czwartek, 13 lutego 2020

Brzegiem rzeki, czyli Marchevka w Dublinie

Stolica Irlandii, położona nad Morzem Irlandzkim u ujścia Rzeki Liffey do Zatoki Dublińskiej jest najbardziej zatłoczonym miastem, jakie miałam okazję do tej pory zwiedzić. Nawet Warszawa, mająca ponad trzykrotnie więcej mieszkańców zdaje się spokojną wioską. Centrum Dublina przypomina jedną wielką rzekę ludzkich istnień. Nie odnalazłabym się tam, po całym dniu spędzonym w tym mieście pierwszy raz zmęczenie wygrało z ekscytacją. Nie byłabym jednak sobą, gdybym i z tego wypadu nie wyciągnęła czegoś tylko i wyłącznie dla siebie. A tym czymś był spokojny spacer mało uczęszczanym brzegiem rzeki, z samego centrum miasta, spod pomnika Daniela O'Connella prawie do portu.
Georges Quay, Dublin, 02.07.2019 r., ©Marchevka.
Brzegi miasta spięte są kilkunastoma mostami. Każdy z nich jest inny, powstał w innym okresie i charakteryzuje się inną konstrukcją. Nie fotografowałam wszystkich istniejących przepraw, a jedynie te, które z wyglądu lub przeznaczenia/historii wydały mi się oryginalne i tak pierwszy z nich, kierując się od centrum w stronę portu, to Ha'penny Bridge, przeznaczony dla ruchu pieszych. Władze miasta cyklicznie usuwają zeń kłódki miłości, ponieważ przy obecnym natężeniu ruchu, ich ciężar zagraża całej konstrukcji - ostatnim razem usunięto ponad 300 kg kłódek.
Ha'penny Bridge, Dublin, 02.07.2019 r., ©Marchevka.
Most O'Connela stanowi połączenie lądowych odcinków głównej arterii miasta. Wzniesiony w końcówce XVIII wieku jako most Carlise Bridge, niemal sto lat później został przebudowany i uroczyście oddany do użytku, służąc do dziś.
O'Connell Bridge, Dublin, 02.07.2019 r., ©Marchevka.
W 2014 roku oddano zaś do użytku Rosie Hackett Bridge, który przeznaczony jest wyłącznie dla transportu publicznego, taksówek oraz pieszych i rowerzystów. Głównym powodem dla jego wybudowania było przedłużenie istniejącego odcinka linii tramwajowej LUAS i konieczność rozładowania ulicznych korków na rzecznych przeprawach.
Rosie Hackett Bridge, Dublin, 02.07.2019 r., ©Marchevka.
Kolejnym mostem jest Butt Bridge, wybudowany w konstrukcji żelbetowej w 1932 roku. Anglojęzyczna nazwa, którą nosił poprzedni most w tym miejscu, upamiętnia pierwszego irlandzkiego nacjonalistę, Isaaca Butta i utrzymała się ona do dziś. Irlandzki odpowiednik jednak, brzmiący Droichead na Comhdhála lub Congress Bridge upamiętnia Kongres Eucharystyczny, który odbył się w Dublinie właśnie w 1932 roku.
Butt Bridge, Dublin, 02.07.2019 r., ©Marchevka.
Najbardziej interesujący w swojej formie jest Most im. Samuela Becketta. Otwarty w 2009 roku, poprzez jedno obrotowe przęsło, umożliwia żeglugę większym jednostkom pływającym. Most w kształcie nawiązuje do harfy, będącej symbolem Irlandii, ma 123 metry długości i upamiętnia imię dublińskiego laureata literackiej Nagrody Nobla. 
Samuel's Beckett Bridge, Dublin, 02.07.2019 r., ©Marchevka.
Za tym mostem użyłam zoomu w aparacie, by zapuścić żurawia do portu. Uchwyciłam ogromny wycieczkowiec, jakiego w życiu nie miałam okazji zobaczyć, jednak już nie było czasu, by iść dalej. Zawróciłyśmy jakieś 1,5 km w linii prostej od portu (tak, poniższe zdjęcie jest zrobione z odległości około 1,5 km!).
Wycieczkowiec, Dublin, 02.07.2019 r., ©Marchevka.
Promenada utrzymana jest w porządku, estetycznie zagospodarowana. Z nabrzeża można podziwiać przeciwległy brzeg, gdzie nie brakuje nowoczesnych budowli. Jednym z takich obiektów, od razu przyciągających uwagę, jest budynek centrum kongresowego, niemal w całości przeszklonego o nietypowym kształcie pochylonej beczki.
Centrum Kongresowe, Dublin, 02.07.2019 r., ©Marchevka.
Mimo wielu już funkcjonujących biurowców, jeszcze wiele jest w budowie. To zaskakujące, że tak atrakcyjne lokalizacje, jak rzeczne nabrzeże w tak bliskiej odległości do portu morskiego dotychczas nie były zabudowane! Biorąc pod uwagę stan kołobrzeskiej deweloperki, Dublin zdaje się być jakieś 15 lat w tyle za innowacyjną myślą zabudowy każdego wolnego skrawka gruntu...
North Wall Quay, Dublin, 02.07.2019 r., ©Marchevka.
Flota rzeczna dla mnie to także coś nowego i ciekawego. Parsęta nie jest żeglowna, największe pływające jednostki widziałam w Gorzowie - była to barka, na której z Tomkiem piłam piwo sto lat temu. Okazało się, że miałyśmy szczęście, ponieważ do dublińskiego portu zawinął MV Corinthian, wycieczkowiec pływający pod maltańską banderą. Jego główne trasy to basen Morza Śródziemnego oraz rejon Antarktydy! Właśnie obecnie znajduje się w okolicach Paradise Bay, właśnie na Antarktydzie! 
MV Corinthian, Dublin, 02.07.2019 r., ©Marchevka.
Jednym z ważniejszych zabytków, które można obejrzeć na Sir John's Regerson's Quay jest zabytkowy dzwon nurkowy, który był wykorzystywany przy wznoszeniu budowli hydrotechnicznych od czasów wiktoriańskich aż po lata 60. XX wieku! Dostarczony do Dublina w 1866 roku, by pięć lat potem rozpocząć pracę i pozostać w użyciu aż do 1958 roku. 
Diving Bell, Dublin, 02.07.2019 r., ©Marchevka.
Udało się nam także natrafić na zwykły pomnik, który wydaje się jednak nieco niezwykły, a dla mnie wręcz niezrozumiały. Monument ma upamiętniać admirała Williama Browna. Nadal nie byłoby to nic dziwnego, gdyby nie fakt, że William wyemigrował z Irlandii do Stanów Zjednoczonych, mając tylko 9 lat i już nigdy do Irlandii nie wrócił. Co więcej - nie doczytałam nigdzie, by gdziekolwiek zapisał się w historii swojej ojczyzny za szczególne zasługi, a trudne koleje losu XVIII i XIX wieku rzucały go po świecie, by ostatecznie poprzez Urugwaj dostał się do Argentyny i w tamtejszej flocie dosłużył właśnie stopnia admirała. Pomnik odsłonięto w 2006 roku, a obecny na uroczystości irlandzki premier wygłosił z tej okazji płomienną mowę o gorących i mocnych więziach łączących Irlandię i Argentynę.
Pomnik admirała Williama Browna, Dublin, 02.07.2019 r., ©Marchevka.
Jednym z ciekawszych wątków irlandzkiej historii jest jej neutralność podczas II wojny światowej i negatywny stosunek do tych, którzy zdecydowali się pójść na front. Dopiero po wielu, wielu latach nastąpiła ich rehabilitacja. Pomnik irlandzkich marynarzy zaginionych na morzu w wojny 1939-1945 został odsłonięty dopiero w 1990 roku, jednak do dzisiaj rokrocznie w listopadzie obchodzone są uroczystości ku ich pamięci.
Irish Seaman's National Monument, Dublin, 02.07.2019 r., ©Marchevka.
Ostatnim punktem w czasie dublińskiego spaceru był... The Linesman, a w zasadzie jego pomnik. Odlany z bronzu wskutek inicjatywy władz dzielnicy Dockland nawiązuje do wielorakości statków cumujących u nabrzeży rzeki Liffey. Rzeźba interesuje ze względu na kształt i fotograficzne możliwości, urozmaicające turystom spacer po okolicy.
The Linesman, Dublin, 02.07.2019 r., ©Marchevka.
Jak już na początku wspomniałam, Dublin jest miastem ogromnym i zatłoczonym. Spędziłam tam niemal cały dzień i fotografii mam co nie miara, jednak bardzo trudno opisać wszystko w jednym wpisie. Myślę, że materiału jest jeszcze na przynajmniej dwa reportaże, ale, jak już chyba zauważyliście, wycieczki miejskie wymagają wnikliwości i dokładności w opisywaniu odwiedzonych miejsc. Jeziorka, morza i górki są wiele mniej wymagające. Mam nadzieję, że na następny wpis będę potrzebowała mniej czasu, niż ponad 7 miesięcy, które minęły od tego wyjazdu...

5 komentarzy:

  1. Ależ ciekawy spacer z Tobą odbyłam! Odkąd Gui interesuje się mostami i tamami, no i studiuje budowę dróg i mostów, to wszelkie budowle hydrologiczne są w centrum mojej uwagi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mnie to ucieszyło, że ktoś może mieć z moich spacerków przyjemność :)

      Usuń
  2. Dziękuję za tak przyjemną wycieczkę po Dublinie :) To miasto jhest na pewno na mojej "bucket liście" w przyszłości. O irlandzkiej neutralności zamierzam kiedyś zrobić jeden czy dwa wpisy u siebie.

    Mój kolega z liceum pracuje w Dublinie w korpo, ale to bardziej w centrum ;)

    Ciekawe te wszystkie mosty, ten wycieczkowiec oraz Centrum Kongresowe ;) Irlandczycy od zawsze byli niezwykle pomysłowi :)

    Dziwi mnie tylko pomnik wystawiony admirałowi, który jednak więcej wspólnego miał z Ameryką Południową niż z Irlandią....

    Zapraszam Cię serdecznie na 13 urodziny Polanki: https://zyciecelta.wordpress.com/2020/02/17/szczesliwa-trzynastka/

    W notce zostawiłem Ci małą niespodziankę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och, Celcie! Bardzo Ci dziękuję i widziałam wpis, oczywiście przeczytałam w zasadzie od razu, gdy zostawiłeś wiadomość, jednak mam problem z komentowaniem na Wordpressie i mam nadzieję, że mi wybaczysz tę zwłokę. Kiedy tylko uporządkuję hasła i loginy, postaram się zjawić i uaktywnić pod Twoją twórczością!
      A tymczasem zasiadam do kolejnego wpisu, który, mam nadzieję, także Ciebie zainteresuje. Będzie wszak... o Irlandii od strony archeologicznej... no, prawie ;-)

      Pozdrawiam!

      Usuń
    2. "Kiedy tylko uporządkuję hasła i loginy, postaram się zjawić i uaktywnić pod Twoją twórczością!" - Trzymam za słowo i czekam z utęsknieniem, Marchevko ;) Miło mi będzie gościć Cię pod Dębem :)

      A ten kolejny tekst brzmi nader intrygująco :) Już się nie mogę doczekać :)

      Usuń

Twoja opinia jest dla mnie bardzo ważna. Dziękuję :)

Obserwatorzy