czwartek, 21 maja 2015

Europejska Noc Muzeów 2015

Chociaż miałam plany wyjazdowe, zrezygnowałam z nich, bo powiedzenie „cudze chwalicie, swego nie znacie” jest tak strasznie aktualne, że wstyd, abym nie znała tego, co oferuje moje rodzinne miasto. A w tym roku główne atrakcje były dwie i z obu skorzystałam.
Zaczęłyśmy zwiedzanie, kiedy jeszcze było widno...
Po pierwsze – od niedawna w Kołobrzegu funkcjonuje muzeum Patria Colbergiensis, w całości poświęcone historii miasta. Możemy prześledzić dzieje nadmorskiego grodu od wojny trzydziestoletniej, przez siedmioletnią oraz napoleońskie podboje, aż do czasów powojennych. Kołobrzeg był twierdzą, przez co większość ekspozycji poświęcona jest właśnie wojskowym losom miasta. Nie zostało jednak pominięte także życie codzienne mieszkańców. W głównej sali wystawowej są dodatkowo cztery gablotki pokazujące, czym trudnili się ówcześni rzemieślnicy – m. in. szewcy, murarze, piekarze. Można zobaczyć dawne środki płatnicze, bo trudno nazwać niektóre z nich pieniędzmi, a także… gadżety, takie jak ręcznie malowana zastawa stołowa z wizerunkiem kołobrzeskiego ratusza. Dowiedziałam się też, że niegdyś istniał likier kołobrzeski oraz że w określonych okolicznościach Kołobrzeg stawał się wyspą. Niby kiedy o tym teraz myślę, jest to logiczne, dotychczas jednak nikt w mojej obecności nie użył takiego określenia, a i ja na to nie wpadłam ;)
Kołobrzeski lansik ;)
Po obwodzie opisane są dzieje miasta w czasie wojen i innych akcji zbrojnych, natomiast gabloty przedstawiają przedmioty użytku codziennego z wymienionych epok
Pieczęć cechu murarzy
Ukłony dla pana Przewodnika
Pan Przewodnik tak opowiadał i wiązał fakty, że cała ekspozycja jawi się jako niesamowicie spójna całość. Przyjemnie było posłuchać, a wszystko było tak interesujące, że nie wiadomo kiedy, minęło aż 50 minut! Po zwiedzaniu obejrzałyśmy film pokazujący losy miasta od średniowiecza do czasów powojennych. Część była inscenizowana, część materiałów pochodziła z WFDiF. Narracji było niewiele, tylko wprowadzająca w poszczególne epoki, ale obrazy były tak sugestywne, że wbijały w ławkę. Mam szczerą nadzieję, że film ten będzie wyświetlany także dla chętnych w „normalne” dni, bo warto obejrzeć, nawet jeśli zna się historię Kołobrzegu od podszewki.
Ściana w Sali pionierów
Fragment wystawy uzdrowiskowej
Oprócz Sali Historii Miasta, w Muzeum mieści się także Sala Uzdrowisk, w której można obejrzeć widokówki i zdjęcia z okresu świetności kołobrzeskiego parku zdrojowego, nieistniejącego dziś Ogrodu Różanego, Strandschlossu i wielu innych uroczych zakątków. Warto też zajrzeć do Sali Pionierów, upamiętniającej pierwszych powojennych polskich mieszkańców Kołobrzegu. Są tu zdjęcia, dokumenty meldunkowe, listy i wiele, wiele innych ukazujących, co działo się tu po zakończeniu działań wojennych.
Łącznie w Patria Colbergiensis z Itą spędziłyśmy niemal dwie godziny i był to bardzo dobrze wykorzystany czas. Z całego serca polecam wizytę każdemu, kto chciałby poznać kołobrzeskie dzieje i obejrzeć unikatowe eksponaty gromadzone latami przez prawdziwych pasjonatów.
Wyszłyśmy, gdy za oknem była już noc...
Jednak taka noc zdarza się tylko raz w roku, dlatego postanowiłyśmy wykorzystać ją jak najlepiej. W minioną sobotę pierwszy raz do Europejskiej Nocy Muzeów dołączył powstały dwa lata temu oddział Muzeum Oręża Polskiego (MOP), a mianowicie Skansen Morski, mieszczący się w sąsiedztwie Harcerskiego Ośrodka Morskiego, nieopodal portu rybackiego.
ORP "Fala" i fokmaszt nieistniejącego już ORP "Burza". A skrajnie po prawej - Most Portowy ;)
Jak sama specyfika całej instytucji mówi – nie jest to skansen z sieciami rybackimi i dłubankami (chociaż te można obejrzeć w oddziale historii miasta MOP przy ul. Armii Krajowej). Skansen Morski to dwa okręty wojenne udostępnione do zwiedzania. Jednym z nich jest ORP „Fala” o numerze burtowym MUZ SG-321. Zwiedzałam ten okręt ze szczególnym sentymentem ponieważ na bliźniaczym ORP „Zefir” SG-323 w latach ’90 służył mój tata i mam w pamięci parę scenek rodzajowych z pokładu „opeciaka”.
Na planie okręt muzeum ORP "Fala" w barwach Marynarki Wojennej, natomiast w tle młodszy brat bliźniak ORP "Tęcza" w kolorach Straży Granicznej.
Źródło
Historia okrętów patrolowych projektu 912 jest dość ciekawa, ponieważ Stocznia Marynarki Wojennej w Gdyni wybudowała ich tylko pięć. Wszystkie weszły do służby w stacjonującym w Kołobrzegu Bałtyckim Dywizjonie Okrętów Pogranicza, należącym do struktur 6. Brygady Okrętów Wojsk Ochrony Pogranicza (WOP), później przekształconej w Morską Brygadę Okrętów Pogranicza. Po likwidacji WOP-u i utworzeniu Straży Granicznej w 1991 roku, żołnierzy wraz z okrętami „przemalowano” na barwy nowej formacji i przekazano pod jurysdykcję Morskiego Oddziału Straży Granicznej. Począwszy od 1996 roku zaczęto wycofywać okręty ze służby. Pierwszym wycofanym był dzisiejszy okręt muzeum ORP „Fala”, a ostatnim, w 2008 roku, ORP „Tęcza” o numerze SG-325.  Zapraszam na kilka zdjęć wnętrza.

Zapasowe Stanowisko Dowodzenia (ZSD)
Mesa
Pomieszczenie dziobowe załogi (wspinałam się po tym stromym trapie ;-) )
Drugim z okrętów jest ORP „Władysławowo”, numer burtowy 433, czyli kuter rakietowy projektu 205.Wybudowany jako ostatni z serii trzynastu tego typu okrętów w radzieckim Rybińsku. Ostatnim miejscem jego służby, z której został wycofany w 2006 roku, był dywizjon Okrętów Rakietowych 3. Flotylli Okrętów w Gdyni. W 2010 roku został przeholowany do Kołobrzegu, a w 2012 roku podniesiony z wody i udostępniony do zwiedzania w kołobrzeskim Skansenie Morskim.

Siłownia, podobno te silniki były trudne do naprawy :)


Przechadzając się między „Falą” a „Władysławowem” można zobaczyć szczątki, czy też fragmenty polskiego przedwojennego niszczyciela ORP „Burza”, wybudowanego przez francuską stocznię Chantiers Navals Francais. Wycofany ze służby w 1960 roku, został przejęty przez muzeum w Gdyni. W 1976 roku jako okręt muzeum ustanowiono ORP „Błyskawica”, na „Burzy” opuszczono banderę. W 1977 roku okręt ze złomowano, jednak zachował się m. in. fokmaszt, armata i torpedy, a także fragment drewnianego kadłuba. Wszystkie te elementy znajdują się w skansenie.


Podsumowując – była to bardzo udana noc, pełna pozytywnych wrażeń. Poznałam kolejny fragment historii Kołobrzegu. Połaziłam sobie po pokładach, jak i pod nimi. Wspinałam się po trapach, przeciskałam przez włazy i teraz przynajmniej wiem, że chociaż chodziły mi po głowie takie plany, marynarzem jednak nie zostanę. Jestem pierwszej klasy szczurem lądowym i lepiej niech tak zostanie ;)
A to wszystko za jedyne 2 zł, ponieważ kołobrzeskie placówki muzealne pobierały opłatę za wejście w wysokości 1 zł. Pojawiały się głosy sprzeciwu i zniesmaczenia, bo niby powinno być za darmo. Nie sądzę, aby ta symboliczna złotówka była tak wielkim majątkiem, a instytucje, które odwiedziłam po pierwsze zasługują na tę skromną dotację, a po drugie – tak zwyczajnie i po ludzku – potrzebują jej. A to i tak duży upust, bo za wejście do Skansenu normalnie trzeba zapłacić 15 zł.

27 komentarzy:

  1. Oglądałem kiedyś replikę mapy gdzie dzisiejsza Walki Młodych była fosą.
    Andrzej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, a kiedy rozmawialiśmy o tym przez telefon, stwierdziłam, że nie miałam o tym pojęcia. Co było tylko i wyłącznie dowodem na niepowiązanie faktów przeze mnie, bo biorąc pod uwagę przebieg murów miejskich, nie ma innej opcji. To jest tak zwana "nieuświadomiona wiedza oczywista" ;)) Ten typ tak ma.

      Usuń
  2. Może i dobrze, że zostałaś u siebie, bo odwiedziłaś ciekawe miejsca. U mnie też było masę atrakcji do odwiedzenia, ale w trakcie jednej nocy nie da się wszystkiego zobaczyć. Fajnie, że byłaś także na okręcie wojennym :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie, że dobrze! Patria Colbergiensis działa od kilku miesięcy i nie miałam wcześniej okazji być, natomiast pełnej ceny za wstęp do skansenu bym nie zapłaciła, bo suma summarum - nic nowego tam nie zobaczyłam. Ale fajnie było sobie przypomnieć, nie zaprzeczam, dlatego sławię takie noce, jak ta opisana, bo myślę, że nie jestem jedyna z tego typu poglądami. :)

      Usuń
  3. Ja miałem jeszcze okazje zwiedzać "Burzę", gdy stała na nabrzeżu Kościuszkowskim w Gdyni, a to było w czasach, kiedy Orły Górskiego święciły największe triumfy - wiem bo pamiętam wybuchy radości, dolatujące z okien na puste ulice! :D :D :D Obok stał szkolny "Dar Pomorza" i "Iskra", a w Spocie przy molo trałowiec "Czajka". :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :D :D :D
      ORP "Iskra" dwa lata temu zawinął do Kołobrzeskiego portu. Ale to był już ten z 1982 a nie z 1928 ;)

      Usuń
    2. I teraz z okazji Dni Kołobrzegu owy ORP Iskra cumował przy Nabrzeżu Szkolnym kołobrzeskiego portu jachtowego, ale nie dotarłam, niestety. Pewnie jeszcze kiedyś będzie okazja :)

      Usuń
  4. U mnie atrakcje jak co roku, te same. Wszystko zwiedziłem i obecnie zmian wystawowych nie ma. Ciekawa relacja. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rok temu z tego samego powodu zawędrowałam aż do Łowicza i Kutna. I pewnie za rok znów czeka mnie jakiś wyjazd z tej okazji, bo pewnie nic nowego się nie pojawi. Pozdrawiam :)

      Usuń
  5. Noce muzeów pozwalają obejrzeć ciekawe rzeczy. Mnie się tym razem nie udało - jechałam maraton.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach, maraton... Nieustannie podziwiam :)

      Usuń
  6. W tym roku nie pomyślałam o nocy w muzeum, trafił mi się tygodniowy wyjazd.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja wyrwałam się z remontu, bo gdyby impreza była w dzień, to nie udałoby mi się wyjść :)

      Usuń
  7. Jak to dobrze, że przekazałaś nam swoją noc. Nigdy nie będę w kołobrzeskim muzeum, więc dzięki za piękne zdjęcia i ciekawy komentarz.Pozdrowienia.

    OdpowiedzUsuń
  8. O kurcze blade> szkoda, że ta noc już się odbyła; wielka szkoda, bo ja będę w Kołobrzegu dopiero 23 czerwca a chętnie bym z Tobą tam powędrowała. Nie umiem przeboleć, że mnie taka atrakcja ominęła; dzięki Tobie poczytam sobie [później, jak wrócę od lekarza, na spokojnie] Twoje opowieści, hhhmmm> ale będę mądra :) jakbym tam była :)
    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie martw się, 23 czerwca będę jeszcze na miejscu, więc można powędrować, tylko już nie nocą ;)))

      Usuń
  9. Zazdroszczę zwiedzenia okrętu. U mnie noc muzeów również zaliczona, tylko, że w Katowicach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To na pewno też było bardzo ciekawie? :) A na okręt zapraszam, dostępny jest chyba przez cały rok :)

      Usuń
  10. Czekałam na ten wpis. No, Kochana powiem Ci, że zazdroszczę, to była bardzo udana noc. Kołobrzeg się postarał! Ja w tym roku odpuściłam Noc Muzeów:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze, to sama się nie spodziewałam, że wyjdzie AŻ TAK fajnie :)

      Usuń
  11. Spędziłaś czas bardzo atrakcyjnie.
    W tym roku musiałam odpuścić Noc Muzeów.
    Pozdrawiam serdecznie:)*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno za rok też będzie okazja, by coś pozwiedzać :)
      Pozdrówki :)

      Usuń
  12. Niestety nie byłam na Nocy Muzeów w moim mieście. Prozaiczny powód, nie miałam z kim iść. Jak pisałam wcześniej nie lubię sama zwiedzać, chodzić po górach i radować się tym co widzę. Do przeżywania niecodziennych spraw, konieczna jest druga osoba, z którą mogę dzielić się emocjami, odczuciami, wątpliwościami, krytycznymi uwagami i zachwytem ( bo takie reakcje człowieka zawsze są). Moje córki, które zawsze kiedy jesteśmy razem są powiernicami moich przeżyć, były u siebie i tam oglądały dostępne ekspozycje w ramach Europejskiej Nocy Muzeów. Zwiedziły ile się dało i starczyło sił. Kiedy przyjeżdżają do domu zawsze idziemy w miejsca, których nie znamy. Ostatnio byliśmy w Bramie Poznania - ICHOT (pisałam już o tym w komentarzu o Wielkopolsce). Nigdy do końca mojego miasta jeszcze nie odkryłam, chociaż mieszkam w nim ponad 40 lat.
    Kołobrzeg, to piękne i ciekawe miasto. Byłam tam kilka razy i zawsze coś nowego przede mną odkrywa. Nie dziwię się, że skorzystałaś z poznania ciekawych miejsc, w dniu wolnego wstępu, czyli Nocy Muzeów.
    Dokumentacja fotograficzna imponująco prezentuje bogactwo i potencjał jakie kryje ten nadmorski gród.
    Z przyjemnością oglądam zdjęcia i odnajduję na nich to co poznałam będąc w Twoim mieście.
    Najbardziej, przypuszczam, że przeżywałaś zwiedzanie wnętrz okrętów. Dla cywila jest to zawsze imponujące. W ubiegłym roku miałam okazję poznać stanowisko kapitana statku pasażerskiego (promu) Silja Line, podczas rejsu z Helsinek do Sztokholmu. Prawda, że ta jednostka należy do nowoczesnych i wyposażonych w najnowsze zdobycze techniki i technologii, ale jej zwiedzanie też daje niesamowite przeżycia.
    Pozdrawiam serdecznie Marchevko i dziękuję za wspaniałą prezentację:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A dla cywila fascynującego się siłami zbrojnymi tym bardziej fascynujące :) Bardzo lubię wojskowe klimaty, czego nigdy z resztą nie ukrywałam i dlatego tym chętniej zostałam w Kołobrzegu na tę noc.
      Tym razem miałam towarzystwo, ale gdybym miała pójść sama, także bym to uczyniła. Szkoda tracić fajne okazje, trzeba się tylko przełamać :)
      Pozdrawiam!

      Usuń
  13. Bardzo ciekawe rzeczy tu pooglądałam.
    Pozdrawiam bardzo cieplutko;-)

    OdpowiedzUsuń

Twoja opinia jest dla mnie bardzo ważna. Dziękuję :)

Obserwatorzy