środa, 11 września 2013

Cmentarz Wojenny Palmiry

Palmiry to miejscowość położona na obrzeżach Puszczy Kampinoskiej, 25 km na północny zachód od Warszawy. W początkowych latach II wojny światowej było to miejsce masowych mordów Niemców na ludności cywilnej. Po wojnie z ekshumowanych szczątków rozpoznano jedynie 20% ofiar. Dzisiaj w środku lasu, z dala od miejskiego i ulicznego zgiełku mieści się ogromny cmentarz wraz z muzeum upamiętniającym ponad dwa tysiące ofiar.



Dojechać tam można na kilka sposobów. Nie wiem, czy opcja z rowerem jest dobra, biorąc pod uwagę, że trasa ciągnie się drogą krajową (DK7). Zależy jeszcze z jakiej dzielnicy Warszawy ktoś chciałby się wybrać. Dla mnie jeszcze wchodziła możliwość, aby z Wiktorowa pojechać rowerem przez las (niecałe 20 km w jedną stronę) ale na samotne wycieczki po lesie mogę się wybrać na swoim terenie, a nie w okolicy, której kompletnie nie znam i nie byłoby możliwości, aby ktoś z bliskich ruszył z ratunkiem, w razie problemów. Najwygodniej jest pojechać tam samochodem, ale na wakacje, póki mam zniżkę studencką, jeżdżę pociągiem, więc nie mam innej możliwości, jak skorzystanie z komunikacji zbiorowej.

Dojazd z Warszawy do Palmir samochodem
Rowerowa trasa z Wiktorowa do Palmir
Przystanek autobusowy przy cmentarzu w Palmirach
Warszawski ZTM uruchomił specjalną linię autobusową nr 800, która kursuje na trasie Metro Młociny - Palmiry. Niestety, linia ta jeździ tylko w weekendy. Autobus zatrzymuje się przy samym muzeum i w tym samym miejscu, tylko po drugiej stronie szosy, zabiera podróżnych do miasta.


Po przekroczeniu bram cmentarza... Z każdej strony owinęła mnie wszechobecna cisza i spokój, jakiego nie zaznałam nigdzie indziej i nigdy wcześniej. Było ciepło, wręcz gorąco. Cmentarz otoczony jest z każdej strony lasem, a ruch turystyczny jest tam ograniczony. Być może dlatego, że miejsce to nie jest zbyt rozpropagowane. 





Wejście na cmentarz

Tablica informacyjna
Trzy krzyże górujące nad cmentarzem
Maciejowi Ratajowi poświęciłam część mojej pracy licencjackiej
Ogrom krzyży
W tle widać żydowską stelę nagrobną - macewę
Las drzew, las krzyży
Z ponad 2000 ofiar, zidentyfikowano jedynie 400. Reszta to osoby NN.

Chodziłam po tych alejkach, czytałam tabliczki na krzyżach. Na jednych było NN i data śmierci, na innych imię, nazwisko, profesja i wiek. Byli ludzie młodzi i starsi. Byli żołnierze oraz cywile. 
Miejsce to na pewno wymaga powagi i odpowiedniego zachowania. Atmosfera, jaka tam panuje, elektryzuje, wprowadza mózg na wysokie obroty, myśli przelatują z prędkością błyskawicy. Nie tylko Katyń, nie tylko Miednoje. Nasi rodacy zginęli także w Palmirach, Szwedzkich Górach, Wólce Węglowej. Mordy pierścienia warszawskiego były nie mniej okrutne niż mordy NKWD za naszą obecną wschodnią granicą. 

Muzeum w środku
Po obejściu całego cmentarza, weszłam do Muzeum. Wystrój jest surowy, ale obecnie panuje chyba właśnie taki trend. Zimne, surowe wnętrza, które nie odciągają uwagi od tego, co najważniejsze - od eksponatów. A tych w Muzeum w Palmirach nie brak. Są zarówno dokumenty, jak i broń, elementy umundurowania, wiele fotografii. W jednym miejscu umieszczony jest głośnik, a z niego rozbrzmiewają imiona i nazwiska ofiar w porządku alfabetycznym według nazwisk. Stałam na środku hali, wsłuchując się w lektora. Listę przesłuchałam dwa razy. Nie padło ani jedno rodowe nazwisko. Z jednej strony ulga, z drugiej - kolejna ściana genealogiczna. Szukam przodków, którzy się zgubili, nie wiem gdzie szukać, więc szukam po omacku. Jak na razie - tylko eliminuję kolejne tropy.

PODSUMOWANIE
Wstęp do muzeum jest wolny. Odwiedzający otrzymują przy wejściu bezpłatny bilet. Niestety, pamiątki są dość drogie - rok temu malutka książeczka-broszurka kosztowała 5 zł.
Jedyny koszt to dojazd.  Z centrum na Młociny najdogodniej dojechać metrem, a później wsiąść w autobus nr 800 do Palmir, z powrotem odwrotnie. W związku z przesiadkami najdogodniej kupić bilet dobowy (na 1 i 2 strefę!), a jeśli przebywamy w stolicy dłużej niż jeden dzień, warto kupić bilet trzydniowy - to oszczędność przede wszystkim pieniędzy, ale także czasu i stresu w pilnowaniu ważności biletu :)

14 komentarzy:

  1. Wojenne cmentarze, pomniki ofiar wojny zawsze pobudzają do refleksji nad kruchością życia i bezmyślnością człowieka...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zajrzyj do mojego wpisu o szybie Reden : http://rozmowki-kobiece.blogspot.com/2013_05_01_archive.html

      Usuń
    2. Witaj!
      Takie miejsca pamięci powinny być także przestrogą dla kolejnych pokoleń: jak postępować NIE należy. Idę do Ciebie zobaczyć wpis.
      Pozdrawiam!

      Usuń
  2. Nie słyszałam o tym miejscu. Myślę, że słusznie nie wybrałaś się przez ten las sama:) a samo miejsce zmusza do chwili zadumy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdyby nie to, że stamtąd pochodzi mój ojciec, prawdopodobnie sama bym nie wiedziała, że jest takie miejsce. Z jednej strony szkoda, że jest tak mało rozpowszechnione. Z drugiej - tłumy na pewno zabiłyby ciszę i spokój, jaka tam panuje...

      Usuń
  3. Zawsze gdzieś jak jestem na wyjeździe zawsze zaglądam na miejscowe cmentarze, zwłaszcza stare, miejsca takie zatrzymują nas na trochę i skłaniają do przemyśleń.
    Marchev ko, chciałabym mieć możność obserwowania Twojego bloga, lecz nie masz okienka z obserwatorami,chyba że idzie inaczej ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pani Ilono, ramka z G+ do obserwowania jest nad ramką z Facebookiem. Koło awatara Marchevki trzeba kliknąć "Obserwuj" i gotowe ;)

      Usuń
    2. Dorobiłam jednak "normalną" ramkę ;-) Teraz już można ;)

      Usuń
    3. Marche vko żadna pani , Ilona :)

      Usuń
  4. Przy okazji poszukiwania swych korzeni,zaprowadziłaś nas w miejsce, którego nie znam. Z fotografii widzę,że jest zadbane- na pewno warte odwiedzenia. Warte zastanowienia się nad przeszłością.I oby takie miejsca nie musiały powstawać w przyszłości.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Antoneto, to prawda. Miejsce jest zadbane, chociaż kilka lat temu zostały skradzione aluminiowe tabliczki z krzyży. Po tym incydencie zamontowano tabliczki z innego tworzywa, chyba ze specjalnej żywicy, jednak mimo upływu czasu, nie udało się odtworzyć wszystkich. Obecne muzeum powstało w miejsce starego, chociaż poprzedniego nie znam, nie miałam okazji wcześniej odwiedzić tego miejsca. Rokrocznie jesienią odbywają się także w Palmirach jakieś spotkania młodzieży, więc rzeczywiście - miejsce jest zadbane, pod ciągłym nadzorem - i to się chwali!
      Pozdrawiam!

      Usuń
  5. Niesamowity klimat, ciarki przechodzą, pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  6. Byłam tam ostatni raz lata temu, na pewno ponad 20... I mój tata jeszcze robił biało-czarne zdjęcia. A tu taki obszerny reportaż. Miejsce ładnie wygląda, postaram się je odwiedzić znowu.
    Pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń

Twoja opinia jest dla mnie bardzo ważna. Dziękuję :)

Obserwatorzy