czwartek, 12 lutego 2015

Marchevkowo na folkowo - Ziemia Łowicka

Łowicz to miasto położone na Równinie Łowicko-Błońskiej, nad rzeką Bzurą. Jest stolicą powiatu łowickiego, stanowiącego kolebkę najbardziej rozpoznawanej gałęzi polskiego folkloru folkloru łowickiego. Granice geograficzne Ziemi Łowickiej są płynne i trudno jednoznacznie określić jej obszar. W różnych opracowaniach znajdujemy rozmaite tezy. Poczynając od założenia, jakoby Ziemia Łowicka była tożsama z dzisiejszym powiatem łowickim, przez przyjęcie atrakcji powiatu sochaczewskiego za łowickie, aż po odwołanie do historycznych granic Księstwa Łowickiego, można wybrać najbardziej odpowiednią dla siebie wersję wydarzeń. W oparciu o własne przekonania i poglądy, a także wzorując się na prawdach historycznych, na potrzeby niniejszego wpisu przyjmuję trzecią tezę za właściwą. Księstwo Łowickie bowiem obejmowało dzisiejszy powiat łowicki oraz zachodnią część powiatu skierniewickiego, który na mapie stanowi tę dolną, węższą część czerwonej plamki. Prawdę mówiąc, plamka ta powinna być jeszcze mniejsza, niż jest, ale nie będę nikogo zmuszać do korzystania z lupy. Tym bardziej na uwagę zasługuje fakt, że tak mały region skrywa tak wielkie bogactwo kulturowe.
Pierwsza wzmianka o Łowiczu pojawiła się, jak to często bywa, w bulli papieskiej z 1136 roku, w której to potwierdzone były prawa biskupów gnieźnieńskich do różnorakich terenów. Wśród nich papież Innocenty II wskazał ziemie zwane Loviche, które przypuszczalnie oznaczają dzisiejszy Łowicz.
W czasach Bolesława Chrobrego książęta mazowieccy w puszczy nad Bzurą zbudowali warowny gród. Tuż obok powstała osada, której nadano nazwę „Łowiska” i prawdopodobnie od tego powstała obecna nazwa stolicy Ziemi Łowickiej. W rozlewiskach pobliskich rzek powstały łowiska, a bogate w dziką zwierzynę bory były przyczynkiem do rozwoju łowiectwa, co stanowi kolejną tezę dotyczącą pochodzenia nazwy miasta i regionu. Są to jednak tylko domysły i rozważania obecnych uczonych, bowiem tylko ówcześni mieszkańcy i władcy wiedzieli dokładnie, z jakich powodów nadawana była  konkretna nazwa terenom czy osadom.
Łowiczanie (wcześniej Księżacy) wyróżniali się swoim strojem na tle innych grup etnicznych. Chłopom wiodło się nieźle, chociaż, tak jak pozostali, odrabiali oni pańszczyznę. Mieli zapewnioną opiekę prawną, a z biegiem lat pańszczyznę stopniowo łagodzono, aby znieść ją całkowicie w 1838 roku. Zamieszkiwane tereny obfitowały w dobrą i urodzajną ziemię, toteż status ekonomiczny ludności wzrastał dynamicznie. Miało to wpływ także na ubiór łowiczan oraz na materiał, z którego szyta była odzież. Jako że dzieje stroju łowickiego były burzliwe, zmieniał się bowiem nie tylko materiał, ale także wykorzystywane kolory i kroje, jak zawsze informujemy, iż przedstawiliśmy Marchevkę i Marchevka w subiektywnym wydaniu tradycyjnego stroju ludowego.
Damski strój łowicki składał się z nakrycia głowy i koszuli oraz kiecki i zapaski, a także obuwia. Oczywiście noszono także różnoraką biżuterię.
Marchevka na głowie ma jedwabnicę, czyli chustę jedwabną przyozdabianą kwiatami. Oprócz jedwabnic, łowiczanki nosiły także szalinówki oraz chusty płócienne ozdabiane haftem. Jedwabnice oraz płócienne chusty z motywami kwiatowymi wiązano do tyłu. Szalinówki natomiast wiązane były pod brodą.
Koszule, zwane bielunkami, miały szerokie rękawy wszywane w mankiet oraz niewielki wykładany kołnierzyk. Ozdabiano je szyciem polskim lub ruskim haftem. Polskie szycie to kombinacja wielu ściegów, wykonywanych bawełnianymi nićmi w kolorze czerwonym, czarnym, żółtym, różowym i niebieskim. Ruski haft to po prostu haft krzyżykowy o motywie kwiatowym. Został sprowadzony do Księstwa Łowickiego z Rosji przez żołnierzy armii carskiej, stąd nazwa.
Kiecka to efekt zszycia spódnicy i stanika. Niech Was jednak nie zwiedzie nazwa, która ma niewiele wspólnego ze współczesnym biustonoszem. Łowicki stanik był szyty z czarnego aksamitu, miał prosty krój i spełniał rolę gorsetu. Doszywany był do spódnicy, która miała nawet sześć metrów szerokości! Dla uzyskania sztywnej formy, podklejano ją mocno nakrochmaloną bawełnianą tkaniną.
Zapaski także były usztywniane w ten sposób, a ozdabiano je haftem z motywem kwiatowym. Były zapinane z tyłu za pomocą klamerki.
Łowiczanki nosiły także spencerki (lp. spencerek), które przysłaniały stanik kiecki. Wyglądały jak dzisiejsze bolerka.
Trzewiki zakładano na białe pończoszki i sznurowano kolorowymi tasiemkami. Biżuterię stanowiły przede wszystkim intensywnie czerwone naturalne korale, a w późniejszym czasie także bursztyny. Tradycyjnie, ilość i jakość biżuterii zależała od zamożności jej posiadaczki.
Męski strój łowicki to nakrycie głowy, koszula, kamizelka, pas, spodnie i obuwie oraz modne dodatki, takie jak przodziki czy rękawki.
Najpowszechniejszym męskim nakryciem głowy był filcowy kapelusz z niewielkim rondem. Obszywano go aksamitem i przyozdabiano kwiatami, cekinami, kolorową włóczką, a także koralikami.
Lniana bielunka, podobnie jak koszula damska, miała wykładany kołnierzyk, a zdobiono ją polskim szyciem. Ruski haft umieszczano na kołnierzyku oraz mankietach.
Lejbik to nic innego jak kamizelka sięgająca bioder, zapinana na rząd mosiężnych guzików z wytłoczonym wizerunkiem orła. Takie same guziki przyszywano na klapkach kieszeni. Brzegi lejbiku oraz szwy i dziurki od guzików obszywane były czerwonym sznureczkiem. W chłodniejsze dni na wierzch zakładano spencer, czyli odpowiednik damskiego spencerka.
Pas był wełniany w podłużne kolorowe pasy. Miał szerokość około 15 cm i długość 3 m. Sposoby jego noszenia były różne. Po kilkukrotnym opasaniu się, końcówkę zatykano pod pas lub wiązano z przodu na kokardę.
Spodnie, podobnie jak na Kaszubach, świadczyły o zamożności noszącego. Biedniejsi chłopi nosili białe płócienne spodnie, a lepiej usytuowani – wiśniowe lub czerwone. Pod koniec XIX w. zamożniejsze kobiety zaczęły na jednolitych materiałach tkać kolorowe pionowe paski i w ten sposób powstał pasiak czerwony. Później wykorzystywano tkaniny pomarańczowe, na których pasy były zdecydowanie szersze i wyraźniejsze, niż na pasiaku. Krój spodni, bez względu na materiał, z którego były szyte, zawsze był taki sam. Do ich produkcji używano tylko jednego płata tkaniny, nogawki zszywane były tylko od wewnętrznej strony. Spodnie zapinane były na dwa guziki. W stroju odświętnym nogawki zawsze były wpuszczane w buty.
Łowiczanie najczęściej nosili buty z długą cholewą, karbowaną przy kostce, lub obuwie z cholewą prostą i sztywną.
W życiu mieszkańców Ziemi Łowickiej olbrzymią rolę odgrywały, i do dnia dzisiejszego odgrywają, różnego rodzaju doroczne uroczystości, w tym przede wszystkim święta kościelne. Czasem wiązały się one z rozmaitymi zwyczajami i tradycjami przyjętymi w całej Polsce, a niekiedy tylko o dość wąskim regionalnym zasięgu. 
Bazylika katedralna WNMP i św. Mikołaja w Łowiczu
Świętem, które jest szczególnie uroczyście i barwnie celebrowane w Łowiczu, jest Boże Ciało. Zgodnie z wieloletnią tradycją święto rozpoczyna msza łowicka w bazylice katedralnej. Na te uroczystości przybywają do Łowicza turyści nie tylko z Polski, ale również z zagranicy, dlatego też fragmenty ewangelii czytane są aż w czterech językach. Po nabożeństwie wyrusza wielobarwna procesja, kierując się do czterech ołtarzy zbudowanych w obrębie Starego Miasta. Po skończonej modlitwie przy ostatnim ołtarzu, procesja wraca do katedry, by odśpiewać hymn „Te Deum”. Ludzie od dawna uważali, że święto Bożego Ciała to szczególna okazja do zanoszenia do Boga próśb o pomyślność w gospodarce, o urodzaj i oddalenie klęsk żywiołowych. Wiąże się z tym zwyczaj zabierania do domu gałązek i kwiatów z ołtarzy. I taka ciekawostka: gałązek używano też do leczenia nadmiernie płaczących dzieci – uderzenie rózgą miało je uspokoić :) Zwyczaj tak bardzo się rozpowszechnił, że nawet turyści zabierają gałązki na pamiątkę. Dopełnieniem tego święta są występy zespołów folklorystycznych i pokazy rękodzieła ludowego.
Za najbogatsze zwyczaje i tradycje doroczne na Ziemi Łowickiej można uznać te łączące się z Bożym Narodzeniem. I tak w pierwszy dzień świąt – praktykuje się obsypywanie ziarnem, w drugi dzień świąt święcenie obejścia wodą święconą. Na Ziemi Łowickiej uważano, że Boże Narodzenie należy spędzać w domu, nie odwiedzając nikogo i nie przyjmując gości.
W Nowy Rok chłopcy chodzili po wsi wcześnie rano i, trzaskając z batów uplecionych z lnu, składali życzenia noworoczne. Życzenia składali również kolędnicy i „Herody”. Przedstawienie wykonywane przez chłopców, którzy przebierali się za Setnika, Heroda, Diabła, Śmierć i Żołnierzy, zwano właśnie „Herodami”. Chłopcy chętnie byli przyjmowani w domach i obdarowywani nie tylko pieniędzmi, ale też kiełbasą czy jajkami. 
Ciekawą tradycją jest Siemieniec – zwano tak zabawy taneczne odbywające się z końcem karnawału. Tańczono wtedy specjalne tańce, które miały zapewnić urodzaj konopi i lnu. Główną atrakcją tych charakterystycznych wieczorów tanecznych była żartobliwa licytacja dziewcząt wykupywanych przez zainteresowanych chłopców. Z ostatkami wiąże się też zwyczaj maszkar – chłopcy przebrani za Babę, Dziada, Kozę, Niedźwiedzia czy Bociana obchodzili wieś – miało to na celu zapewnienie płodności, urodzaju oraz obudzenie do życia na nowo.
Ważnym zwyczajem związanym z drugim dniem świąt Wielkanocnych było chodzenie po dyngusie z kogutkiem i gaikiem. Z kogutkiem wykonanym z drewna chodzili chłopcy, natomiast z gaikiem, czyli małą choinką udekorowaną wstążkami, chadzały dziewczęta. I tak sobie razem chodzili po wsi, składali życzenia i zbierali dary. Oczywiście tradycyjne lanie wody również się odbywało :) W drugi dzień świąt Wielkanocnych święcono także pole – obok słupka granicznego zakopywano gałązki poświęconej palmy, a następnie pole święcono wodą święconą. Ta tradycja wiązała się z chęcią sprowadzenia błogosławieństwa na zasiewy, dobrego urodzaju oraz odwrócenia klęsk takich jak susza czy powódź.
Z początkiem lata obchodzono sobótkę. Dziewczęta plotły wianek z kwiatów i zieleni, a wieczorem puszczały go na wodę wraz z zapaloną świecą. Gdy wianek pozostał blisko brzegu, nie wróżyło to szybkiego małżeństwa. 
Latem ważne były też zwyczaje żniwne. Z ostatniej garści zżętego zboża przygotowywano przepiórkę, czyli stojący snop żyta bądź pszenicy udekorowany zieloną gałęzią i kwiatami. Na zakończenie żniw gospodarz przygotowywał okrężne, czyli poczęstunek dla żniwiarzy. 
Jesienią gospodarze pomagali sobie wzajemnie przy zbiorze ziemniaków. Pierwszym zbiorem ziemniaków obsypywano gospodarza z życzeniami szczęścia i aby kartofle zawsze dobrze obradzały. Na zakończenie prac czyniono to samo wtedy życzono sobie, by następnego roku ziemniaki były jeszcze większe. W październiku gospodynie zbierały się na pocieranie lnu. Natomiast od listopada do stycznia gospodynie zapraszały młode mężatki i dziewczęta do darcia pierza. Oczywiście na zakończenie tych robót wyprawiana była kolacja zwana powtórnicą, podkurkiem czy okrężnym.
Ciekawie wyglądało tradycyjne wesele łowickie. Było ono czymś w rodzaju spektaklu i każdy uczestnik odgrywał jakąś rolę. W przerwach goście jedli, tańczyli, śpiewali. Oczywiście w weselu uczestniczyła cała wieś gdyż musiała ona zaakceptować dokonującą się zmianę. Wesele trwało od soboty do czwartku. Tydzień przed weselem odbywał się wieczór dziewiczy, wtedy okoliczne dziewczęta przygotowywały dla panny młodej wieniec ślubny. Panna młoda żegnała się wtedy z rówieśnikami. Weselny strój panny młodej musiał być nowy. Pierwszego dnia wesela rozdzielano role - ustalano kto będzie dziewosłębem, niewiastą, starszym druhną, drużbą, a kto po prostu zwykłym drużbą i druhną. Wtedy też młodzi dawali sobie prezenty. Panna młoda dostawała trzewiki sznurowane zieloną tasiemką (cerglem), wstążkę jedwabną do wianka oraz chustę jedwabnicę bądź szalinówkę. Pan młody dostawał wyhaftowaną koszulę (bielonkę) i chusteczkę z haftowanymi rogami.
Przygotowywane pożywienie na Ziemi Łowickiej dzielono na: codzienne i niedzielne, głodowe, dziecięce, postne i świąteczne. Jak pomyślę o kuchni łowickiej, to do głowy od razu przychodzi mi dżem Łowicz :) Produkty regionalne Ziemi Łowickiej to powidła śliwkowe łowickie, ogórki konserwowe po łowicku i kwaszone również po łowicku. Ważnych gości wita się chlebem i solą, a tutaj z pewnością to będzie chleb żytni świątnicki, wypiekany z dodatkiem cebuli, miodu, pomidorów czosnku i dyni. Pysznym dodatkiem do chleba jest kiełbasa jałowcowa, niegdyś jadana tylko w święta. Dziś wędzone pętka znane są już w całym kraju. W wigilię Bożego Narodzenia pierwszą podawaną potrawą były śledzie z ziemniakami i chlebem. Serwowano również kapustę z grochem lub grzybami, którą przysmażano na oleju z cebulką. Podawano również kłosy czyli kluski. Tradycyjna zupa serwowana na obiad, gotowana jest na przecierze z ogórków kiszonych lub szczawiu. Regionalny przecier robiono z ogórków, które nie nadawały się do innych przetworów z uwagi na wymiary. Gołąbki, które są bardzo znane w całej Polsce, mają swój początek na Ziemi Łowickiej. Do ich przygotowania potrzebna jest biała kapusta, cebula, pomidory, włoszczyzna, mięso, kasza manna i jajka. Ćwikła z chrzanem również pochodzi z Łowicza. Potrzebne buraki były uprawiane właściwie w każdym gospodarstwie. Po starciu buraków, wystarczy dodać chrzan, cukier oraz ocet  bardzo ważne jest zachowanie odpowiednich proporcji. Kiedyś ćwikłę podawano tylko w święta Wielkanocne, a teraz jadamy ją właściwie o każdej porze roku. No i na koniec: słodkości. Tradycyjnym regionalnym wypiekiem jest piernik z marchwi  ma specyficzny smak i niezwykły aromat. I taka ciekawostka  miód w pierniku został zastąpiony marchewką. Gospodynie w Łowiczu, były niezwykle pomysłowe :) I na koniec jeszcze jeden przysmak  pieczone jabłka. Ich wydrążone wnętrze wypełnia się konfiturami i wkłada do piekarnika. Można jeść je na ciepło i na zimno, z cukrem pudrem lub bitą śmietaną.
Ceramika zajmowała w życiu łowiczan ważne miejsce. Wyroby gliniane były powszechnie używane. Główny ośrodek garncarstwa stanowił Łowicz oraz Bolimów. Do naczyń codziennego użytku należały wszelkiego rodzaju misy, dzbany, a nawet beczki. Upadek łowickiego garncarstwa nastąpił w latach 20. ubiegłego wieku wskutek powstania fabryki naczyń kamionkowych, które były znacznie tańsze, a zarazem trwalsze od, dotychczas używanych, glinianych.
Na Ziemi Łowickiej szeroko rozwinięta była także produkcja kafli. Wykorzystywano je do budowy pieców w domach magnatów i mieszczan. Kafle miały różne kształty oraz barwy, uzyskiwane dzięki polewaniu ich kolorowym szkliwem. Na początku XX w. zaczęto wyrabiać kafle białe, przeznaczone do budownictwa wiejskiego.
Tu widać m. in. tradycyjnie malowaną skrzynię - Maurzyce
Meblarstwo wyróżniało region łowicki od pozostałych dzięki bogatemu zdobieniu, czyniącego z mebli prawdziwe dzieła sztuki. Malowidłami ozdabiano ławy, stoły, krzesła, a także łóżka, kołyski i komody. Dominowały motywy roślinne oraz geometryczne. Na szczególną uwagę zasługują charakterystyczne drewniane skrzynie, wykorzystywane do przechowywania odzieży. Całą skrzynię pokrywano farbą w odcieniu wiśniowym, a wieko i frontową ścianę dekorowano symetrycznie kolorowymi kwiecistymi wzorami.
W rzeźbie ludowej dominowały motywy religijne. Wizerunki świętych umieszczano w przydrożnych kapliczkach. W ludowych wierzeniach ważne miejsce zajmował św. Jan Nepomucen - miał chronić od powodzi i śmierci przez utopienie. Jego podobiznę umieszczano w pobliżu mostów, rzek, strumieni. Szczególnym kultem czczono także Matkę Boską Skępską, której figury stawiano w kapliczkach wśród wierzb i topól. Większość rzeźb z XIX w. została wykonana przez anonimowych artystów. Z XX w. natomiast znanych z nazwiska jest tylko kilku rzeźbiarzy, m. in. Jan Pazgier z Złakowa Borowego.
Kowalstwo zyskało na znaczeniu na początku XIX stulecia. Poza narzędziami gospodarskimi, wykonywano także okucia zamków i zawiasy drzwi, a także kratki do okien komór. Na wsi przeważało kowalstwo artystyczne. Ornamenty na okuciach wykonywano za pomocą stempli. Jednym z wykorzystywanych motywów były ptasie główki oraz motywy kwiatowe, które są wszechobecne w kulturze łowickiej. Ozdobne okucia stosowano przy saniach, wozach i bryczkach. Także przydrożne kapliczki zawierały elementy żelazne. Często kowale wykuwali także krzyże (również przydrożne) oraz inne przedmioty liturgiczne.


Chata w skansenie w Maurzycach
W rejonie łowickim przeważało budownictwo drewniane. Chałupy wznoszone były na fundamentach z kamieni polnych. Sień stanowiła oś budynku, po jej obu stronach znajdowały się natomiast izby i komory. Każde pomieszczenie miało inne przeznaczenie. Rozróżniano izbę świąteczną „białą”, natomiast izbę, w której pracowano, nazywano izbą „czarną. W izbach świątecznych znajdowały się rzeczy nowe, które po pewnym czasie przenoszone były do izb roboczych. Dekoracje izb świadczyły o zamożności gospodarza.
Wystrój łowickiej chaty - skansen w Maurzycach

Wycinanka to nic innego jak rodzaj papierowej ozdoby. Pojawiła się ona na przełomie XIX i XX wieku. Szczególnie kolorowe i przypominające małe dzieła sztuki są wycinanki łowickie. Służyły one głównie do dekoracji chałup wiejskich. Wycinanki wykonywano ręcznie za pomocą nożyc do strzyżenia owiec. Powszechnie używanym materiałem był papier glansowany i to właśnie w nim wycinano pojedyncze elementy i naklejano (używano kleju gotowanego z mąki żytniej) bezpośrednio na kafle piecowe, belki stropowe i ściany. Później wycinanki umieszczano na białych kartkach. Wycinankę możemy podzielić na trzy typy: obrazkowy, kwiatowy i realistyczny. Najstarszy typ wycinanki obrazkowej przedstawia życie łowickiej wsi: praca, święta, obrzędy ludowe. Troszkę młodsza jest wycinanka o tematyce kwiatowej, zawiera ona symetryczne motywy roślinne i geometryczne. W typie realistycznym dominują wyobrażenia o bukietach kwiatowych.
Ozdoby papierowe użyte w wystroju izby - Maurzyce
Pod względem formy wycinanki łowickie dzielimy na gwiozdy, które komponowane są na krążkach białego papieru (krawędzie są wycinane w ząbki). Gwiozdy są symetryczne, wypełnione motywami roślinnymi, czasem występują też w nich postacie w strojach łowickich. Prostokątne pasy o różnej szerokości i o poziomym układzie to kodry. Wzory na kodrach układały się symetrycznie wokół jednej, dwóch lub trzech osi. Gwiozdami i kodrami ubierano belki sufitu. Duże kodry obrazkowe zawieszano nad ławą pomiędzy oknami oraz nad drzwiami do chałupy. Tasiemki to wycinanki wykonane z dwóch pionowych pasków o identycznej długości, u góry złączone są ozdobną rozetą bądź gwiozdom. Dolne brzegi tasiemek przyozdobione są kolorowymi frędzlami lub koronką. Tasiemki zawieszano na ścianach pomiędzy obrazami i pod belkami.
Tradycyjną świąteczną ozdobę wnętrz stanowiły pająki czyli przestrzenne, kolorowe konstrukcje zawieszane pod sufitem na belce stropowej. Musiały spełniać one jeden warunek – pająk był dość lekki, a to dlatego, żeby było widać jak się kręci. W niektórych domach od największego wiszącego pająka rozbiegały się łańcuchy wykonane ze słomy bądź kolorowego papieru. Niektóre formy pająków przypominały żyrandole lub świeczniki. Pająki mogły być kuliste, wtedy nazywano je światami, bańką bądź jeżykiem. Tworzono też pająki krystaliczne, żyrandolowe, tarczowe. Pająki czasem traktowano jak choinkę, gdyż były w centralnym miejscu izby. Wszystkie te ozdoby, zarówno wycinanki jak i pająki, miały jedną wadę: szybko się kurzyły, a od światła słonecznego po prostu traciły kolor, dlatego też wymieniano je na wiosnę przed Wielkanocą oraz na Boże Narodzenie, a czasem nawet przed odpustem.
Skoro o wycinankach mowa, to i tym razem nie zapomnieliśmy o najmłodszych Czytelnikach. Zapraszamy do pobierania, wycinania, naklejania naszej wersji wycinaki Marchevkowej w łowickim stroju. Miłej zabawy! :) KLIK!


Na przestrzeni lat prowadzono rozległe badania nad gwarą łowicką. Mały obszar jej występowania, ograniczający się w praktyce tylko do Łowicza i najbliższych okolic, utrudniał zaklasyfikowanie tego narzecza do jednego konkretnego dialektu. Pierwotnie zakładano przynależność gwary łowickiej do dialektu małopolskiego. Tuż po I wojnie światowej pojawiły się tezy zakładające dialektalne związki z Mazowszem. Z powodu geograficznego usytuowania Ziemi Łowickiej, zauważa się także wpływy wielkopolskie. Nie bez kozery zatem gwarę łowicką nazywa się gwarą z małopolsko-mazowiecko-wielkopolskiego pogranicza dialektalnego.
Cechami charakterystycznymi gwary łowickiej są:
  1. Mazurzenie, czyli wymawianie „cz”, „sz”, „dż” jako „c”, „s”, „dz”, zatem zamiast "szkoła" powiedzielibyśmy „skoła”.
  2. Wymowa eN jako iN.
  3. Wymowa oN jako óN.
  4. Używanie rzeczownika dwa z rzeczownikami wszystkich wyrazów, np. dwa łąki.
W skansenie w Maurzycach kilka lat temu zorganizowano pogadanki po łowicku. W czasie zajęć można było posłuchać o zwyczajach łowiczan, oczywiście w gwarze. Zachęcam do obejrzenia, czy też wysłuchania, poniższego filmiku, chociażby we fragmentach :)


A tutaj jeszcze prawdziwa perełka dla ciekawskich i głodnych wiedzy badaczy folkloru :) Nr 15 tygodnika „Życie Łowickie” z 1932 roku. Na okładce chwytliwy temat. Polecam zapoznać się z artykułem i zobaczyć, jakie rozterki targały ówczesnymi miłośnikami tradycji i folkloru. KLIK!
Kultura ludowa to nie tylko wierzenia i obyczaje. Oprócz starannego wypełniania tradycji i szacunku dla dorobku kulturowego przodków, obok codziennych zajęć i obowiązków, jak w każdej społeczności, także wśród łowiczan był czas na zabawę, a ta bywała huczna. Taniec, muzyka i śpiew były ze sobą nierozłączne i przenikały się tak silnie, że bardzo trudno opisać je osobno, bo jak grano, to tańczono, jak tańczono, to śpiewano.
Tradycyjnym i najbardziej rozpowszechnionym tańcem był oberek, zwany także obertasem. Jego wykonanie to prawdziwy rytuał – z podziałem na role, gdzie każdy ma swoje zadanie do wykonania. Opis tak mi się spodobał, że postanowiłam nic nie zmieniać i po prostu zaprezentować go w całości:
Podczas, gdy kapela gra melodię pierwszej zwrotki, pary wirują wokół sali. Na okrzyk jednego z drużbów – „przewracany” – pary zaczynają wirować w przeciwnym kierunku. Pierwszą zwrotkę śpiewa starsza druhna, później następuje taniec i druga zwrotka śpiewana przez jednego z drużbów, przekomarzającego się z dziewczętami. Po tańcu chłopcy popisują się przyklękami. Trzecią zwrotkę śpiewa młodsza siostra panny młodej, a czwartą jedna z druhen, niezadowolona ze swojego tancerza. Następną zwrotkę śpiewają wszystkie dziewczęta, inscenizując słowa piosenki.[1]
Wyobrażacie sobie, jak to wirowanie musi bajecznie wyglądać, kiedy panie mają na sobie tradycyjne kolorowe suknie? Nie pasjonuję się tańcem i tańczyć nie potrafię, ale chciałabym na żywo ujrzeć to widowisko. Poza oberkiem, tańczy się także kujona, który jest zdecydowanie spokojniejszym tańcem oraz chodzonego, którego nazwa mówi już wszystko. W kulturze łowickiej obecne są także różnorodne walczyki.


Muzyka łowicka była zaś inspiracją dla wielu wielkiej sławy kompozytorów. Wzorował się na niej m. in. Fryderyk Chopin w swoich mazurkach i walcach. Ludowe pieśni miały różnorodną tematykę, opowiadały o miłości, ale także o żałobie. Układane były na różne okazje, a ich autorzy pozostawali anonimowi. Teksty piosenek na przestrzeni lat ulegały zmiano wskutek np. zapomnienia oryginalnych słów, co było naturalną ewolucją. Tradycyjna kapela łowicka składała się ze skrzypiec, klarnetu i bębna.
Prastara historia rozpoczyna się od dobrze znanych wszystkim Polakom trzech braci – Czecha, Lecha i Rusa. Musieli rozdzielić się w swojej wędrówce. Zmęczony długą drogą Lech postanowił odpocząć pod drzewem, które na miejsce spoczynku wybrał sobie także niezwykły orzeł. Wręczył on zmęczonemu rycerzowi cztery strzały, które po wystrzeleniu ku niebu, utkwiły w czterech różnych miejscach. Pierwsza z nich utkwiła w miejscu, gdzie obecnie znajduje się Warszawa. Druga wskazała miejsce, w którym później wybudowano Kraków. Trzecia utkwiła w ziemi w miejscu, gdzie później powstało Gniezno. Niestety czwarta strzała zgubiła się. Ale to nie koniec tej historii. Mianowicie kilka wieków później król Bolesław Chrobry zaczął odwiedzać okolice Bzury, gdyż rejony te słynęły z urodzajnych pól i obfitej zwierzyny łownej. Z czasem arcybiskupi stworzyli tam zamek, a za sprawą Józefa Skotnickiego wieś podniesiono do rangi miasta, nazwanego Łowiczem. Tu również nazwa miasteczka nie wzięła się z przypadku. Otóż pewien wieśniak wykopywał dąb w pobliżu miasteczka. Nagle rozpętała się straszna burza, podczas której piorun uderzył w dąb. Drzewo zaczęło się palić, a dym z niego ulatujący, utworzył kształt pelikana wskazującego dziobem tunel, na końcu którego wieśniak znalazł zaginioną strzałę z wyrytym napisem Loviche. Stąd wzięła się właśnie nazwa miasta Łowicz, a sam pelikan stał się jego godłem.
Współczesny herb Łowicza
To nie jest jedyna legenda o Łowiczu. Inna opowiada o pewnym księciu mazowieckim, który upodobał sobie nasze ziemie jako idealne do polowań, ponieważ Łowicz niegdyś leżał na terenie bagnistym i był bardzo urodzajny w zwierzynę. Legenda głosi, że książę, goniąc za wyjątkowo dorodnym jeleniem, odłączył się od swoich towarzyszy i zgubił się. Błądząc między moczarami bardzo się poranił przez co słabł z dnia na dzień coraz bardziej i trafił wtedy na gniazdo pelikanów. Ptaki wykarmiły myśliwego i wskazały drogę, którą miał podążać, aby dotrzeć do siedlisk ludzkich. Po pewnym czasie książę dotarł do małej osady nad brzegiem rzeki Bzury. Ludzie mieszkający tam opatrzyli jego zadrapania, nakarmili, napoili i wskazali drogę powrotną na dwór. Podobno książę. w podziękowaniu za pomoc. ofiarował swym dobroczyńcom kufer złota, dzięki któremu mały gród zmienił się w małe miasto nazwane potem Łowiczem, a w herbie umieszczone zostały piękne pelikany.[2]
Opowiem Wam jeszcze o nietypowych legendach łowickich. Czy wiecie, że po ruinach łowickiego zamku grasuje duch kanonika bez krzyża? A słyszeliście o prymasie Wężyku, który naciągaczy częstował skwaśniałym piwem z muchami i pasztetem ze szczurów? Głowa maszkarona na wieży łowickiej to podobno mieszkanie diabła :) Ciekawa jest też legenda o bernardynkach, które w przebraniu rycerzy zorganizowały najazd i odbiły swój klasztor, tym samym sprzeciwy się woli ówczesnego prymasa, który osadził tam pijarów.
Musimy się z Wami podzielić pewną informacją... W trakcie dopieszczania niniejszego wpisu, temat zszedł na... koguta, a dokładnie na wzór kogucika, który posłużył nam jako dekoracja w nagłówkach, sami powiedzcie, czyż nie jest piękny?
Pomijając, że obie zrobiłyśmy się głodne jak wilki – na dodatek, nomen omen, obydwie serwujemy na obiad skrzydełka! – to jeszcze opętał nas chyba diabeł łowicki albo inna głupawka, bo wyśpiewujemy na dwa głosy – jedna w Kołobrzegu, a druga w Warszawie – znaną przyśpiewkę:

Miała baba koguta, koguta, koguta,
Wsadziła go do buta, do buta, siedź!
O, mój miły kogucie, kogucie,
Kogucie, kogucie, kogucie, kogucie,
Jakże ci tam w tym bucie, w tym bucie,
W tym bucie, w tym bucie jest?


Kto śpiewa razem z nami?
Zanim włączysz zastanów się dobrze. Ta przyśpiewka jest jak wirus od Kołobrzegu, przez Warszawę, powędrowała aż do Krakowa. Nadal masz odwagę zaśpiewać? :)


A tak na serio, to mamy dla Was kilka ciekawych faktów statystycznych z przeszłości Łowicza, które powinny ujrzeć światło dzienne ;) Dane pochodzą sprzed 1907 r. i zostały zawarte w "Opisie Królestwa Polskiego do Atlasu Geograficznego Ilustrowanego" pod redakcją Józefa Michała Bazewicza, wybitnego - a później wybitnie upadłego - wąsatego kartografa i publicysty przełomu XIX i XX w.
  • Łowicz posiadał 5 kościołów katolickich oraz kolegiatę, a ponadto: zbór ewangelicki i cerkiew;
  • Poza szkołą realną, progimnazjum żeńskim i szkołami elementarnymi, w Łowiczu były także dwie żeńskie szkoły prywatne;
  • Przy ilości 10.949 mieszkańców, szpital (św. Tadeusza) miał tylko 16 łóżek;
  • W Łowiczu na przestrzeni wieków odbyło się 7 synodów archidiecezji gnieźnieńskiej.
Ziemia Łowicka skrywa w sobie wiele zagadek i niespodzianek. Mało jest głośnych i spektakularnych miejsc, za to dużo urokliwych zakątków, w których czas stanął w miejscu wiele lat temu. Wbrew pozorom folklor wcale nie wygląda do nas z każdej strony. Trzeba wiedzieć gdzie szukać i umieć to zrobić. Dzisiaj pokażę Wam bogactwo, jakie skrywa w sobie ten obszar i myślę, że uda mi się trochę Was zaskoczyć.
Muzeum w Łowiczu i miasto Łowicz
Łowickie Muzeum oferuje wrażenia dla każdego. Coś dla siebie znajdzie tutaj zarówno miłośnik wojskowej historii, jak i amator etnografii. Jest tu miejsce do kontemplacji obrazów oraz gablota z regionalnymi produktami mleczarskimi.
Sam Łowicz zaś, nad wartką Bzurą położony, swoje bogactwo skrywa. Trzeba się dobrze rozejrzeć, ale radość ze znalezisk jest tym większa.

Skansen Wsi Łowickiej w Maurzycach
Będąc tam, miałam wrażenie, że czas stanął między wiekami. To tutaj można się dowiedzieć, jak dawniej budowano wsie, a także obejrzeć budynki wiejskie przeniesione z okolic Łowicza. Oprócz drewnianych, krytych strzechą chałup na terenie skansenu zobaczymy także stodołę, oborę, wiatrak koźlak, piec chlebowy czy kuźnię. Wnętrza domów mieszkalnych wyposażono w oryginalne sprzęty, meble i narzędzia, a także udekorowano ozdobami ludowymi.
(Dopisano rok później...) A tutaj LINK do wpisu Stokrotki wraz z tekstem pisanym gwarą!

Arkadia
To tutaj znajduje się park romantyczny założony w 1778 roku przez księżną Helenę Radziwiłłową z Przeździeckich.
Kutno
Powiat kutnowski teoretycznie nie należy do Ziemi Łowickiej. Być jednak tak blisko i tam nie zawitać – trochę szkoda. Z pociągu od strony Łowicza rozciąga się piękny widok miejski z górującymi nad miastem wieżami kościoła św. Wawrzyńca. Poza tym Kutno skrywa wiele innych atrakcji i niespodzianek czekających na turystów: wille, pałace, park im. Wiosny Ludów. Myślę, że warto.

Skierniewice
Chyba największa niespodzianka tego wpisu, prawda? Skierniewice leżały co prawda w granicach Księstwa Warszawskiego, ale współcześnie dzieją się tam takie rzeczy, że nie można ich pominąć. Sama byłam w wielkim szoku, gdy zajrzałam tam zupełnym przypadkiem, a przywitał mnie wielki festiwal folkloru i produktów regionalnych. Mowa o skierniewickim Święcie Kwiatów, Owoców i Warzyw, które odbywa się we wrześniu każdego roku. Tego się nie da opisać – tam po prostu trzeba być. W tym roku przypada XXXVIII edycja Święta, która odbędzie się w dniach 19-20 września.
Tekst
Marchevka i Agulec przy wykorzystaniu następujących źródeł:
  1. J. M. Bazewicz, Opis Królestwa Polskiego do Atlasu Geograficznego Ilustrowanego;
  2. M. Borucki, Nasz folklor ocalony;
  3. J. Grabowski, Sztuka ludowa formy i regiony w Polsce;
  4. A. Jackowski, Polska sztuka ludowa;
  5. T. Jędrysiak, Wiejska turystyka kulturowa;
  6. A. Marciniuk Nikolska, Polska sztuka ludowa;
  7. Mazowsze i środkowa Polska;
  8. R. Oczykowski, Przechadzka po Łowiczu;
  9. M. i M. Osip-Pokrywka, Skanseny Przewodnik turystyczny;
  10. M. Pokropek, Atlas sztuki ludowej i folkloru w Polsce;
  11. H. Świątkowski, Łowickie;
  12. Warszawa i Mazowsze na weekend;
  13. Dialektologia.uw.edu.pl;
  14. Gwarypolskie.uw.edu.pl;
  15. Interklasa.pl/portal;
  16. Łowicz24.eu – Bezpośredni cytat [2];
  17. Łowicz.info;
  18. Łowiczturystyczny.eu;
  19. Powiat.lowicz.pl;
  20. Turystyka.lowicz.pl;
  21. TurystykaKulturowa.org – Bezpośredni cytat [1];
  22. Wiano.eu.
Redakcja tekstuSava

Materiały graficzne:
Ubrania państwa Marchevków – Sava:
Strój damski:
- chusta – polalech.pl;
- bielunka, trzewiki – sklep internetowy z folkowymi strojami;
- kiecka – strój lalki folkowej;
- kwiaty – wyszywanka haftowana modyfikowana;
- korale – projekt autorski.
Strój męski:
- lejbik – projekt własny, lamówka i guziki sklep internetowy z folkowymi strojami;
- kapelusz, buty, spodnie – sklep internetowy z folkowymi strojami;
- pas – strój lalki folkowej;
- bielunka projekt autorski, mankiety – haft łowicki;
- kokarda – polalech.pl.

Zdjęcia: Agulec i Marchevka.
Nagłówki podrozdziałów – Sava.
Kogut w nagłówkach i ciekawostkachfolkstar.pl.
Wycinanka -– Sava.
Mapka konturowa – Marchevka.
Herb ŁowiczaWikipedia.org.

Serdecznie dziękuję portalowi Folkstar.pl za użyczenie grafiki koguta, który widnieje w nagłówkach oraz dziale Ciekawostki.

37 komentarzy:

  1. Porządna dawka sporej wiedzy, którą bardzo dobrze się czyta. Biję brawa za ten wpis, czuję się bardzo dobrze doinformowany :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Marchewko!
    Toż książkę z tego wpisu można by.
    Jestem pod wrażeniem , że ścięło mnie z nóg. KOgut cudo, ale tematem objęłaś OGROM i to jeszcze bardziej urzeka.
    Łowieckie wzory są teraz bardzo trendy jako wizerunek folkowej pl.

    ps: ode mnie owacje!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Migafko! Pierwszy wpis z tej serii ukazał się miesiąc temu. Pewnie go nie widziałaś, więc zapraszam do zakładki "Marchevkowo na folkowo".:))))))
      Dziękuję bardzo za słowa uznania, jednak trzeba zauważyć, że ten wpis to także sporo pracy Agi i Savy. We trzy odpaliłyśmy petardę :) :) :)

      Usuń
  3. Kolejny świetny folklorystyczny wpis- właśnie mnie wyręczyłaś. W poniedziałek mam zajęcia o sztuce ludowej w czwartej klasie- skorzystam z Twojej pracy :) A te ubieranki są super pomysłem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeeejku, a to dopiero niespodzianka. Ciekawa jestem efektów zajęć :) Będziecie robić wycinanki?

      Usuń
  4. Wpis świetny, grafika wymiata, chyba nawet bardziej niż przy Kaszubach!!!
    Z Łowiczem to mi się kojarzy takie małe prywatne muzeum w Sromowie, w którym byłem z klasową wycieczką, dawno, oj dawno, bo to było w ubiegłym wieku jeszcze, dokładnie chyba w 1978 roku? Jego najważniejszą częścią był mały pawilon, wybudowany własnoręcznie przez właściciela i twórcę imponującego kalejdoskopu (korowodu) postaci mitycznych i historycznych, gdzie wszystkie postaci i pojazdy były ruchome, a stworzone ręką pana Juliana Brzozowskiego. Pamiętam, że było dużo różnych postaci i rzeźb, ale najbardziej rzucał się w oczy wielki bocian w ogrodzie, na pierwszy rzut oka jak żywy. Role przewodnika i gawędziarza pełnił sam Gospodarz i twórca muzeum.
    Sprawdziłem, muzeum nadal istnieje i warto na pewno tam zajrzeć, bo to chyba pierwsze prywatne muzeum w Polsce, na dodatek ludowe. Prowadzi je kolejne pokolenie, bo pan Julian już odszedł. Przypuszczam że przez te ładnych parę lat przybyło tam i pomieszczeń i eksponatów, bo cała rodzina tworzy.
    Muzeum Ludowe w Sromowie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmmm.... ta fotka z napisem Julian i Wanda Brzozowscy to przecież jest o twórcach tego muzeum!!! :)
      Dopiero się doczytałem, gdy powiększyłem!!! :D

      Usuń
    2. Ano zgadza się. Do Sromowa nie dotarłam, ale dostałam sygnały, że warto zajrzeć. Łowicz, chociaż z pozoru jest zwykłym miasteczkiem, w niespodziewanych miejscach przypomina o swojej kulturze. Tak też jest z Aleją Gwiozd Łowickich, w której upamiętniani są ludzie związani z folklorem łowickim i jego popularyzacją. W związku z tym, że zdjęć z Muzeum Ludowego w Sromowie nie posiadałyśmy, wstawiłam Gwiozdę Brzozowskich jako mały psikus i wskazanie dla dociekliwych, gdzie jeszcze można by zobaczyć coś ciekawego :)

      Usuń
  5. I znowu w mojej głowie brzmi: miała baba koguta, koguta:D Grafiki jak zwykle super! Przeczytałam, ale tylko część, wiadomo dlaczego:) Faktycznie petardę odpaliłaś! Brawo!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dałyśmy radę, za co Ci ogromnie dziękuję! :)

      Usuń
  6. Łał, ale informacji, świetna robota!

    OdpowiedzUsuń
  7. Swietnie opowiedziałaś i przybliżyłaś piekny , kolorowy region.
    Fajnie sie czytało, . Lubie legendy .
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Starałyśmy się, aby wszystko było ciekawie i kolorowo. Potwierdzasz, że udało się :)
      Dziękuję!

      Usuń
  8. Świetnie zrobiony post :-)
    Tyle ciekawych informacji i ta grafika :-)
    super!

    OdpowiedzUsuń
  9. Jako dziecko często bywałam w Łowiczu bo miałam tam rodzinę. Z Łowicza pochodzi moja nieżyjąca już Babcia. Część rodziny mieszkała w domu, który teraz już został uznany na zabytek. Miałam strój małej łowiczanki i gdy inne dzieci przebierały się na bale karnawałowe za księżniczki i wróżki, ja byłam łowiczanką :). Łowicz mam w sercu :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Jestem pod wrażeniem. Świetnie opracowany post. Moc bardzo ciekawych informacji.
    Wiem, że przeczytam wszystkie twoje poprzednie posty.
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam Cię w moich progach. Rozgość się :)

      Usuń
  11. Dobrze, że mam nadmiar czasu, to sobie poczytałam. Bardzo ciekawie opracowany post :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Wielce cenne to wszystko, choć pewnie ja bym tego na cząstki dzielił, ku strawieniu lżejsze...:) Ale mam i niedosyt: ani słóweczka o Xiężnej Łowickiej?:))
    Kłaniam nisko:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam Cię, Wachmistrzu! Zdaję sobie doskonale sprawę z tego, że wpisy są prawdziwą bombą i być może ciężko je wchłonąć na jeden raz. Ale właśnie taki właśnie był koncept i raczej się sprawdza :) A w takim natłoku rzeczywiście Joanna Grudzińska zaginęła. Ale skoro do Łowicza nigdy nawet nie zajrzała, to cóż - we wpisie też miejsca nie wystarczyło :)

      Usuń
  13. Bardzo dużo ciekawych informacji, dzięki którym poznajemy ten interesujący region. Mi najbardziej podobają się stroje łowickie. Jeszcze nie miałam okazji odwiedzić Łowicza i okolicy, więc na pewno wrócę do tekstu, kiedy się tam wybiorę. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Bardzo mi sie podoba Twój pomysł na bloga - juz wczesniej czytajac rózne notki zwrocilam uwage jak zawsze super przygotowujesz informacje i bardzo mi się podoba pomysł z Marchewką, a teraz czytajac nowy tekst nawet Mateusz mówi " o, to ta Marchewka" :) :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie komentarze to dla mnie wielka motywacja do dalszego pisania :) Dziękuję bardzo!

      Usuń
  15. Świetne masz te serie o folklorze. Łowickie stroje fascynowały mnie od dawna, niestety zupełnie nie znam tamtych stron. Jesteś skarbnica wiedzy, Rewelacja.

    OdpowiedzUsuń
  16. folklove:)))))) cudownie, że tu trafiłam:)

    OdpowiedzUsuń
  17. Bomba!

    Takie merytoryczne opracowania chce się czytać!
    I jeszcze ta identyfikacja wizualna.. Marchewka nowym godłem Polski :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Heehehe, dzięki ;) Ale Orzeł to Orzeł :)
      Zapraszam 12 marca, będzie kolejna część folkowych podbojów :D

      Usuń
  18. Wydaje mi się, że ziemia łowicka jest najbardziej barwnym obszarem Polski :) Swoją drogą świetny wpis ! Tak dawno nie zaglądałam do blogosfery, że wręcz zapomniałam, że takie tu ciekawe rzeczy można się dowiedzieć.

    P.S. Z wielką chęcią spróbowałabym zupy z przecieru z ogórków kiszonych lub szczawiu. Myślę, że bardzo przypadłaby mi do gustu. :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Chyba nie do końca dobrze oznaczyliście kieckę i zapaskę. Zapaskę na rysunku widać w całości, to kolorowy pasiasty fartuch zakładany na spódnicę, też pasiastą z wzorami, dlatego trudno narysować schematem. Czyli zapaska to nie paski, tylko całość razem z wyhaftowanymi kwiatami oznaczonymi jako kiecka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, ale jak zdążyłaś zauważyć - trudno tak dokładnie na schemacie wszystko pokazać. Grafiki są czysto poglądowe, dla ukazania ogólnego zarysu stroju omawianego regionu. Niemniej dziękuję za cenną uwagę i odwiedziny :)
      Pozdrawiam!

      Usuń
  20. Bardzo ciekawy wpis. Dużo interesujących informacji, o których nie miałam pojęcia.
    Łowicz i okolice to świetne rejony. Mam rodzinę w samym mieście. Podoba mi się to, że mają swój własny folklorystyczny styl. Te wszystkie hafty i wzory! Coś pięknego!

    OdpowiedzUsuń
  21. A ja jestem z Łowicza i dumą noszę strój łowicki .Nisko się kłaniam autorowi bloga i serdecznie dziękuję za tak wyczerpujące wiadomości o moim ukochanym mieście . Zapraszam do Łowicza np.na Procesję Bożego ciała..warto !

    OdpowiedzUsuń

Twoja opinia jest dla mnie bardzo ważna. Dziękuję :)

Obserwatorzy