niedziela, 8 września 2013

Podewils, czyli koronny przykład braku poszanowania dla historii

Decydując się na urlopowy wyjazd do dużego miasta, niewiele osób zastanawia się nad tym, jakie możliwości rozpościera przed nimi najbliższa okolica. Dla mnie, mając samochód, granicą jest promień 50 km od miejsca docelowego, z którym się zapoznaję i uwzględniam ewentualny "wyskok" poza bazę, aby lepiej poznać odwiedzany region. Jeśli nie mam samochodu, muszę się dostosować do możliwości, jakie oferuje komunikacja zbiorowa.
Jadąc nad morze, turyści najczęściej zapatrzeni są tylko w stronę plaży i morza, a na zwiedzanie miasta wybierają się tylko wtedy, kiedy jest zbyt zimno, by leżeć na piasku. Nie rozumiem tej fascynacji morzem i piachem, którego później jest wszędzie pełno, ale cóż - podobno górale nie wchodzą na Giewont, bo go z okna widzą, więc ja mam tak samo z morzem. Po co ja mam leżeć na plaży, skoro ją z okna widzę? (No prawie, prawie!).
W pobliżu jednak jest sporo miejsc, które warto zobaczyć, bo najprawdopodobniej za kilka lat przestaną istnieć. No, chyba że cudem rozkwitną - wtedy docenimy to, co zmieniło się na dobre, pamiętając ruinę, w jaką popada dany obiekt na przestrzeni ostatnich kilkudziesięciu lat.

Coraz bardziej czuć, że lato chyli się ku końcowi, zaraz jego miejsce przejmie jesień. Na termometrze grubo ponad 30 stopni, słońce wysoko, więc pogoda idealna na wypad fotograficzny. Wybór, ze względów mniej lub bardziej prywatnych, padł na Podwilcze - malutką wieś w województwie zachodniopomorskim, powiecie białogardzkim, gminie Białogard. Dzisiaj - niby nic, kiedyś - rodzinny majątek znanego ówcześnie pruskiego rodu von Podewils.
Podwilcze leży w odległości ~50 km od Kołobrzegu i ~15 km od Białogardu, na trasie Białogard-Świdwin. Jeśli ktoś byłby przejazdem - warto się zatrzymać i popatrzeć, bo za kilka lat może już nie być na co.

W powietrzu jesień, ale drzewa jeszcze zielone
Leżę na trawie i liczę chmury - chmur nie było, ale leciał sobie samolotek. 
I tu też samolotek. ZOOM działa cuda, gdybym miała statyw, być może po wykadrowaniu byłoby widać logo przewoźnika :D
Relaks z dala od miasta i głównych dróg, świeże powietrze i sielskie odgłosy piejącego koguta niestety trzeba odłożyć na później. Póki słoneczko świeci, należy wykorzystać dobrą pogodę i obejrzeć to, co wielokrotnie było mijane, za to jakoś nigdy się nie złożyło, aby dokładnie sfotografować to miejsce. Miejsce magiczne, o ciekawej, chociaż do końca nie odkrytej historii.
Miejsce odwiedzane tylko przez eksploratorów zabytków.
Miejsce zapomniane.

Kuta brama robi ogromne wrażenie na żywo
Kiedyś mijałam to miejsce, kiedy brama była zamknięta.
Czułam się, jakbym stała u wrót tajemniczego ogrodu.
Stojąc przy bramie, czuć się można, jak w innej epoce. Niepowtarzalny klimat niestety zaczyna i kończy się na bramie. Dalej jest już tylko gorzej...

Ruiny pałacu
Pałac, który powstał u schyłku XIX wieku dzisiaj jest totalną ruiną. Jeszcze w latach pięćdziesiątych minionego stulecia funkcjonował nieźle. Po wojnie mieścił się tu dom dziecka. Przez krótki czas stacjonowały tu wojska obrony terytorialnej, jednak epizod ten był niezbyt długi, już od początku lat '70 XX w. odbywały się tu letnie kolonie dzieci górników. Pod koniec at '80 obiekt trafił w ręce osoby prywatnej i od tamtego czasu niszczeje, rozpada się, z roku na rok coraz gorzej. Nie pomaga sprawie nawet fakt, że cały zespół pałacowy wpisany jest do rejestru zabytków. W skład zespołu wchodzi nie tylko pałac, ale także park oraz kościół. Wszystko to jest otoczone kamiennym murem. Do parku się nie dostałam, ponieważ nie przekroczyłam bram pałacu. Na lewym jej skrzydle wisiała tabliczka informująca o zakazie wstępu na teren prywatny, chociaż nie jestem do końca przekonana, czy zabytek można sobie zamknąć ot tak i nie pozwolić obejrzeć go z bliska. Muszę chyba jednak doczytać tę kwestię we właściwych przepisach prawa.






Kiedy wpiszecie w google "Podwilcze" wyskoczy Wam pałac w pięknych barwach, wzorach i kolorach. Moje zdjęcia są przy nich nijakie, ale nie łudźcie się - ja nie używam photoshopa do upiększenia moich zdjęć, a już na pewno z brzydoty i zaniedbania nie będę robić sztuki. Zdjęcia barwą i kontrastem pokazują stan faktyczny na dzień dzisiejszy. Może na jakość fotek pałacu wpłynąć też fakt, że robione z odległości około 100 metrów przy użyciu ZOOMa. 

W ramach rekompensaty za niemożność zrobienia zdjęć pałacowi, skupiłam się na detalach bramy. Jak dla mnie - bomba i mogłabym mieć taką na własnej posesji, jeśli kiedyś będę takowej właścicielem. Fakt, że jest zardzewiała i obrośnięta mchem, tylko nadaje jej uroku, chociaż gdyby była odrestaurowana, miała by większe szanse na przeżycie kolejnych stuleci.









Sami widzicie - brama piękna, ale za nią już tylko śmierć ;(

Całość zespołu pałacowego otoczona była/jest kamiennym murem.
W skład zespołu pałacowego wchodził w/w pałac z parkiem, gorzelnia, po której dzisiaj już została tylko kupa gruzu, oraz kościół, o którym zaraz opowiem, bo jest dla mnie dość ważny.

Jako, że obecnie po gorzelni zostały wielkie krzaki i gruz, postanowiłam wykorzystać zdjęcia archiwalne, znalezione w internecie, aby pokazać Wam, jak kolejne zabytki przemieniają się w pył.

Zdjęcie archiwalne ze strony http://www.gmina-bialogard.pl/albumy/02/slides/Podwilcze.html
Zdjęcie archiwalne ze strony http://www.panoramio.com/photo/67084278

W jako takiej formie pozostał jeszcze kościół z początku XX wieku. Przed wojną był świątynią ewangelicką, natomiast w 1946 roku stał się kościołem rzymsko-katolickim. Jest to kościół bezstylowy, z zewnątrz nie wzbudzający zachwytu, jednak w środku można obejrzeć wiele przedmiotów z pierwotnego, przedwojennego wyposażenia, m. in. renesansowy dzwon, barokowa chrzcielnica i wiele innych liturgicznych narzędzi. Niestety, nie miałam okazji zrobić zdjęć wnętrza, ponieważ byłam tam tylko raz i to w okolicznościach raczej mało sprzyjającym robieniu zdjęć. 

Kościół filialny pod wezwaniem św. Marcina Biskupa, widok od strony pałacu.
To jest prawdopodobnie zabytkowa krata bramy z 1900 roku, wykonana w stylu neogotyckim.
Widok kościoła od strony ulicy
Niestety, od strony wejścia kościół nie jest otoczony ładnym kamiennym murem, tylko paskudnymi betonowymi płytami.
Wieża wraz z zachodnią ścianą to najstarsze elementy kościoła.
Jak wspomniałam, kościół w Podwilczu jest dla mnie o tyle ważny, że brali w nim ślub zarówno moi rodzice, jak i obie siostry mojej mamy, a co za tym idzie - moi rodzice chrzestni. Jeden problem genealogiczny z głowy mniej :-)

Z daleka kasztanowiec wyglądał jak jesienne drzewko.
Rzeczywistość jednak okazała się zupełnie inna.

W całej Polsce chorują kasztanowce i nie ma na to rady niestety :(
W tym budynku mieści się biblioteka, na górze są chyba mieszkania.
Akuku!! :-)
Lemelek wróbelek :-)
A tu kolejny. ZOOM jest boski :-)
Znalazłam jeszcze w sieci wpis na blogu: http://grelus.org/blog/2011/04/wizyta-u-podewilsow/. Sam tekst, jak tekst. Mnie zainteresowały komentarze i mam zamiar namierzyć ich autorów celem wyciągnięcia więcej informacji, ponieważ byłam wczoraj z miejscowym człowiekiem, który tam mieszka od urodzenia i w pewnym momencie kazał się zwijać, słyszałam różne historie o właścicielu pałacu, które nie nie należały do pochlebnych. 

PODSUMOWANIE
Popatrzeć sobie można za darmo, koszt to dojazd. Chyba, że ktoś rowerem, to siłą mięśni własnych. Podwilcze leży na trasie trzech szlaków turystycznych, więc istnieje możliwość, że ktoś podczas jakieś wycieczki wjedzie na brukowaną drogę ciągnącą się od centrum wsi daleko, daleko w las, po drodze zaczepiając o pałac i cmentarz.

A oto rzeczone szlaki:
1) Szlakiem torami byłej kolejki wąskotorowej - rowerowo-pieszy, nieoznaczony.
2) Szlakiem parków, dworów i pałaców - motorowy, nieoznaczony.
3) Szlak krajobrazy i parki Gminy Białogard - rowerowy.


Pozdrawiam!!

27 komentarzy:

  1. Witaj Marchev ko :)
    Będę u Ciebie częstym gościem, lubię zwiedzać ale boję się nieznanego , czyli co oczekiwać w danym miejscu:)
    Widzę że i Twój blog to świeżynka :)
    Pozdrawiam Ilona

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam w moich skromnych progach :)
      Strach jest naturalnym towarzyszem naszego życia, ale nie można dać mu się zdominować. Owszem - ten blog jest świeżynką, jednak mam kilkuletnie doświadczenie w blogowaniu na innej płaszczyźnie :)
      Pozdrawiam, Marchevka.

      Usuń
    2. Marchevko to nie jest tak że jestem strachliwa, lecz lubię wyjeżdżać w sprawdzone miejsca, i tym sposobem od 12 lat jeździmy w to samo miejsca, więc może dzięki Tobie i Agulcowi mi się odmieni :)
      Tak czytałam u mnie, że nawet spotkania w realu już za Tobą, więc jesteś na blogu dłużej niż ja:)

      Usuń
    3. Pani Ilono, rozumiem. Moje wyjazdy motywowane są chęcią poznawania i odkrywania nowych zakątków Polski, więc co kto lubi. Ale myślę, że warto otworzyć się na nieznane :)

      Usuń
  2. aż mi serce ściska jak widzę takie ruiny:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego chociaż w taki sposób chcę ocalić od zapomnienia to, co jeszcze pozostało.

      Usuń
  3. Podwilcze, zaraz sobie wygooglam, bo ruiny wyglądają ciekawie, a nas z Chudą i Gui takie ruiny bardzo intersują. Na razie mamy na koncie pałace powiatu gryfickiego- też niesamowicie ciekawe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Googlaj, ale jeśli chcecie jechać, proponuję obczaić też okolicę, bo dla samego Podwilcza nie opłaca się specjalnie jechać. ;-)

      Ja mam w planach właśnie pałacyki powiatu białogardzkiego i świdwińskiego - wszystko fajnie tworzy jedną dużą pętlę na 70 km :)

      Usuń
    2. o! fajny masz plan:) czekam w takim razie na jego realizację i na pewno piękne zdjęcia:)

      Usuń
    3. Jeśli pogoda dopisze, to pewnie do końca tego roku objadę tą trasę, jak nie - to przełożę na wiosnę, bo średnio się widzę przedzierającą przez śnieżne zaspy :D
      Ale obiecać mogę jedno - relacja na pewno będzie :))

      Usuń
  4. Też mi czasem szkoda niszczejących budynków, zabytkowych i o bogatej historii. Można mieć pretensję do władz, że zostawiają je sobie, nie dbają, dopuszczają do ruiny. Ale już prywatnemu właścicielowi nic się nie da narzucić. Jak nie ma pieniędzy, to nie odrestauruje.
    Szkoda, ale cóż - rzeczy ulegają erozji, starzeją się...
    Chyba teraz jestem z tym bardziej pogodzona, niż kiedyś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie mam zamiaru zostać don Kichotem i walczyć z biurokratycznymi wiatrakami. Zostało tylko archiwizowanie wizerunków tego, co niedługo prawdopodobnie przestanie istnieć...

      Usuń
  5. W całej Polsce jest wiele pięknych zabytków, które dostały się w ręce prywatnych właścicieli i sporo z nich jest teraz w fatalnym stanie. Aż serce boli, gdy się to widzi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadza się. Ale też jest masa miejsc, które w rękach prywatnych osób zyskały drugie życie - np. pałacyk w Rymaniu, o którym niedługo napiszę :)

      Usuń
  6. Oj pomyszkowałabym tam, pomyszkowała!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z posiadanych przeze mnie informacji wynika, że eksploracja wnętrza jest niemożliwa oraz nawet niebezpieczna ze względu na zawalone fragmenty ścian.

      Legenda jednak głosi, że komuś się to udało :)

      Usuń
  7. Uwielbiam zwiedzać takie miejsca.

    OdpowiedzUsuń
  8. Witajcie, oprócz zrujnowanego pałacu jest tak jeszcze park, z pięknym starodrzewiem, aczkolwiek też zaniedbanym. Po parku można swobodnie spacerować, ponieważ należy on do gminy. Polecam także odwiedzenie pałacu w Koziej Górze, Gmina Karlino. Stan zabytku podobny do pałacu w Podwilczu, ale godny zobaczenia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj! Dziękuję bardzo za odwiedziny oraz namiary na drugi pałac. Na pewno odwiedzę, ale chyba dopiero wiosną. A wiesz może coś na temat ruin pałacu biskupów w Karlinie? Tam jeszcze coś zostało, czy same kamienie?

      Usuń
  9. Pamiętam ten pałac z czasów dzieciństwa - jeździłam tam na kolonie. Nie wyglądał oczywiście tak jak teraz. Smutne. Może wtedy nie zwracałam uwagi na detale architektoniczne, ale pamiętam tę bramę, piękną klatkę schodową po pierwszym podeście rozchodzącą się na dwie strony, ciemne schody na wieżę, na której ponoć straszyło i cmentarzyk rodzinny w parku, który wtedy wydawał mi się straszny. Pałac wtedy był pięknie utrzymany, park zadbany, a teraz ruina - żal mi się zrobiło...
    Na moim Dolnym Śląsku też jest mnóstwo mniejszych i większych pałaców. Tu, gdzie mieszkam, jest lub był w każdej "wichurze". Niektóre rozsypały się na moich oczach, ale na szczęście niektóre zyskały nowe życie. Może ten w Podwilczu też jeszcze odzyska dawny blask... Pozdrawiam - Teresa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niesamowite wspomnienia. Dziękuję za ten komentarz, nie wiedziałam, że tam jest/był cmentarzyk. Podobnie jak nie mam pojęcia jak wyglądało wnętrze w czasach świetności - nie posiadam żadnych zdjęć, mama też tam nigdy nie była, chociaż mieszkała bardzo blisko.
      Tu, w okolicy, też są dworki w każdej niemalże wiosce, Prusacy chyba tak już mieli :) Niestety, wiele z nich popada w ruinę albo są tak "zapuszczone", że ktoś bez wiedzy historycznej przejechałby obok, nawet nie zwracając uwagi na budynek. Przykro się robi, szczególnie czytając takie relacje, jak Pani - że kiedyś to było piękne, z duszą, tradycją (wieża, gdzie straszyło), a teraz... ruina zza żelaznej bramy.
      Pozdrawiam!

      Usuń
    2. Też niestety nie mam żadnych zdjęć z tamtych czasów. Trudno w to uwierzyć, ale wtedy zdjęcia były dużą rzadkością. Ja swój pierwszy aparat dostałam jakieś 3 lata po ostatnim pobycie w Podwilczu. Ale to tak tylko na marginesie. Od zawsze interesują mnie takie niejednoznaczne zabytki. Bo o te spektakularne jeszcze w miarę się dba, ale takie trochę ponad stuletnie, nie zawsze dobrze zachowane, położone w niewielkich miejscowościach z dala od szlaków turystycznych, są ,tylko niepotrzebnym balastem dla lokalnych władz albo też z Bożej łaski "dziedziców". A tak się malowniczo oburzamy, gdy niszczeją "nasze" zabytki na byłych wschodnich rubieżach Rzeczypospolitej! Ale dość narzekań - słusznie ktoś wcześniej napisał, że nie warto walczyć z wiatrakami. Ku pokrzepieniu podaję Ci link do pałacu, w którym przez kilkanaście lat pracowałam, bo był tam Ośrodek dla dzieci specjalnej troski, a teraz zaczyna nowe życie po kilku latach renowacji: http://www.palacradomilow.pl Nie umywa się oczywiście do tego w Podwilczu, bo to był pałacyk myśliwski - prosta bryła, żadnych subtelności architektonicznych, ale naprawdę zrobiono z niego perełkę. Oby więcej takich przykładów!
      I jeszcze drugi "margines" - uwielbiam Kołobrzeg! Pozdrawiam

      Usuń
    3. Z ogromną przyjemnością obejrzałam galerię pałacu - to rzeczywiście budujące. Podobnie odrestaurowany został pałac w Rymaniu, o którym pisałam pod tym adresem: http://marchevka.blogspot.com/2013/10/jak-sie-chce-to-mozna.html
      Też nie ma zbyt wielu detali architektonicznych, ale nie straszy, a wręcz zarabia na siebie.
      Sprawa Podwilcza jest dość niejasna, właściciel twierdzi, że podobno władze go blokują w działaniu, władze twierdzą, że on chce postąpić niezgodnie z procedurami. Myślę, że dla tego pałacu nie ma już ratunku, widać już walące się ściany, dach kompletnie dziurawy. Jeszcze trochę i z powodu zagrożenia zawaleniem, zostanie zburzony tak samo, jak zburzona została nie wiadomo kiedy pałacowa gorzelnia. Z całego założenia zachował się li i jedynie kościół, który jak widać, także jest w opłakanym stanie. Proboszcz parafii jednak odremontował kościół parafialny w Stanominie, to jest nadzieja, że uda mu się zebrać fundusze na ten filialny, bo naprawdę szkoda takich obiektów :(
      Kołobrzeg jest fajny :)

      Usuń
  10. Z nam Historię naszego Środkowopomorskiego od Rugiów.Gotów itd do naszych czasów,bardzo dokładnie.Ale Podwilcze rodowa siedziba Podewilsów to spora zagadka dla mnie.Wiadomo jest że był rozłam tej rodziny w pewnym momencie kiedy dokładnie nie wiadomo na Chrześcijan i Protestantów.Bardziej jest znany odłam Podewilsów z Krągu.Ale ich gniazdo i korzenie to Podwilcze.Tu przybyli z zachodu i tu najpierw puścili swoje korzenie.Herby tej rodziny są np.na witrażach w Kościele w Białogardzie.Po za tym gdzieś tam czytałem że koleżanka Marchewkowa miała problem z dostaniem się do Kościoła w Białogardzie.Jestem tam konser.od spraw elektrycznych.Nie ma problemu ze zdjęciami w środku i można wejść na wierze.Czy zrobić zdjęcia organom zajmującym prawie 3 piętra wieży.A dzwoną a są naprawdę potężne w środku jest kupę ciekawych spraw .Tu ze swoimi ludzmi naprawiam automatykę dzwonów
    https://www.youtube.com/watch?v=svamm_FoT74&noredirect=1
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do Białogardzkiego kościoła trafiłam akurat jak nie było żadnych mszy, przez to nie mogłam wejść, a nie wiedziałam, z kim się umówić na zwiedzanie. Panie Robercie, SZACUNEK za tak obszerną wiedzę, którą przekazał Pan także w poprzednich komentarzach. Dziękuję za odwiedziny i tak obszerne wypowiedzi wzbogacające merytoryczną wartość tego miejsca. Może kiedyś będzie mi dane wejście na wieżę tego kościoła...

      Z pozdrowieniami,
      Marchevka.

      Usuń
  11. Droga Marchevko
    Pałac w Podwilczu, czy Podwilczach to moje wspomnienia z dzieciństwa takie z okresu szkoły podstawowej.
    Ja podobnie jak jeden lub jedna z anonimów bywałem w tym, niegdyś pięknym miejscu na koloniach letnich.
    W tamtych czasach tzn lata 70-te pałac był chyba dzierżawiony (nie mam pewności co do tej dzierżawy) przez jedną z kopalń Kombinatu Górniczo Hutniczego z Lubina, obecnie KGHM Polska Miedź.
    Jeżeli chodzi o sam pałac był on wówczas w stanie dobrym+. Główna klatka schodowa była perełką pałacu. Piękne belki stropowe i wszystkie drewniane dodatki czyniły to miejsce magicznym. Obejście tzn. droga dojazdowa, sprawna fontanna, ławki itd. cieszyły oczy. Pamiętam, że park skrywał pozostałość II wojny, tak mniemam,w postaci bunkra lub schronu betonowego. Miałem przyjemność pływać po stawie przypałacowym. W tamtych latach w piwnicy lewego skrzydła znajdowały się natryski i panował tam wszechobecny klimat pleśni. Wspaniałym i tajemniczym elementem pałacu są klatki schodowe zlokalizowane w bocznych wieżach. Obecny stan tego obiektu prosi się o pytanie: jak można było doprowadzić do takiego niewytłumaczalnego marnotrawstwa i niegospodarności ?. Chwała komuś kto usiłuje podnieść z kolan płac w Podwilczu. Mam tylko nadzieję, iż za jakiś czas znajdę w internecie zdjęcia przedstawiające ten obiekt w innym, pięknym stanie.
    Pałac w Podwilczu to perełka architektoniczna z duszą i nie wolno zamienić go w kupkę gruzu.
    Pozdrawiam serdecznie.
    Kolonista z Dolnego Śląska

    OdpowiedzUsuń

Twoja opinia jest dla mnie bardzo ważna. Dziękuję :)

Obserwatorzy