poniedziałek, 12 października 2015

Marchevkowo na folkowo - Kurpie białe


Tym razem wracamy na górę mapy, zatrzymując się na północnym skraju Mazowsza: do Puszczy Białej, która wraz z Puszczą Zieloną tworzy region nazywany Kurpiowszczyzną. Jak prawie zawsze, także teraz musiałam zmierzyć się z geograficznym dylematem, a tym razem zastanawiałam się, czy opisać oba regiony, tzn. Kurpie Zielone i Kurpie Białe, czy tylko jeden, a jeśli tak, to który? Po przebuszowaniu sieci i innych dostępnych źródeł wybór padł na Puszczę Białą tylko ze względu na strój ludowy, bowiem tradycje i zwyczaje wskutek przesiedlenia Kurpiów Zielonych zostały przeniesione na nowe tereny i uległy nieznacznym modyfikacjom w Puszczy Białej. Stroje ludowe jednak różniły się dość znacznie, przy czym ten noszony przez Kurpiów Białych jest ładniejszy, weselszy, ciekawszy. Dlatego na mapie zaznaczony jest obszar Puszczy Białej, rozciągającej się na Nizinie Mazowieckiej między Pułtuskiem a Ostrowią Mazowiecką, chociaż tak naprawdę zajmiemy się całymi Kurpiami. Puszcza została zasiedlona z inicjatywy biskupów płockich poprzez przesiedlenie kilkuset Kurpiów Zielonych na nowe tereny. Sama nazwa Kurp pochodzi od butów wyrabianych z lipowego łyka nazywanych kurpsiami.


Na obszarze Puszczy Białej tradycyjny ubiór tradycyjny przetrwał w znikomym stopniu. W części pułtuskiej strój kobiecy noszono prawie do drugiej wojny światowej, w latach 30. przeżył on wręcz swój renesans. Stroje grupy ostrowskiej wyszły z powszechnego użycia już na początku XX wieku. Trudne warunki życiowe były przyczyną wyboru raczej niezbyt wyszukanych elementów ubioru oraz towarów przemysłowych.


Zamężne kobiety nie chodziły z odsłoniętą głową, najczęściej nosiły chusty, np. perkalowe salinówki ze szlakiem róż wzdłuż wszystkich boków. Chustę składano po przekątnej, wiązano z tyłu głowy, a węzeł chowany był pod opadającym rogiem. Dziewczęta natomiast zwykle chodziły z odkrytą głową, zimą nosiły chusty wiązane pod brodą. Przy okazji większych uroczystości wkładano kupne czepki ozdabiane własnoręcznie wykonanym haftem. Często stosowanym motywem była gwiazda sześcioramienna i gałązka jodłowa. W grupie ostrowskiej czepek zwany był cypkiem z kacurem, a w grupie pułtuskiej – cypkiem ze skrzydłami. Kacur to trapezowaty, opadający na ramiona płat tiulu. Czepek szlachecki wiązany był z kolei pod brodą na dużą kokardę, jego brzegi obszywane były karbowaną kryzką z koronki. Tiulowe wiązania w kształcie trapezów zwane były siarfami. Cypek z kacurem noszono do końca XIX wieku, a szlachecki był bardzo popularny w latach 20. XX wieku. Przyramkowe koszule sięgały poniżej kolan, kołnierz i mankiety obszywano ząbkami z tasiemki lub szydełkową koronką. Jednak najważniejszym elementem zdobniczym był haft. Na koszulach ślubnych był koloru białego, a na ubraniach codziennych – czerwony i czarny. Głównymi motywami było kółko, półkole i ziele, czyli stylizowana roślina. Kiecka składała się ze spódnicy i łączonego z nią stanika, szyto ją z pasiastego samodziału w kolorze czerwonym lub zielonym. Z czasem strój zdobiono cekinami. Tkaninę na zapaskę tkano zasadniczo z tej samej przędzy co materiał na kieckę, różnica polegała na szerokości i rytmice rozmieszczenia pasów, w zielonych zapaskach zmieniano także ustawienie pasów z pionowego na poziomy. Na co dzień kobiety chodziły boso, zimą wkładały obuwie o drewnianej podeszwie, do której mocowany był nosek zakrywający przednią część stopy. W dni świąteczne noszono trzewiki na obcasie. Tego typu buty sznurowano białą, czerwoną lub różową tasiemką. 

Strój męski grupy pułtuskiej ma wiele cech wspólnych z ubiorem Kurpiów z Puszczy Zielonej, zwłaszcza jeśli chodzi o sukmany i koszule. Tradycyjnym męskim nakryciem głowy była rogatywka, którą nazywano cztery prawdy oraz maciejówka, granatowa czapka z czarnym daszkiem. Latem noszono słomiane kapelusze, a zimą – futrzane czapy stożkowe. Koszule przyramkowe szyte były z lnianego płótna. Pod wąskim, wykładanym kołnierzykiem wiązano czerwoną lub wiśniową wstążkę. Lekko przymarszczane rękawy koszuli wszywano w dość wąską oszewkę. Portki szyte były z płatów tkaniny o szerokości ok 70 cm, z których każdy tworzył jedną nogawkę. Portki były w kolorowe pasy lub białe. Wierzchnim okryciem była sukmana o kroju kontuszowym z wykładanym kołnierzem i brzegami obszywanymi czarną taśmą. Na przełomie XIX i XX wieku powszechnie noszono chodaki zwane buśkami, właściwie każdy mieszkaniec puszczy umiał je wykonać. Robione były ze skóry ściąganej z łbów zwierzęcych – z jednego łba powstawały dwie pary chodaków. Mocowane były do nóg za pomocą grubego sznura przewleczonego przez otwory ponacinane w skórze chodaków. Używano także butów z cholewami, przy obu rodzajach obuwia stopy okręcano onucami.[1]



Kurpiowski rok obrzędowy rozpoczynał się w Adwencie chłopskim postem dotrzymywanym w dniu św. Mikołaja (6 grudnia). Gospodarze utrzymywali w tym czasie ścisły post w intencji ochrony bydła przed wilkami. Zwyczaj ten był kultywowany do momentu wyginięcia populacji wilków na terenach puszczańskich. Tuż po tym, we wspomnienie św. Łucji (13 grudnia) wróżono pogodę na następny rok. Zwyczaje Bożonarodzeniowe nie odbiegały od tych wcześniej już opisywanych, dopiero obrzędy związane z Nowym rokiem charakteryzowały się odrębnością od innych etnoregionów. Na powitanie nadchodzącego roku pieczono byśki i nowe latka. To rodzaj pieczywa obrzędowego w kształcie figurek zwierząt zarówno domowych, jak i dzikich. Karnawał kończył się Zapustem, podczas którego do izby wbiegał młody mężczyzna na przebranym koniu, posypywał biesiadników popiołem, po czym wyganiał wszystkich na dwór i kończył zabawę. Zapust kurpiowski wydaje się stokroć bardziej cywilizowany niż ten obchodzony na Kujawach, gdzie zdarzało się rzucać w przypadkowych ludzi nawet całym garnkiem glinianym wypełnionym popiołem.
Wyróżniała się także kurpiowska Wielkanoc z bardzo wysokimi, kilkumetrowymi palmami, które miały strzec domostw od burz. Ponadto zjedzenie kilku wierzbowych baziek według wierzeń chroniło przed bólami gardła. W Wielką Sobotę przy kościele rozpalano ognisko, w którym spalano stare palmy, święte obrazki i inne temu podobne przedmioty, a popiołem zeń uzyskanym rozpalano ogień w kuchni w Wielkanocny poranek. W okolicach Łomży praktykowano tzw. chodzenie z Kurpiem dyngusowym. Zwyczaj ten polegał na przebraniu jednego z ochotników za koguta poprzez nałożenie mu na głowę czerwonej chusty. Całą grupą obchodzono wieś i odwiedzano gospodarzy, śpiewając piosenki, za co przechodni artyści otrzymywali słodycze.
W noc św. Jana obchodzono staropolską Kupalnockę, podczas której palono liczne ogniska, wokół których tańczono, młode kobiety puszczały wianki na wodę. Wtedy też poszukiwano legendarnego kwiatu paproci.

Oprócz kościelnych świąt, bogata była także obrzędowość ludowa, z czego najbardziej rytualnym było kurpiowskie wesele, którego tradycja przetrwała do dziś jako doroczne wydarzenie kulturalne. Niegdyś małżeństwo było istną transakcją finansową. O ślubie decydowali rodzice przyszłej pary młodej. Istotną rolę odgrywał swat, na Kurpiach zwany Rajem. To on, w zależności od tego, na zlecenie której strony działał, przyprowadzał mężczyznę do domu panny, którą chciano wydać za mąż, bądź do panny, którą upatrzyli sobie rodzice młodego. Zaręczyny nazywane były rajbami, a te pieczętowano beczką piwa i tańcami. Po tym wydarzeniu dawano na zapowiedzi, po których, aż do ślubu, przeprowadzano opatry, czyli… wzajemną lustrację majątków. Dzień przed weselem odbywał się rytuał rozplecin, czyli wyłączenie panny z grona niezamężnych i przyjęcie w szeregi gospodyń. Nazwa obrzędu pochodzi od rozplatania warkocza, którym pochwalić się mogła prawie każda młoda Kurpianka. Drużbowie próbowali rozpleść warkocz, co utrudniały im druhny. Kiedy w końcu się udawało, rozpoczynały się tańce trwające do późnej nocy. Wesele odbywało się w domu panny młodej. Przybyli goście musieli się wkupić poprzez okup i śpiewanie licznych piosenek. Po uroczystym pożegnaniu dziewczyny z domem rodzinnym, uformowany orszak ruszał w stronę kościoła. Po powrocie z ceremonii młodzi witani byli w domu chlebem i solą. Zabawa weselna trwała do ostatniego tańczącego gościa, a punktem kulminacyjnym były oczywiście oczepiny, czyli zamianę wianka ślubnego na czepek mężatki. Po dokonaniu zmiany nadchodził czas na kilkugodzinne zbieranie na wiano. Cerparka trzymała talerz, do którego wywołani goście wrzucali datki, a po tym mogli zatańczyć z panną młodą. Obecnie we wsi Kadzidło inscenizowane wesele kurpiowskie odbywa się co roku w trzecią niedzielę czerwca.
Kuchnia kurpiowska opierała się przede wszystkim na ziemniakach, marchwi i dyni oraz mięsie. Tradycyjną potrawą była babka ziemniaczana pieczona ze słoniną i cebulą oraz zupa grzybowa z prosinek, czyli popularnych zielonych gąsek nazywanych zielonkami. Kurpowie jadali też grycon, czyli chleb gryczany z dodatkiem drożdży i ziemniaków. Ku uciesze wszystkich, Kurpowie posiadali też swój własny napój wyskokowy o niskiej zawartości alkoholu, a było nim piwo kozicowe, wytwarzane z jagód jałowca, szyszek chmielowych i pszczelego miodu.


Bursztyniarstwo
To nie tylko domena Kaszubów. Na Kurpiach bursztyn wydobywano z rzek i jezior, a także bezpośrednio z gruntu. Surowiec wykorzystywano do produkcji korali, krzyżyków, medalionów, a także tabakierek i ustników do fajek.


Plecionkarstwo
Popularne koszyki, wiaderka, beczki, a nawet dzbany wyplatano z… korzeni sosny, świerka lub jałowca. Kurpiowskie wyroby plecionkarskie charakteryzowały się pięknymi wykończeniami, np. w kształcie kotwicy.


Bartnictwo
Pszczelarskie tradycje Kurpiów sięgają XV w. Miodobranie to prawdziwy rytuał. Od 1976 roku we wsi Myszyniec odbywa się Miodobranie Kurpiowskie przedstawiające pobieranie miodu, historię Puszczy, egzamin na bartnika czy składanie przysięgi bartniczej. Na Kurpiach właśnie zrodziły się podstawy Prawa Bartniczego, stosowane w całej Rzeczypospolitej Polskiej.


Smolarstwo
W konsekwencji naturalnych uwarunkowań Puszcza stała się dla Kurpów źródłem zarobków. Oprócz flisactwa (przez kompleks leśny przepływała m. in. Nawet i Bug), zajmowano się także produkcją smoły oraz węgla drzewnego, a jeszcze w XVIII wieku smolarstwo nazywano przemysłem budniczym, ponieważ produkcja odbywała się w miejscach nazywanych budami.

 
Gwara kurpiowska należy do dialektu mazowieckiego, jednak dzięki usytuowaniu można doszukiwać się także mazurskiego rodowodu. Głównymi cechami tej gwary są:
  1. Mazurzenie;
  2. Labializacja;
  3. Fonetyka międzywyrazowa nieudźwięczniająca: tys robził – tyś robił; jus nie – już nie; teros jus jest lepsiej – teraz już jest lepiej;
  4. Prejotacja – zgodnie z nazwą – dodanie „j” przed „i” i „e”: jikra – ikra;
  5. Dysymilacja – proces polegający na zaniku podobieństwa głosek, w przypadku gwary kurpiowskiej chodzi o zmianę kt na cht: kto – chto oraz chrz na krz: chrzestny – krzestny.


Znalazłam bardzo ciekawy artykuł o muzycznej twórczości ludowej Kurpów, który w zgrabny i konkretny, a jednocześnie wyczerpujący sposób opisuje tę dziedzinę życia puszczańskiego, dlatego w całości go zacytuję. Jest to artykuł pana Henryka Gadomskiego pt. Charakterystyczne cechy kurpiowskiej muzyki ludowej:
Pieśń kurpiowska ma wiele związków z pieśnią mazowiecką i ogólnopolską: podobna jest tematyka i struktura formalna. Są jednak charakterystyczne cechy, które określają jej odrębny styl.
Melodie dawne wyróżnia przewaga pentatoniki (skali 5 dźwiękowej) nad innymi skalami modalnymi – dur i moll. Dość liczną grupę stanowią pieśni, które zawierają zwroty melizmatyczne, polegające na krążeniu wokół jednego dźwięku, a także bogatą ornamentykę. Najczęściej występującym zwrotem jest triola w formie mordentowej.
Nie bez znaczenia dla ogólnego wyrazu pieśni jest wolne tempo. Stare pieśni w wolnym tempie wykonuje się przy dużym natężeniu głosu tak, „co by echo w boru odpoziedało". Sami Kurpie nazywają te pieśni leśnymi. Ulubiona pieśń tego typu „A na boru sosna", należąca do nowszej warstwy folkloru kurpiowskiego, weszła na stale do repertuaru niemal wszystkich zespołów regionalnych Kurpiowszczyzny, a także wielu chórów szkolnych.
Jedną z ciekawszych manier wykonawczych muzyki kurpiowskiej jest apokopa (gr. apokope – odcinać). Zjawisko, które to wyrażenie określa, polega na wypadnięciu lub zaniku końcowej głoski, a nawet sylaby. Rozpatrując apoko­pe i interpretując zasięg maniery (Bałtowie, a także Słowianie Wschodni i Południowi) etnomuzykolog prof. Jan Stęszewski określa jej wiek na okres wędrówki ludów (przed IX w.). Ciekawe, że dziś Kurpiowszczyzna jest jedynym regionem folklorystycznym w Polsce, w którym manierę łatwo zauważyć u wykonawców starszego pokolenia. W nagraniu Zespołu „Kurpianka" maniera ta ogranicza się do znacznego ściszenia w ostatnim takcie niektórych melodii utrzymanych w wolnym tempie.
Inną archaiczną cechą wykonawczą, której zasięg, podobnie jak apokopy, jest szeroki, to tzw. szeptany przedtakt. Terminu tego użył po raz pierwszy Bela Bartok na określenie podobnego zjawiska w ludowej muzyce węgierskiej. W nagraniu pieśni „A bzicam konia..." słyszymy krótki dźwięk śpiewany stłumionym głosem na początku frazy wiersza melodycznego.
We współtworzeniu stylu brzmienia folkloru muzycznego Puszczy Zielonej odgrywa rolę jeszcze jedna maniera. Maniery nie da się wyrazić za pomocą przyjętych znaków, a można ją opisać następująco: przy silnym napięciu strun głosowych i silnym zwarciu krtani, przy końcu artykulacji pewnego dźwięku następuje charakterystyczne przeskoczenie głosu w falset na bliżej nie dający się określić, stosunkowo wysoki dźwięk, który trwa bardzo krótko.
Specyfiką muzyki kurpiowskiej jest rzadko spotykane w innych regionach Polski postać metrum pięciomiarowego (2+3) i ośmiomiarowego (2+3+3) lub (3+2+3). Zmienne metrum w tradycyjnych pieśniach kurpiowskich wcale nie należy do rzadkości.
Zgoła inny charakter mają pieśni, które sami Kurpie określają mianem „skocne". Śpiewa się je na zabawach czy weselach z charakterystycznym przytupywaniem „na grono" (rytmicznie). Swym charakterem wiążą się one z folklorem ogólnopolskim.
W tradycyjnej praktyce wykonawczej występuje czynnik improwizacyjny, polegający na odmiennym przedstawieniu kolejnych zwrotek pieśni. Odmienność ta zachodzi zarówno w melodii jak i strukturze metro rytmicznej, a nawet w budowie formalnej. Często bywa tak, że jeden wątek muzyczny ma kilkanaście wariantów melodycznych, a nawet różnych tekstów słownych, a len sam tekst słowny kilka różnych melodii.
Kurpie posiadają swoje autentyczne tańce, nie spotykane gdzie indziej, jak: powolniak, konik, fafur, stara baba, żuraw. Wyczerpujące ich opisy zawiera praca prof. Grażyny Dąbrowskiej: Tańce Kurpiów Puszczy Zielonej (CPARA, W-wa 1967) będąca w posiadaniu większości bibliotek. Wśród wielu znanych i popularnych na Kurpiach melodii o charakterze marszowym, jedna z nich stała się niejako hymnem kurpiowskim. Uderzające jest podobieństwo melodii tego marsza do melodii chóru weselnego z opery G. Donizettiego „Łucja z Lammermoor". Melodia była znana jako tzw. marsz Mierosławskiego „Do broni bracia powstańmy wraz" i śpiewana w okresie Wiosny Ludów, a także przez polskich powstańców w 1863 r. Stąd przeniknęła do kurpiowskiej muzyki ludowej.[2]



Omawiając legendy kurpiowskie, nie sposób nie wspomnieć o Adamie Chętniku, działaczu społecznym, etnografie, muzealniku, założycielu Skansenu Kurpiowskiego w rodzinnym Nowogrodzie. Był badaczem kultury kurpiowskiej, ze szczególnym uwzględnieniem Puszczy Zielonej. Autor wielu publikacji naukowych, redaktor czasopisma młodzieży wiejskiej Drużyna. Na Podlasiu rok 2015 został ogłoszony rokiem Adama Chętnika, w tym roku bowiem przypada 130. rocznica urodzin tego wybitnego badacza regionu. Z tej okazji Muzeum Północno-Mazowieckim w Łomży chce otworzyć stałą wystawę dotyczącą kolekcji bursztynów, którą zapoczątkował etnograf. Zbiór liczy ponad 1,2 tys. eksponatów a wśród nich są przede wszystkim bursztyny wyłowione z Narwi, a także narzędzia do ich poszukiwania i obróbki. Poniżej jedna z legend związana z pochodzeniem bursztynu na Kurpiach, spisana właśnie przez Adama Chętnika.

Skiela wzion się burśtyn?
Kieni Pon Bóg na grześnych ludzi napuścił potop, to – jek ziedomo ze starech ksiegów – straśliwy desc loł bez śterdzieści dniów i noców nieprzerwanie, a ludzie gineni jak nandzne roboki Płakali tyz rzywnie z niescańścia, a łzy jech – jek napencnioły groch grube, kopaływ to wode potopowo. I zrobziło się takoj:
– ze łzów ludzi niezinnych, małech dzieci i jensych nieboroków ulezoł się burśtyn jek łza cysty i przejzysty – na pasije, na leki, na korole dla dziwoków i na inse psiankne i przyjemne rzecy.
– ze łzów grześników pokutujących i załujących za gziechy powstał burśtyn przyciemnioły, zamglony, zachmurzony jakby, dobry na kadzidło, do fajków, na tabakiery albo rącki do kijów.
– a ze łzów ludzi złech, bluźnierców,opojów insych ucotał się burśtyn brudny, nie do uzytku – na farbe, smołe i inse śtuki podlejse.
(...) A z borów co narosły w tech miejscach po potopsie rozloła się zizica, dając z siebie rózno rozmaitość burśtynowo nad morzem i w siwej zieni w duzech gniazdach po borach. I bez to burśtyn nazywajo do dziś stazy burśtyniaze zizico o potopu śwataa drzewa roniące w letnie ciepło zizice są to sosny wypłakane, bo wypłakują z siebie lepko mase zizice, z chtórnej bańdzie kiedyś znowuj burśtyn.
A bańdzie to zo siła roków – zo sto, tysiąc, a może nawet za duzo ziancej.[3]


Zapraszamy do pobrania kurpiowskiej wycinanki, wystarczy kliknąć TUTAJ.


  1. Część Kurpiów zajmowała się zbieraniem czerwca polskiego i produkcją czerwonego barwnika do tkanin. Substancja ta była popularna w wielu krajach Europy, a największy dochód mieszkańcy Puszczy uzyskiwali dzięki... przemytowi barwnika przez pruską granicę.
  2. Eksport drewna był rozwinięty na tak ogromną skalę światową, że istnieje podejrzenie, iż Santa Maria, statek Krzysztofa Kolumba, mógł być wybudowany z sosnowego drewna pozyskanego w... Puszczy Białej. 

Kolejny już raz, tuż po Podhalu, przychodzi mi pisać o czymś, czego w życiu na oczy nie widziałam... No cóż, widzę przynajmniej, gdzie mam turystyczne braki i gdzie trzeba się udać, by je uzupełnić. Nie wiem nawet, co mogłabym napisać o Łomży, Ostrołęce czy Pułtusku, poza tym, co jest ogólnodostępne w internecie. Nie mam żadnych wyobrażeń i skojarzeń, oprócz jednego: miałam kiedyś wirtualną koleżankę, mieszkającą w Łomży i była ona (koleżanka, nie Łomża) dość mroczną postacią ;-) O Ostrołęce dopowiem, że żadne połączenie komunikacją zbiorową nie satysfakcjonowało mnie na tyle, by się tam wybrać, chociaż miałam w tym toku taki plan. ;-)

Wybaczcie mi tę zupełną ignorancję turystyczną. Zwyczajnie zabrakło mi w tym roku czasu na wycieczki z oczywistego powodu. Żeby jednak nie było zupełnie goło i wesoło, całym zapałem mogę polecić Wam skansen w Kadzidle, który ukazuje życie i funkcjonowanie dawnych mieszkańców Puszczy Zielonej. Wyposażenie zagród stanowią autentyki, używane przez Kurpiów na przełomie XIX i XX w.

A na deser zapraszam was na Kneziowisko, gdzie jakiś czas temu Kneź podzielił się z TAMbylcami efektami nocnych wędrówek właśnie po Łomży. Zapraszam >>KLIK<< :)


Tekst
Marchevka i Sava przy wykorzystaniu następujących źródeł:
  1. B. Siekierska, Kurpie;
  2. na podstawie: E. Piskorz-Brenekowa, Polskie stroje ludowe [1];
  3. ePowiatOstrolecki.pl;
  4. GwaryPolskie.uw.edu.pl;
  5. J. Gorzechowska, M. Kaczurbina, Jak to dawniej na Kurpiach bywało;
  6. Kurpie.com.pl – bezpośredni cytat [3];
  7. Leman-kurpie.cba.pl – bezpośredni cytat [2];
  8. ŚlubMarzen.pl;
  9. Wikipedia.org;
  10. ZwiązekKurpiów.pl.
Redakcja tekstu – Sava

Materiały graficzne
Ubrania państwa Marchevków – Sava:
 Strój damski
- czepek – na podstawie E. Piskorz-Brenekowa, Polskie stroje ludowe po modyfikacjach;
- koszula – na podstawie E. Piskorz-Brenekowa, Polskie stroje ludowe po modyfikacjach;
- kołnierzyk – sklep internetowy z folkowymi strojami, po modyfikacjach;
- zapaska – sklep internetowy z folkowymi strojami, po modyfikacjach;
- kiecka –  sklep internetowy z folkowymi strojami, po modyfikacjach;
- korale – projekt autorski;
- buty – sklep internetowy z folkowymi strojami, po modyfikacjach.

Strój męski
- maciejówka – projekt autorski
- koszula, kołnierzyk, kaftan – projekt autorski;
- portki – sklep internetowy z folkowymi strojami, po modyfikacjach;
- wstążka –  polalech.pl, po modyfikacjach;
- buty – sklep internetowy z folkowymi strojami, po modyfikacjach.


Zdjęcia: wszystkie ilustracje są skanami z książki „Jak to dawniej na Kurpiach bywało”.
Nagłówki – Sava na podstawie ilustracji z książki „Jak to dawniej na Kurpiach bywało”.
Wycinanka – Sava;
Mapka konturowa – Marchevka.


23 komentarze:

  1. Adam Chętnik to brat mojego dziadka a stryj mojej mamy. Jestem zielonym Kurpiem w 1/2 ;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jest co czytać, ale warto i to bardzo, bo można wiele się dowiedzieć. Podziwiam Cię za ten post, za poprzednie zresztą też. Dużo w nich wiedzy i ciekawostek. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ze zdobyciem informacji o Kurpiach Białych rzeczywiście musiałam się trochę nakombinować, ale jak widać - dało się ;-) Pozdrawiam :)

      Usuń
  3. Dosyć mylący jest obszar podawany jako Kurpie Białe, bo sięgały one dużo dalej na wschód od Ostrowi Mazowieckiej i tak miejscowości Andrzejewo, Srebrna, Srebrny Borek, Ostróżne, a nawet Wola Zambrowska to jest osadnictwo kurpiowskie i w większości należące do biskupa płockiego. Natomiast gwara i zwyczaje sięgały znacznie dalej, bo aż do Bugu i prawie do Wysokiego Mazowiecka, przy czym to osadnictwo było bardzo wymieszane z dawniejszym, książęcym i szlacheckim. Stąd niezwykła mieszanina wsi kurpiowskich, zaścianków i nawet folwarków. Co można o tamtych ludziach, z czasów które pamiętam, powiedzieć? Niezwykle gościnni, ale też gdy się ktoś naraził mściwi.Bardzo zapobiegliwi, ale i honorowi. Dosyć skryci, ale często porywczy i popędliwi - skorzy do bijatyk. :)
    Kłusownicy, bimbrownicy i zawołani partyzanci! :)
    Ale teraz to już zupełnie coś innego, czasami nie poznaję rodzinnych stron. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A tak kiedyś grali na Kurpiach - tu wykonanie p. Arkadiusza Korytkowskiego z Łomży - A kiedy ja wyjdę i ten sam utwór przez niego zarejestrowany, ale nie wiem przez kogo wykonywany?

      Usuń
    2. Ostatni utwór to przypuszczalnie "Tekla Klebetnica". :)

      Usuń
    3. Uwielbiam Twoje uzupełnienia oraz muzyczne wstawki :) Co do obszaru i ogólnie wszystkich informacji - niestety, jest ogromny problem z dostępem do właściwej i bogatej merytorycznie literatury. Nakombinować się trzeba, żeby dotrzeć do czegoś więcej, co niej jest kopią Wikipedii albo totalnymi bzdurami wyssanymi z palca. A jeśli chodzi o Kurpie Białe, o czym już z resztą rozmawialiśmy, niestety, już zupełnie kultura i obyczaje wymarły, wyginęły i wszelkie treści tylko napominają o Białych, całość opracowań poświęcając Zielonym. Ech.

      Usuń
    4. No to jeszcze, chyba najpopularniejszy utwór (w treści dość frywolny) - Stara baba - w wyk. p. Arkadiusza Korytkowskiego
      Nazwisko wykonawcy pochodzi od wsi Korytki i jest to teren Kurpi białych, z tym, że z okresu osadnictwa książęcego, ale wieś sąsiednia to już była biskupia i jak najbardziej kurpiowska. :)
      Pan Arkadiusz jest muzykiem pieczołowicie odtwarzającym stare utwory i zachowujący tradycje ich wykonania, tak jak ja je pamiętam. Oczywiście wykonuje dużo innych, ale kurpiowskie są tu najbardziej wartościowe.
      Trzeba też dodać, że tamtejsza ludność zadziwiająco dobrze orientowała się w motywach i stylach ludowych z całej Polski. Wykorzystywane w hafcie i wyszywankach były bardzo różne, ale zawsze było wiadomo skąd - dosyć popularne były motywy kaszubskie, krakowskie i łowickie - o pomyłce nie mogło być mowy. Natomiast gwara była za moich czasów czymś wstydliwym i zanikała bardzo szybko - jedynie starsi i ci z bardziej leśnych miejscowości mówili gwarą. W ciągu dwóch pokoleń wszystko znikło. Ale jeszcze czasami ucho coś "wyłowi", nawet wśród posłów. To już nie wróci, ale warto ocalić resztki.
      Miejscem wartym odwiedzenia jest skansen w Nowogrodzie nad Narwią - można tam zobaczyć prawdziwe dzieła sztuki budowlanej - tak nie budowano chyba nigdzie indziej w Polsce? Skansen jest umiejscowiony przez Adama Chętnika na skarpie, naprzeciwko ujścia Pisy - chyba jedno z najpiękniejszych miejsc na taki obiekt.

      Usuń
  4. Znów mamy tyle ciekawych informacji o kolejnym regionie, bardzo fajnie wszystko zebrane. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze zostały dwa. Mam nadzieję, że uda mi się utrzymać dotychczasowy poziom :-)

      Usuń
  5. Przeczytałem z zaciekawieniem, cenna wiedza zdobyta :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Marchewko Kochana> podróżuję razem z Tobą [ja palcem po mapie] bo pewnie osobiście nigdy tam nie trafię, dlatego DZIĘKUJĘ za te opisy. Piękny ten nasz kraj.... pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piękny kraj. Dlatego cieszę się, że ten folkowy cykl zainteresował tak szerokie grono odbiorców. Naprawdę, tego się nie spodziewałam :)

      Usuń
  7. Dzięki Tobie Marcheweczko tyle już miejsc zwiedziłem.
    Czapki z głów, że Ci się chce !!.
    Pozdro z Opo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Cała przyjemność po mojej stronie.
      Przesyłam pozdrowionka, także dla Twojej Małżonki! :)

      Usuń
  8. Zupełnie nieznane mi rejony, Z wielkim zainteresowaniem przeczytałam ten folkowy artykuł. Jaka ta nasza Polska jest ciekawa!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawa i bogata w tradycje, które niestety zanikają, są zaniedbywane, zapomniane i pewnie w końcu kiedyś znikną :( A szkoda, bo tego bogactwa nie odebrały nam liczne zawieruchy historyczne, a zabierze nam zwykłe lenistwo :(

      Usuń
  9. Ładnie opisujesz i w odróżnieniu od wielu innych ludzi dodajesz przypisy z literaturą i źródłami, co często jest pomijane.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przypisy biorą się przede wszystkim z szacunku do cudzej pracy. Sama mam na swoim koncie kilka publikacji i nie chciałabym, aby ktoś przywłaszczył sobie mój dorobek. A drugą kwestią jest to, że folklor w dużej mierze przekazywany jest w formie ustnej, przez co mogą pojawiać się różne wersje tych samych zdarzeń. Staram się więc, by uniknąć nieporozumień i zarzutów, że coś wyssałam z palca, popierać przytaczane argumenty odnośnikami do źródeł : )
      Pozdrawiam!

      Usuń
  10. Noramalnie bajera :) Fajnie tak sobie powspominać.

    OdpowiedzUsuń

Twoja opinia jest dla mnie bardzo ważna. Dziękuję :)

Obserwatorzy