nie ma takiej litery w polskim alfabecie- umiem ją wypowiedzieć, ale nie da się tego napisać klawiaturą kompa :( )
    Góra Św. Anny jest dla wszystkich Górnoślązaków miejscem szczególnym nie tylko z powodu sanktuarium z figurką Anny Samotrzeciej, ale przede wszystkim z powodu pomnika Powstańców Śląskich.
    A "Karolinka" jest jedynym utworem muzycznym, który wykonuję bez fałszowania.
    No i oczywiście, że będąc w Opolu, trzeba zajrzeć do Bierkowic, czyli Muzeum Wsi Opolskiej. Magiczne miejsce pachnące drewnem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słyszałam kilka bardzo pochlebnych opinii o Bierkowicach i strasznie żałuję, że nie mogłam tam dotrzeć, gdy byłam w pobliżu. Górę św. Anny znam tylko z geografii, a ostatnio miałam okazję poznać kilku mieszkańców Opola i okolic, od których się dopiero dowiedziałam, że ta góra to nie jest taka zwykła góra. Dzięki za szczegółowe uzupełnienie, nie wszystko da się spamiętać i opisać, szczególnie nie będąc w żaden sposób związanym z danym regionem :)

      Usuń
  3. Hah> aleś mi blogowa Przyjaciółko sprawiła radość :) będę tu jeszcze wiele razy zaglądać aby się tego nauczyć, wykuć żeby potem nie dać plamy chociażby przed Tobą, jak mnie odwiedzisz.
    dycki; jo tyla niy wiym co Ty tukej nagryzmoliła :) bo jo tu miyszkom ino sztyrdziyści dwa lata; to jo tyj godki jeszcze cołki nie umia; dycki na Opolszczyźnie dużo wincy bydzie; trocha w Opolu i trocha w Nysie. Przeca i mnie się przytrafiło, że mie zrobili za błozna jak żech się uczyła tyj godki;
    np. "w antryju na bifeju stoi szolka teju" - jak to przetłumaczyć na nasze? popularne są powiedzonka;
    " a bodnij mie ziherką w nery; ...możesz mi wele dupy luf plompac, glajze kłaś i...." sama kiedyś chcąc pokazać że już potrafię "godać po ichniejszymu", zamiast powiedzieć "zarozki" to wypadło " zarazki".
    Pomnik Karolinki stoi niedaleko - 10 min pociągiem; Góra św. Anny jest w zasięgu wzroku [mam widok z okna na park krajobrazowy Góra św. Anny i na kominy ongiś jednej z największych koksowni w Europie]. A przed chwilą wróciłam z Nysy, bo przecież mój małżonek stamtąd pochodzi. .
    DZIĘKUJĘ Marchewko :) wielka buźka i szacun, aleś się napracowała; oj, mocno napracowała , gdyż ja takich wiadomości o tym regionie nie posiadam mimo, że dane mi [z braku laku....] tu od dawna żyć; pozdrawiam radośnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. P.S w kulinariach zabrakło mi jednej potrawy zwanej "wodzionka". ; " kołocz z makam zjym ze smakam; a z syram nie smogam" ;

      Usuń
    2. Aaa> i jeszcze Moszna z zamkiem, kwitnącymi azaliami i stadniną koni; dziś były tam jakieś zawody jeździeckie :) niestety, nie da się tego wszystkiego zmieścić w jednym poście; pozdrawiam :)

      Usuń
    3. Ten wpis ma trzy matki, to także zasługa pani Marty i Savy, chociaż publikowany tu, jest naszym wspólnym dziełem :) Dołożyłyśmy wszelkich starań, by wyszło jak najlepiej i jak najrzetelniej :)
      Wpisy są zawsze subiektywne, za to liczymy na ubogacające komentarze, które cieszą, bo jeszcze wzbogacają wiedzę, więc może napisz kilka słów o tej wodzionce? Wszak blog to nie tylko notki, ale i komentarze, więc zapraszam, zapraszam :)
      A dział "Warto zobaczyć" jest chyba najbardziej subiektywną częścią całego cyklu, ponieważ powstaje przede wszystkim na podstawie moich własnych doświadczeń i opisie miejsc, które osobiście odwiedziłam, ewentualnie mam przesłanki ku temu, by zareklamować miejsce, gdzie nie byłam, a bardzo być bym chciała. :)

      Usuń
    4. Kochana- mam zamiar Górę św.Anny opisać na swoim blogu gdzieś za dwa tygodnie; nawiązując do największego wydarzenia, jakie tu ma co roku miejsce 26 lipca, kiedy jest wielkie święto patronki i opiekunki Góry - św. Anny. Tylko tego chyba nie da się opisać w jednej notce; a skoro o jednej miejscowości [wsi] Opolszczyzny tyle materiałów, to o innych dużo więcej, bo to kraina bogata w zabytki i różne historie. Opole ma szczególne miejsce w mym sercu, dlatego mam do niego wielki sentyment, ale przecież inne miasta też zasługują na reklamę; pozdrawiam :) .

      Usuń
    5. Wodzionka to.. zupa na wodzie ;) U nas sie godo: "wciep dwa chleby do studni bydziesz mieć wodzionka". W wersji "na bogato": podsmażane na smalcu ziemniaki z cebulką, czosnek, chleb, woda.

      Usuń
    6. Wodzionka>
      http://wiadomosci.onet.pl/slask/robiymy-wodzionka-felieton-marka-szoltyska/ppes7

      Usuń
  4. Jak zwykle świetnie zebrane informacje o Ziemi Opolskiej. Fajnie się to czyta. Pomnik Karolinki widziałam w ubiegłą sobotę, kiedy na 10 min zatrzymaliśmy się w Gogolinie. A przy okazji dowiedziałam się, że muszę wybrać się do Muzeum Wsi Opolskiej.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ziemia Opolska jest fascynująca, jestem nią naprawdę szczerze urzeczona i chciałabym mieć okazję pojeździć po mniej znanych miejscach. Może kiedyś... :)

      Usuń
  5. Wodzionkę jadłem, bo na Watrowisku taką sobie zażyczyłem - całe pokolenia przez setki lat to jadły - musi być dobre!!! :)
    I było całkiem dobre, tak więc polecam wodzionkę jak najbardziej!!! :D :D :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kneziu > wodzionka to zupa biedaków :) i...oszczędnych, którzy wymyślili, jak czerstwy chleb nie zmarnować. Myśmy sobie w różny sposób tą "bida-zupę" wzbogacali, ulepszali; a to przez dodanie masła; albo zamiast wody dolewało się resztek rosołu. Co komu przyszło do głowy; to były takie eksperymenta :)

      Usuń
    2. I co z tego, że to zupa biedaków, kiedy przy odrobinie finezji wychodzi świetna? :)

      Usuń
    3. Najsmaczniejsze pomysły rodzą się z biedy ;)

      Usuń
  6. Babski comber obchodzi się także u nas, ale nikt na taczkach nikogo nie wozi:D Ja pamiętam jak u mojej mamy w szkole, nauczycielki robiły sobie imprezę na tę okoliczność w szkole po lekcjach. Mama zawsze coś tam szykowała i generalnie to było wielkie wydarzenie. Jakoś dwa lata temu zaproponowałam babski comber w pracy, a że ludzi mam z różnych stron to wszyscy się dziwili i pytali, a co to? Pamiętam jak chłopaki byli zawiedzeni, że oni nie mogą przyjść:D Od tej pory co roku robimy sobie taki pracowy babski comber, super okazja do spotkania. A i jeszcze jedno, ten region to uwielbia boczek, mam wrażenie, że wszędzie chcą go wcisnąć:D Natalio, jak zwykle super pouczający post:

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale super!! Fajnie tak podtrzymywać tradycję, a przy okazji ją krzewić u niezorientowanych :)

      Usuń
  7. Śliszki kluski i śliszki bułeczki... mmm... to musi być bardzo smaczne :) Z wielką ciekawością przeczytałam, bo pojęcia o tym rejonie Polski nie miałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ślinianki mi mocniej pracują, ilekroć zaglądam w kulinarny dział ;)

      Usuń
  8. Świetny post. Jak zwykle doskonale opracowany.
    Muszę się przyznać, że raz w miesiącu robię na obiad; kluski śląskie, modrą kapustę i roladę.
    Mój Eryk przepada za tym daniem.
    Oczywiście przyrządzam również na urodziny i w święta.
    Pozdrawiam:)*

    OdpowiedzUsuń
  9. 1. Tak chwalono, że postanowiłem zajrzeć. Teraz nie dziwię się, czemu chwalono, bo pochwały się należały, niczym psu micha.
    2. Otwarcie przyznaję jednak, że nie zrozumiałem, czym to jest tajemnicza (dla mnie) "labializacja nagłosowego o". Sądzę też, że nie należy próbować mnie na tym polu oświecać - chyba lepiej będzie, kiedy umrę w nieświadomości (podejrzewam, że i tak bym nie pojął).
    3. Ja bym napisał w dopełniaczu "Józefa Lompy". Czy to w tekście literówka, czy jednak nie ma racji i pisze się inaczej?
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Vulpianie, dziękuję za wizytę. Jeśli chodzi o o labializację, to rzeczywiście, powinnam przynajmniej dać taki odnośnik wyjaśniający: http://marchevka.blogspot.com/2015/03/marchevkowo-na-folkowo-kujawy.html, ponieważ większość zjawisk powtarza się w niektórych gwarach, a tutaj akurat to zjawisko wyjaśniałam przy okazji opisywania Kujaw. Dla mnie zaczyna być to chlebem powszednim, na przyszłość na pewno będę pamiętała o nowych czytelnikach :) Dziękuję za tę cenną uwagę.
      Rzeczywiście, jest literówka, której nie wyłapałyśmy, dzięki za to wnikliwe oko, będzie poprawione :)
      Pozdrawiam!

      Usuń
  10. No,no super :D Dokształciłam się :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Najbardziej mi się podobały części o: rzemiośle, legendach i warto obejrzeć, aczkolwiek cały tekst jest bardzo ciekawy.

    OdpowiedzUsuń
  12. Grzebanie basa, to mnie mega zdziwiło.

    OdpowiedzUsuń
  13. U mnie w domu (woj .opolskie) na buty mówiono: chacie/hacie -nie znam pisowni .

    OdpowiedzUsuń

Twoja opinia jest dla mnie bardzo ważna. Dziękuję :)

Obserwatorzy