czwartek, 3 sierpnia 2017

Rowerowo do Ustronia

Marchev należy do tych ludzi, którzy im większe zmęczenie czują, tym bardziej zabiorą się za kolejne zadania. Nieróbstwo zabija i zasusza marchwiankową nać. Dlatego wczoraj, po całym dniu na nogach (wekowanie warzyw na zimę to strasznie wyczerpujące zajęcie!), dla relaksu wsiadłam na rower i pojechałam do Ustronia Morskiego. Ciekawa byłam zmian na ścieżce już pieszo-rowerowej, które zostały wprowadzone podczas ostatnich prac. Problem bowiem był i to nie mały i ja się nie dziwię. Piękne okoliczności przyrody nie mogą być dostępne tylko dla określonej grupy odbiorców (w tym przypadku - rowerzystów), jednakże obecność dwunogich pod dwoma kołami nie była bezpieczna dla żadnej ze stron.

Zmiany, jakie zauważyłam (pewnie nie wszystkie, bo daaaaawno tam nie byłam) to poszerzenie ciągu rowerowo-pieszego od ośrodka Arka w Kołobrzegu do ośrodka w Podczelu (ul. Na grobli), a od Grobli do Bagicza wytyczenie oddzielnego pasa dla pieszych (od Bagicza do Ustronia ciąg dla pieszych istniał od kilku lat). Zniknął przy Arce znak "zakaz ruchu pieszych". I trzeba przyznać, że są to dobre zmiany, bo rowerzyści nie fukają na pieszych (bowiem piesi mają prawo legalnie na ścieżce przebywać), a piesi znają swoje miejsce i trzymają się swojego pasa, a na odcinku Arka-Podczele idą lewą stroną ciągu i w miarę możliwości ustępują pierwszeństwa rowerzystom. Brawo!

Problem zaczyna się dopiero w Sianożętach, a apogeum osiąga w Ustroniu Morskim, gdzie piesi chodzą całą szerokością, a na dźwięk dzwonka zamiast się ze ścieżki usunąć, rozglądają się błędnym wzrokiem pytającym "ale o so chosi?". Jestem nieugięta - każdy ma prawo poruszać się jak chce i którędy chce, ale przy tym NIE MA PRAWA utrudniać ruchu innym. Pomijam już dzieci bez opieki puszczone na gokartach, elektrycznych wózkach i deskorolkach, które wprawia się w ruch jeżdżąc zygzakiem. Ani ominąć, ani wyprzedzić, bo dziecko nie ma zachowawczości i w swoim zachowaniu bywa nieprzewidywalne. Ale jak dojdzie do tragedii, to się każdy tłumaczy: "mózg został w domu, nie zabierałem, żeby na urlopie nie zgubić". Gratulacje.

A teraz kilka zdjęć - na pieszo byłoby więcej, ale tak dobrze mi się jechało, że nie chciałam co chwilę schodzić z roweru. Jednak wycieczki piesze polecam robić za dnia, a jeśli po zachodzie słońca ktoś bardzo chce pochodzić, to raczej plażą - bagienny teren wokół to nie jest dobre miejsce na przechadzki o zmierzchu. :)

Widok z wydm z drogi EV10, Kołobrzeg, ©Marchevka, 02.08.2017 r.
Ekopark Wschodni, Kołobrzeg, ©Marchevka, 02.08.2017 r.
Widok z nowego tarasu widokowego, Kołobrzeg, ©Marchevka, 02.08.2017 r.
EV10, gm. Ustronie Morskie, ©Marchevka, 02.08.2017 r.
EV10, gm. Ustronie Morskie, ©Marchevka, 02.08.2017 r.
Molo, Ustronie Morskie, ©Marchevka, 02.08.2017 r.
EV10, Kołobrzeg, ©Marchevka, 02.08.2017 r.
Noc zapada, Kołobrzeg, ©Marchevka, 02.08.2017 r.
Zachód którego nie ma, Kołobrzeg, ©Marchevka, 02.08.2017 r.
Mostek w ciągu EV10, Kołobrzeg, ©Marchevka, 02.08.2017 r.

13 komentarzy:

  1. Udało Ci się uchwycić piękno tego rejonu. Ścieżki rowerowe coraz popularniejsze na szczęście i w Warszawie, bo i coraz więcej chętnych. A w takich turystycznych regionach powinna ich być cała siatka, nie zagrożona ruchem pieszych, szczególnie wolno puszczonych dzieci. Jak widać myślenie na wakacjach w większości nie jest w cenie.
    Pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo rozum się zostawia w domu, żeby go zbytnio piaskiem plażowym nie zanieczyścić :)

      Ścieżek coraz więcej i na szczęście miasto zaczęło myśleć nad spojeniem istniejących - jeszcze kilka lat temu było tak, że były kilkusetmetrowe odcinki pojawiające się nagle i jeszcze szybciej znikające. Teraz z pracy do domu mam na szczęście ciągłą ścieżkę, łącznie z przejazdami rowerowymi przez ulice :)

      Usuń
  2. Cudowne zdjęcia. Powiało chłodnym wiaterkiem od morza i słyszę szum fal i śpiew mew. Ach .
    Niestety kultura szanowania innych na ścieżkach czy drogach spacerowo-rowerowych jest bardzo mała. Ciężko czasem przejechać rowerem chociaż jest na tyle szeroko, że wystarczy swobodnie dla jednych i drugich pod warunkiem, ze się chce.
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie jeszcze śmieszy taki nawyk: jadę, idą piesi, więc używam dzwonka, a piesi zamiast zejść ze ścieżki, oglądają się na mnie z pytającym wzrokiem: ale o so chosi? :D Cóż, szkoda zdrowia, trzeba luzować :)

      Usuń
  3. Masz rację. Ustronie to porażka rowerowa. Staram się tamtędy nie jeździć w sezonie, bo mogłabym nie zdzierżyć tego tłoku. Niestety kilka razy musiałam ta trasą jechać i nikomu nie polecam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aż żal, bo tam jest naprawdę ładnie. Za to do Dzwirzyna z Kołobrzegu jest całkiem znośnie i tam jeździ się bardzo przyjemnie :)

      Usuń
    2. Tak, problem pojawia się w samym Dźwirzynie. Tam jest koszmarnie. Za to dalej do Rogowa znów przyjemnie. Żałuję, że nie wybudowano tego łącznika do Trzebiatowa ( a każdy kolejny burmistrz mi to obiecywał). Ponoć teraz jest już realna szansa, nawet podpisano pierwsze umowy.

      Usuń
  4. Kilka lat temu jechaliśmy rowerami z Kołobrzegu na Hel - póki się dało jechaliśmy ścieżką rowerową, fajnie, że w ogóle była, bo potem masakra, ale przychylam się do Twojej opinii jesli chodzi o ludzi chodzacych po sciezkach, mega mnie denerwowali!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wow,co za wyprawa! Macie opisaną tę eskapadę? Musze poszukać, chętnie poczytam :)

      Usuń
  5. Onegdaj, dawno temu, kiedy jeszcze z rzadka słyszał sie o ścieżkach rowerowych, przemierzyłam ten szlak. Lubię trasy nadmorskie, szczególnie wczesnym porankiem i po tzw sezonie .Watra

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Watro, jak miło Cię widzieć! Szlak jest piękny a i ja zdecydowanie wolę takie mało turystyczne pory. Wtedy świat pachnie zdecydowanie inaczej :)

      Usuń
  6. Kolobrzeg to moje ulubione miejsce na mapie Polski. Pięknie odpisałaś jego atrakcje. Pozdrawiam Barbara.

    OdpowiedzUsuń

Twoja opinia jest dla mnie bardzo ważna. Dziękuję :)

Obserwatorzy