niedziela, 22 marca 2015

IC Pobrzeże, czyli podróż pociągiem też bywa przygodą

Dlaczego rano wstaję? Właśnie dla takich widoków!
Stacja kolejowa w Ustroniu Morskim
Kiedy zaczynałam, pięć lat temu, przygodę z regularnym jeżdżeniem gdziekolwiek, każda dalsza podróż wiązała się z kilkunastoma godzinami spędzonymi w pociągu. Najczęściej nocnym, bo kto chciałby tracić dzień na podróż i to w niekoniecznie komfortowych warunkach? Z Kołobrzegu najłatwiej się było wydostać albo pociągami TLK Ustronie i TLK Pobrzeże w stronę Trójmiasta oraz szynobusem w kierunku Szczecina. Wyjazdy były zawsze w porach ekstremalnych. Albo wyjeżdżałam wieczorem TLK-ami i na rano/południe dojeżdżałam do celu, albo trzeba było zrywać się po 3 rano, żeby zdążyć na szynobus po 4 i załapać się na jakieś sensowne poranne połączenie ze Szczecina.

Nie twierdzę, że było to złe i narzekać też nie mam zamiaru. Tak było i nikt mnie nie zmuszał do korzystania z transportu kolejowego. Mój wybór i moja decyzja na jazdę przez kilkanaście godzin często w nieludzkich warunkach i ścisku. To też było jakieś doświadczenie, pretekst do rozmowy z współpasażerami, oraz - a jakże - przygoda! Z resztą osoby, z którymi spotykałam się na szlaku doskonale wiedzą, że nawet po 15 godzinach w pociągu i kilku przesiadkach uśmiechnięta twierdziłam, że nie jestem zmęczona. :) Bo nie byłam. Wystarczył szybki prysznic na odświeżenie i byłam jak nowa.

Idylla :) Gdzieś między Tymieniem a Będzinem przed 7. rano :)
Tempora mutantur et nos mutamur in illis, więc i kolej się rozwija, chociaż przez wielu rozwój ten jest krytykowany. Dla mnie zachodzące zmiany są bardzo korzystne, przez co podróż na trasie Kołobrzeg-Modlin i Modlin-Kołobrzeg należała do najlepszych w ostatnim czasie. Wlicza się w to także podróż na Kolosy do Gdyni tydzień temu, bo odbyła się tym samym składem, chociaż jeszcze pod starym szyldem.

Na biletach do Gdyni z 14.03 jest jeszcze kategoria TLK, natomiast już po 15.03 pociąg Pobrzeże ma kategorię IC, co zaznaczyłam w czerwonych ramkach :)
Zacznę może od początku, jednak aby nie przynudzać, genezę zmian postaram się zawrzeć w pigułce. Zaczęło się od tego, że kiedy na polskie tory wyjechały sławetne Pendolino, dotychczasowe pociągi kategorii EIC (Express Inter City) zostały wyparte z trasy. Powstał zatem pomysł na ich wykorzystanie i częściową modernizację taboru. Dotychczasowe pociągi TLK (Twoje Linie Kolejowe) rozbito na dwie kategorie: dotychczasowe TLK oraz IC (Inter City). W cenie nie ma różnicy, jednak w standardzie jest, według mnie, zmiana spora. Żeby nie było zamieszania, nowe-stare wagony ustawiono na konkretnych liniach i tak od 15 marca br. m. in. dotychczasowy TLK Pobrzeże został przemianowany na IC Pobrzeże. Dotychczas jeżdżący aż do Krakowa, obecnie kończy bieg w Warszawie Zachodniej. Wiadomo - względy ekonomiczne. Gdyby nadal IC Pobrzeże jeździł do Krakowa, byłby bardzo konkurencyjny wobec drogiego Pendolino.

Wiem, trochę to pogmatwane, ale prościej się nie da. Teraz o zmianach. Podstawową zmianą jest to, że w składzie IC Pobrzeże w drugiej klasie są wagony pierwszej klasy, czyli zamiast ośmiu miejsc w przedziale jest ich tylko sześć (po trzy na jedną stronę). Jest zdecydowanie luźniej, chociaż dla wysokich osób nadal jest zbyt mało miejsca na nogi, kiedy zajęty jest cały przedział, ale taki już defekt komunikacji zbiorowej, trzeba sobie radzić albo spacerem po korytarzu co jakiś czas, albo próbą wyprostowania nóg poprzez wsunięcie ich pod fotel pasażera siedzącego naprzeciwko, co nie zawsze jednak jest możliwe.

Podobno selfie w toalecie są modne :D
Ponadto - wagony są klimatyzowane. Przy zamkniętych oknach i drzwiach nie jest duszno, jak bywa w starych składach. To dobre rozwiązanie szczególnie teraz, przy niskich temperaturach, ponieważ można uniknąć przeciągów wskutek otwierania okien i drzwi. Niestety, trochę gorzej jest z ogrzewaniem, na początku trasy jest ustawione automatycznie na maksymalną moc, a w trakcie jazdy temperatura spada i nie jest uruchamiana, by ponownie podgrzać wnętrze.

W pociągu działa Wi-Fi! Przetestowaliśmy to z Tomikiem już w drodze z Gdyni. Bezprzewodowy internet ma niezłą prędkość, jak na mobilne połączenie i nie zawiesza się, a tam, gdzie telefony tracą zasięg, Wi-Fi tylko zwalnia, ale nie wyłącza się całkowicie. Naprawdę świetna sprawa, szczególnie dla osób, które nie mają pakietu internetowego albo chcą zaoszczędzić transfer. Korzystałam z sieci przez całą drogę na trasie Kołobrzeg-Modlin i z powrotem - ani razu nie zawiodła. Brawa. Ale żeby nie było tak kolorowo, to brak w przedziałach, albo chociaż na korytarzach, gniazdek elektrycznych do podładowania sprzętu. Tak, oczywiście, wiem, że wymyślam i mam tego pełną świadomość. Gniazdko elektryczne jest, w toalecie. I nawet działa. Sprawdzałam!

Część wagonów posiada już automatycznie otwierane i zamykane drzwi. Naciskam guziczek i drzwi odsuwają się, a schody ścielą się u mych stóp! Koniec siłowania się z klamkami, pchania topornych drzwi i uważania na to, aby nie wylecieć razem z nimi na zewnątrz :) Opcja dostępna tylko w niektórych wagonach, ale daje nadzieje, że KIEDYŚ w końcu wszystkie drzwi będą na guziki :)

I jeszcze, co ważne, toalety posiadają zamknięty obieg, więc można korzystać z nich w czasie postoju. Opcja przydatna dla osób mających problem z utrzymaniem równowagi ;) Chociaż w przypadku tego składu to problem wydumany, bowiem pociąg jedzie zaskakująco cicho i równo, bez nadmiernych wstrząsów i huków. To zupełnie inna epoka.

A dlaczego tak bardzo jestem zafascynowana, że piszę na cześć pociągu taki wpis? Bo czas przejazdu na trasie Kołobrzeg-Modlin to niecałe 7 godzin, w dodatku w dzień, o normalnej ludzkiej porze (wyjazd 06:06, przyjazd 12:49). Trasa nie robi miliona zakrętów, tylko jedzie względnie prosto do celu. Dla porównania, niegdyś najdogodniejszym połączeniem dla mnie był nocny TLK Ustronie, który jechał z Kołobrzegu przez Trójmiasto, Bydgoszcz do Warszawy (i dalej na Kraków). Obecnie IC Pobrzeże jedzie z Kołobrzegu do Trójmiasta, a później prosto "w dół", na Warszawę, przez Malbork, Działdowo, Modlin. Powrót tą samą trasą. Wyjazd z Modlina 14:07, w Kołobrzegu o 21:15. W poprzednim układzie powrót z centrum do domu zaczynał się po 23 w Sochaczewie i po 10 godzinach docierałam do domu, jakoś koło 9 rano. Totalnie bez sensu :)

Zamek w Malborku
Poza tym podróż w dzień pozwala na podziwianie widoków przez okno, inspirację do dalszych podróży, jeśli coś "wpadnie w oko". Dla mnie wielką, wręcz przeogromną atrakcją był przejazd przez Malbork, w bardzo bliskiej odległości od zabytkowego zamku krzyżackiego. W drodze do Modlina patrzyłam nań jak zaczarowana, a wracając, wykonałam kilka zdjęć. Mniej lub bardziej udanych, ale jednak. I jeśli mam być szczera, to na obecną chwilę czuję się spełniona pod "malborkowym" względem i nie mam ciśnienia, aby już, teraz i zaraz tam jechać i zwiedzać. Chciałam na żywo zobaczyć zamek nad rzeką i zobaczyłam.

Kolejowa wieża ciśnień w Tczewie. Tyle razy przejeżdżałam, a nie widziałam. Bo przejeżdżałam ciemną nocą :)
W dzień pasażerowie także są bardziej rozmowni, niż w nocy, kiedy czujność i ostrożność mimo wszystko wygrywają ze zwykłą ciekawością drugiego człowieka i życzliwością. Zmęczenie też - wolałam w nocy spać, niż gadać, bo nocy w dzień się nie odeśpi. Wracając z Modlina do Kołobrzegu, aż do Malborka miałam przesympatycznego współpasażera, z którym przegadaliśmy całą wspólną drogę. O Kołobrzegu i o Gliwicach. Trochę o Białogardzie i Opolu. Także o historii i jej zawijasach, o niemieckiej przeszłości ziem zachodnich, a także o... wojsku! Może kiedyś Pan się natknie na ten wpis, więc serdecznie pozdrawiam. Dzisiaj takich towarzyszy podróży można szukać ze świecą :)

Daleka północ - w centrum pogoda niczym w lipcu, a im bliżej wybrzeża, tym większe śniegi, deszcze, tylko mrozu brak.
Na całe szczęście!
Co oczywiście nie znaczy, że wszystko jest takie kolorowe i wspaniałe, ale staram się doszukiwać plusów, niż minusów. Droga z Warszawy do Lublina i z powrotem pokonana została starym składem - TLK Karkonosze. I też przeżyłam, a dzięki miłemu towarzystwu, nawet podróż na korytarzu nie była niczym strasznym. Polecam pozytywne nastawienie, zdecydowanie ułatwia życie :)

Pozdrawiam!

Gdzieś między Warszawą a Lublinem

PS: Artykuł NIE jest sponsorowany. Po prostu lubię kolej :)

59 komentarzy:

  1. Lubię jeździć koleją. Zauważam też, że ostatnio naprawdę wiele rzeczy zmieniło się zdecydowanie na plus. Nawet stosunkowo często poruszam się przy pomocy pociągów PKP Intercity. Ostatnio kupiłem bilety do Krakowa. Dojechać mamy Pendolino :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdzieś tam z tyłu głowy dobija się do mnie Kraków i też myślę, czy odcinka Warszawa-Kraków nie przejechać Pendolino, aby zobaczyć, w czym tkwi jego fenomen :) Ale od planu do realizacji w tym wypadku jest jeszcze masa czasu, więc póki co zostają mi tylko zwykłe TLK i IC ;))

      Usuń
    2. Jeśli będziesz już bliżej planowania, to warto kupić bilety wcześniej. Będzie się bardziej opłacać. Najtaniej w taryfie normalnej bilet kosztuje 49 zł , a w taryfie ulgowej np. ze zniżką studencką bilet kosztuje już tylko 24 zł. Poza tym im więcej biletów sprzedanych tym ceny zaczynają rosnąć, ale pewnie masz tego świadomość. A jeszcze co do pociągów, to ja mam sentyment i lubię jeździć Pojezierzem :) Pozdrawiam.

      Usuń
    3. O, dobrze wiedzieć, że na Pendolino też są zniżki. Ja posiadam zniżkę handlową 50%, sprawdziłam - też honorują. Czyli może być całkiem nieźle, jak się to dobrze rozegra. :)
      Pojezierze to ten Katowice-Gdynia przez Białystok? Kawał kraju objeżdża, tak jak Przemyślanin :)

      Usuń
    4. Dokładnie to ten skład. O, to już naprawdę całkiem nieźle, bo wtedy za bilet zapłacisz plus minus 25-26 złotych jak dobrze liczę. Ah, dużo takich pociągów co objeżdżają Polskę. Jest jeszcze np. Rybak, który wyrusza z Białegostoku a kończy bieg w Szczecinie (przez Ełk, Trójmiasto), a drugi taki do Szczecina - Podlasiak (ale przez Warszawę, Poznań), jednak on obecnie nie jeździ z uwagi na remont torów pomiędzy Warszawą a Białymstokiem.

      Usuń
  2. Kiedyś, w odległych czasach stanu wojennego wpadł do nas znajomy, w stanie ogólnego zdumienia. Oświadczył co następuje:
    - Wsiadłem do pociągu w Lublinie, w miarę czysto, w toalecie papier i woda, nagle nad głową grzecznie wiata nas kierownik pociągu i mówi, że będzie informował o rozkładzie i życzył miłej podróży!
    - Eeee, nie możliwe, takich pociągów nieeeemaaaa! - powiedział ktoś.
    - Nie uwierzycie, są! Ale najlepsze było jak przyszedł konduktor! Był trzeźwy!!!!

    Czyżby od tamtego czasu jednak coś się zmieniło? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, powiem tak: dzisiaj nie jest to już aż takim wydarzeniem, ale do normy jeszcze daleko. W większości pociągów przez system nagłośnienia obsługa pociągu informuje o najbliższej stacji oraz godzinach odjazdu, jednak nie zawsze dobrze słychać komunikaty. Konduktorzy też wykazują się wysoką kulturą osobistą, a często i poczuciem humoru :)
      Co do toalet to ich stan nie świadczy od kolei, a o podróżujących, którzy z nich korzystają. Na stacji początkowej jest czysto, pachnąco, jest papier, ręczniki, mydło. A później to już jest tylko gorzej... ;))

      Usuń
  3. Pamiętam jak już bardzo dawno temu jechałem pociągiem bodajże do Warszawy. Była zima, siedząc w przedziale sypał śnieg przez zamknięte okno. Ja jak i ludzie jadący w tym samym przedziale nie mogliśmy się nadziwić tym zjawiskiem heh. Ale przyznam, że na chwilę obecną kolej się poprawiła :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, doświadczyłam deszczu padającego przez zamknięte okno. Wtedy była tak wielka burza, że mimo głębokiej nocy można było książkę bez zapalania światła czytać. Czułam się jak w pociągu do Hogwartu :D

      Usuń
  4. Lubię pociągi, lubię nimi jeździć... :-)
    Kolej przez ostatnie lata bardzo się poprawiła :-)
    fajny post.... Też widzę + i lepiej na nich się skupić, niż ciągle narzekać :)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zmiany są stopniowe, ale są i to w dobrym kierunku. Oby tak dalej, a będzie nieźle :)

      Usuń
  5. Plusem pociągów zawsze było dla mnie to, ze przesiadajac się nigdy nie liczą kilometrów od nowa czyli płaci sie za trasę. Przykładowo trasa Lublin-pod Łódzka miejscowość kosztowała pociągami Lublin-Warszawa-Lodz-mala wiocha 50 zł studenckim a PKS za każdy autobus placilabym tzw. Wejściowe :) czyli dobre drugie tyle ;) nie wiem jak teraz, ale 5 lat temu bywało różnie- na co się trafi, tym się jedzie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest jak piszesz, ale chyba tylko wtedy, gdy jedziesz pociągami jednego przewoźnika. No i jeśli kupujesz bilet w kasie na dworcu, bo przez internet niestety liczy każdy odcinek osobno i cena rośnie :)

      Usuń
    2. To kiedyś spokojnie można było jechać pospiesznym i osobowym w trasie :) w ciągu 24 godz trzeba było się wyrobić :) a teraz jak tak jest to lipa :)

      Usuń
    3. Niestety, nastały takie czasy, że kilkanaście lat temu zwykłe nasze PKP podzieliło się na miliony spółek i teraz jedna spółka odpowiada za pociągi osobowe, inna za pospieszne, jeszcze inna za towarowe, swoją spółkę mają dworce, tory, linie energetyczne, informatycy kolejowi itd. W 2008 roku pociągi pospieszne zostały przekazane ze spółki Przewozy Regionalne do PKP Intercity i wtedy zaczęły się schody z biletami. Wcześniej można było kombinować, np. Szczecin - Poznań osobowym, Poznań - Warszawa pospiesznym, Warszawa - Lublin pospiesznym, Lublin - Zamość osobowym, wszystko na jednym bilecie. Teraz trzeba kupić osobny bilet na trasę Szczecin - Poznań, osobny na Poznań - Warszawa - Lublin i trzeci na Lublin - Zamość, wychodzi ze dwa razy drożej. Niestety, dopóki we władzach kolejowych będą uważać, że to pasażer jest dla kolei a nie odwrotnie to nawet ładne wagony z WIFI i piękne reklamy w TV za grube miliony nie poprawią tego wizerunku, bo moim zdaniem to skandal żebym za bilet na TLK z Kołobrzegu do Gdyni (200 km, 3 godziny jazdy) musiał płacić 50 zł.

      Usuń
    4. Więc jedyny plus kolei mi zabrali...

      Usuń
  6. Kto ma w głowie olej...
    Ten wybiera KOLEJ!

    OdpowiedzUsuń
  7. Uwielbiam podróże koleją, niestety od jakiegoś czasu nie korzystam z nich, jakoś tak wolę samochodem jeździć...A pamiętam czasy, gdy tydzień bez PKP był tygodniem straconym:) Przeczytałam wyżej, że masz Kraków gdzieś tam z tyłu głowy, jak przeniesie się na początek to pamiętaj daj znać, zapraszam Cię serdecznie, to się poszwendamy po moim mieście:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdyby nie zniżka na bilety, pewnie też zaczęłabym na poważnie myśleć o wyjazdach samochodem, bo koszt przejazdu pociągiem do najniższych nie należy.
      Będę pamiętać o Tobie w kwestii krakowskiej i jak już się coś bliżej sprecyzuje, na pewno dam znać, dziękuję :)

      Usuń
  8. Mnie dziś uratowały Przewozy Regionalne :)( też mają wifi) PKP się zmienia, choć na wielu trasach nadal kursują składy pamiętające tę anegdotę z komentu o stanie wojennym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W PR-ach nie działa mi internet. Dziwne zjawisko, bo chociaż połączy się z siecią, to nie wysyła danych. ;) Ale za to mają gniazdka bliżej siedzeń. Coś za coś widocznie, albo gniazdko, albo wifi :D :D

      Usuń
  9. Ja jestem zdeklarowanym fanem transportu publicznego, zarówno kolejowego jak i autobusowego. Pociągiem jeżdżę regularnie praktycznie od niemowlaka, jak jest dobre połączenie to korzystam też z autobusów. Plus jest taki, że się wsiada i jedzie, nie trzeba się skupiać na każdym kilometrze trasy jak podczas jazdy samochodem (jestem chyba jednym z niewielu kierowców, którzy wręcz nie cierpią jazdy samochodem), można spokojnie posłuchać muzyki, poczytać książkę, czy choćby popatrzeć na widoki za oknem. Mam takie małe marzenie dojechać transportem publicznym (w miarę możliwości jak najbardziej lokalnym z milionem przesiadek) na południe Hiszpanii do Sewilli. To dopiero przygoda :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I tu się różnimy, bo ja oczywiście - pociąg jak najbardziej, ale jak najmniej przesiadek. Nie lubię latania po dworcach, szukania peronów, pilnowania godzin odjazdów. Ale to się bierze z tego, że jednak bliżej mi do turysty niż podróżnika i lubię spontan, ale z umiarem :D
      Życzę Ci zatem spełnienia marzeń, a znając Ciebie, to ta podróż do Sewilli odbędzie się prędzej niż później :)

      Usuń
    2. Przecież przesiadki są najciekawsze w podróży :D Ja je uwielbiam :D Z tym, że w przypadku przesiadek raczej nie ma mowy o spontanie, im ich więcej tym dokładniejsze muszą być plany, bo wyobraźmy sobie zasadę "wsiąść do pociągu byle jakiego" i nagle o godzinie 22:30 lądujesz w jakiejś mieścinie na końcu świata z 2,5 tys mieszkańców, gdzie ciężko nawet o jakiś hotelik, a następny pociąg masz o 4:50, dworzec jest na noc zamykany lub, co częste w Polsce, w ogóle wyłączony z eksploatacji. Przygoda w takim miejscu mogłaby być ciekawa, ale nocka raczej nieprzespana ;) Dlatego jednak podróż z przesiadkami planuję od A do Z.
      Co do Sewilli to jednak pewnie wybrałbym samolot, po pierwsze szybciej, po drugie taniej, bo na taką podróż kolejową przez całą Europę z "milionem" przesiadek trzeba mieć dość gruby portfel ;) Znacznie bliższa realizacji jest tygodniowa podróż kolejowa po Polsce na bilecie sieciowym Przewozów Regionalnych. Taka tygodniowa sieciówka to koszt 159 zł, więc cena bardzo przystępna.

      Usuń
  10. A wiesz, że ja też lubię kolej :).
    Chociaż ostatnio częściej jeżdżę autobusami, bo są korzystniejsze pod każdym względem na mojej głównej trasie.
    Ale tak apetycznie to napisałaś i opatrzyłaś pięknymi zdjęciami, że chętnie bym się z Tobą przejechała,
    a pozytywne nastawienie to podstawa wszelkiego zadowolenia. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zabawnie mogłoby być, gdyby blogerzy z różnych miast Polski się zmówili i zrobili sobie spotkanie w pociągu. Po prostu wybrać taką trasę, aby każdy mógł się po drodze dosiąść w dogodnym miejscu i odbyć samą podróż dla podróży. :D
      Autokarów unikam jak ognia, bo mój błędnik pracuje nadzwyczaj poprawnie, ale jak trzeba, to też korzystam. Pozdrawiam :)

      Usuń
  11. Miło czyta się notkę bez psioczenia. Czasami mam nieodparte wrażenie, że wielu ludziom ogólnie zycie mniej problemowe nie odpowiada. Z lubością narzekamy.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj, Piotrze :)
      Myślę, że dla wielu osób spokój jest zwyczajnie drętwy, więc trzeba rozkręcić dym, aby coś się działo. A wystarczy tylko otworzyć szerzej oczy i o ile robi się przyjemniej.
      Pozdrawiam!

      Usuń
  12. Bardzo pozytywnie naładowany wpis :) Uwielbiam pociągi, nawet te stare i rozklekotane, mają swój urok. Podróże pociągiem uważam za o wiele bardziej komfortowe, niż np. te w autokarze, gdzie trzeba sztywno siedzieć i puchną człowiekowi nogi. Zresztą w samolocie też puchną, nawet bardziej :/ Jednak gniazdka powinny być i już!

    VarSavskie pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marchevka jest nielotem, więc na temat szybowania w przestworzach się nie wypowie, ale autokarów też nienawidzi i jeździ wtedy, kiedy musi, czyli kiedy ewidentnie wszystkie plusy dodatnie i ujemne przemawiają za transportem drogowym :) A że wpis pozytywny - ileż można narzekać?? :)
      Pozdro!

      Usuń
  13. Heloł Marchevka :) lata całe nie jeździłam koleją, więc tym chętniej przeczytałam ten wpis :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Heloł :) Jak wyremontują tory, wybiorę się w Twoje rejony i zabiorę Cię na przejażdżkę :D

      Usuń
  14. Pociągi to chyba mój ulubiony środek transportu, w nich naprawdę można poczuć ten prawdziwy klimat podróży... Tak siedzieć za oknem i widzieć jak zmieniają się za szybą krajobrazy, jak przemierza się nowe miejsca. A dodatku zawsze można rozprostować nogi :) A jeszcze poznać przy tym nowych, ciekawych i pozytywnych ludzi.

    Pozdrawiam cieplutko!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, można się przespacerować po korytarzu, można wstać, a i większa możliwość kontaktu, bo przedział ma 6-8 miejsc, a w autokarach można porozmawiać najczęściej tylko z osobą siedzącą obok.
      Dziękuję za odwiedziny i zapraszam ponownie :)

      Usuń
  15. Nasza ostatnia dalsza podróż koleją była na trasie Opole-Kołobrzeg. Jechaliśmy z rowerami, pociągiem TLK i w sumie srednio to wszystko wygladalo - mojego miejsca nie bylo w ogóle w calym pociagu, Mateusza i owszem, znalazło się. Stojaki na rowery były połamane i nie mieliśmy jak ich przypiąć.. Droga powrotna - Gdańsk-Wrocław - w rozkladzie jazdy nie było w ogóle naszego pociagu i chwała Pani w kasie, ze nam powiedziala ze jednak jakis jest bo musielibysmy spedzic cala noc na dworcu..
    Moze rzeczywiscie cos sie zmieniło - w tym roku bedziemy jechac Opole-Gdańsk to moze zmienimy zdanie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktem jest, że w listopadzie zeszłego roku pani w kasie nie mogła znaleźć mi pociągu Opole-Szczecin i dopiero po podaniu numeru pociągu udało się go namierzyć, ale później wszystko było ok. Wpadki nadal się zdarzają i nie ma co ukrywać, że jest wszystko idealnie, ale póki co dla mnie to wszystko jest przygodą i nawet jak coś się dzieje, traktuję to jako kolejne doświadczenie oraz naukę na przyszłość. :)
      Mam nadzieję, że Wasza tegoroczna podróż będzie udana :)

      Usuń
  16. To i ja skorzystałem z wycieczki:) Bardzo fajna trasa ...
    Dziękuję i pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  17. Ojej, ale ciekawy wpis, sto lat nie jeździłam pociągami i bardzo żałuję, że jakos mi tak po drodze tylko samochodem ): zawsze to była okazja do pogadania z ludźmi, poczytania, posłuchamia, czy zwyczajnie - do popodgladania zachowań innych :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za to ja chętnie bym się wybrała w podróż samochodem, ale jakoś tak mało ekonomiczny rachunek mi wychodzi :D :D

      Usuń
  18. Ja też lubię kolej :-) I właśnie wybieram się Pobrzeżem do Kołobrzega. Czy w składzie jest Wars, czy trzeba zabrać ze sobą termos w kawą i jajka na twardo? :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tym pociągu do Kołobrzegu nie ma Warsu, ale pojawiają się sprzedawcy ze specjalnymi wózkami, na których mają termosy z gorącą wodą, można kupić u nich kawę lub herbatę oraz różne przekąski. Ale jajek na pewno nie mają :) :)

      Usuń
  19. Hej ! W lipcu wybieram się z Wawy do Kołobrzegu i niedługo mam zamiar kupić bilety. I mam pytania - jakim jechałaś wagonem/który polecasz i czy są tam gniazdka? Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehehe :) TO się miniemy, bo ja będę z Kołobrzegu do Wawy śmigać ;) Jechałam wagonem z przedziałami, a gniazdka były jedynie w toalecie, o czym napisałam we wpisie i komentarzach. Być może w bezprzedziałowym jest więcej dostępnego prądu, ale nie sprawdzałam, więc nie chcę Cię wprowadzać w błąd :)

      Usuń
    2. Może nie odjedziesz razem z ładną pogodą, bo w zeszłym roku trafiłam na okropną :( No może jakoś dam radę bez kontaktu :D I wszystkie te wagony są takie same pod względem standardu czy są jakieś różnice?

      Usuń
    3. Na razie cała nadzieja w tym, że ktoś przywiezie słońce, bo teraz leje i wieje. ;)
      Pociąg ma kategorię IC, więc powinien być złożony z samych dawnych wagonów pierwszej klasy, czyli w przedziałach powinien mieć tylko po 6 miejsc. Mówię oczywiście o IC Pobrzeże, bo TLK Ustronie jeździ normalną drugą klasą, posiadającą ośmioosobowe przedziały.

      Usuń
    4. to trzymam kciuki za pogode (y) W takim razie super, na pewno wybiorę Pobrzeż i najlepiej godzinowo pasuje, bo generalnie będę jechać z Krakowa autokarem :D

      Usuń
  20. 1. W wagonie bezprzedziałowym (1 klasa, numer 13) są gniazdka co któryś stolik. Co ciekawe wagon nr. 13 nie zawsze jedzie jako 1 klasa, a czasem jako 2 ;-)
    2. W niektórych wagonach 2 klasy są gniazdka (wagony bezprzedziałowe)

    Za tydzień jadę z rowerem. Mam bilet, ale nie dopytałem jak to jest z rowerem. Wie ktoś?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak jechałam w tym roku na wakacje, miałam sześć gniazdek w przedziale, był to wagon I klasy jadący jako II. Ale to ciągle jest loteria i nie ma gwarancji, czy te gniazdka będą, czy też nie. Niestety. Z rowerami nie mam żadnego doświadczenia, ale koniecznie daj znać, jak było, bo szykuję się na przyszły rok, to będę już wiedziała ;)))

      Usuń
    2. W przyszłym roku to już może będzie pendolino, nie wiem czy czytałaś... :)

      Usuń
    3. Taaak, czytałam. Ale ja wiem, co z tego będzie? :D A poza tym jakoś nie uśmiecha mi się przepłacać za coś, co mi do życia aż tak niezbędne nie jest. IC Pobrzeże zdecydowanie zaspokaja moje podróżnicze potrzeby ;)

      Usuń
    4. W obecnej chwili większość biletów jest na pendolino jest w podobnych cenach jak na IC. Wygoda podróży nieporównywalna, zaczynając od gniazdek, przez toalety, kończąc chociażby na warsie którego brak w Pobrzeżu...

      Usuń
  21. Podróż Kołobrzeg-Modlin koniecznie musisz powtórzyć. W celach naukowych i nie tylko;-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie. I jeszcze dług spłacić... :D

      Usuń
  22. A w nowym rozkladzie PKP "Pobrzeza" juz nie ma.... :( :( :(
    Zastapi go Slowianin, ale w gorszych godzinach, tj. pozniejszych (moim zdaniem bez sensu zmiana).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będzie TLK Słowiniec, który wyjedzie ponad godzinę później i będzie jechał 25 minut dłużej i zatrzymywał się na czterech nowych stacjach pośrednich (Rumia, Susz, Nasielsk, Nowy Dwór Mazowiecki). Zmiana na gorsze, bo przez ogólne przesunięcie rozkładowe przyjedzie de facto prawie dwie godziny później po Pobrzeżu: w Warszawie Centralnej 13:35 vs. 15.15. I coś, czego przeciętny podróżny nie wyłapie: obniżenie klasy pociągu z IC na TLK, czyli powrót do ośmioosobowych przedziałów (Pobrzeże miał skład zestawiony z wagonów pierwszej klasy), o wi-fi na pokładzie tez możemy zapomnieć. Zrobili krok do przodu, aby za moment cofnąć się i milę. Szkoda.

      Usuń
    2. No właśnie. Służbowe podróże będą znacznie utrudnione, o ile wręcz niemożliwe - ze względu na brak WiFi i późny przyjazd, tzn. po tym jak większość urzędów kończy już pracę.
      Jedni jeżdżą Pendolino, a region Koszalina zniechęca się do podróży do Warszawy w ogóle, PKP "nie stać" na IC Pobrzeże... Niestety, jak do tej pory, jak widzę, zero reakcji ze strony Koszalinian... Czy może powstała już jakaś inicjatywa, choćby na facebooku, w sprawie dojazdu/skomunikowania Koszalina z Warszawą?

      Usuń
  23. Ja zainspirowany nowymi składami Polskiej produkcji, które zakupiła kolej postanowiłem mojej dziewczynie kupić prezent i zabieram ją w podróż z Lublina do Sopotu. Najpierw IC do Warszawy i następnie EIP do Sopotu cała podróż zgodnie z planem i godziną na przesiadkę ma trwać 6 godzin. I dla 2 osób kosztować 161 zł w jedną stronę. Na co mi katować się jazdą samochodem czy ciasnym autobusem? Jeszcze mógł bym pomyśleć o przelocie ale zlikwidowali połączenia do Gdańska z Świdnika (port Lublin). Także pociągi robią się bardziej dostosowane do potrzeb naszego społeczeństwa. No i piwko w warsie można gulnąć.

    OdpowiedzUsuń

Twoja opinia jest dla mnie bardzo ważna. Dziękuję :)

Obserwatorzy