poniedziałek, 14 listopada 2016

Zachodniopomorskie '16 - Polarna przygoda, czyli rekreacja w klimacie arktycznym

Środek zimy, zawieje, zamiecie i my. Pociąg przedzierał się przez zaspy a my nieustraszenie doszczelnialiśmy drzwi i okna, budząc przy tym zachwyt kuracjuszy opuszczających kołobrzeski kurort po pobycie w sanatorium. To takie wspaniałe uczucie - być bohaterem w pociągu Regio.
Dworzec kolejowy, Szczecinek, ©Marchevka, 23.01.2016 r.
Mróz był chyba z minus pindziesiont, bo gdy wysiadłam na stacji i zaciągnęłam się świeżym powietrzem, poczułam, jak w płucach osiada lód, a film łzowy na oczach zamienia się w szklaną taflę. SZCZECINEK to kolejne miejsce na mapie, w którym leży śnieg wtedy, gdy w Kołobrzegu go nie ma.
Szczecinek, ©Marchevka, 23.01.2016 r.
Chcieliśmy zobaczyć wieżę Bismarcka i się na nią wspiąć, bo podobno odnowiona i udostępniania do zwiedzania. Byliśmy ciekawi widoku z góry, ale jedyne, co nas na miejscu czekało to wspinaczka po stromym lodowcu i możliwość pocałowania metalowej kraty w miejscu drzwi. (Swoją drogą - czy to prawda, że na mrozie jęzor się przykleja do metalowych przedmiotów?). No cóż, jakoś bardzo zdziwieni nie byliśmy, bo my zawsze albo nie w porę, albo nie w pogodę, więc poszliśmy szukać szczęścia gdzie indziej.
Wieża Bismarcka, Szczecinek, ©Marchevka, 23.01.2016 r.
Zapomnieli dopisać, że tylko latem, Szczecinek, ©Marchevka, 23.01.2016 r.
Wieża Bismarcka na lodowcu, Szczecinek, ©Marchevka, 23.01.2016 r.
I wypad byłby zaliczony do niekoniecznie udanych gdyby nie to, że przez chwilę mogliśmy się poczuć jak prawdziwi polarnicy. Szliśmy ścieżką wokół Jeziora Trzesiecko, kiedy to napotkaliśmy przeszkodę w postaci płotu i zamkniętej posesji. Do wyboru mieliśmy okrężną drogę lub... przejście po zamarzniętej tafli, pokrytej solidną warstwą śniegu.
Zabytkowy park miejski, Szczecinek, ©Marchevka, 23.01.2016 r.
Oni zachęcili nas do przygody, Szczecinek, ©Marchevka, 23.01.2016 r.
Wiem, w przedszkolu i szkole uczyli: nie właź na zamarznięte jezioro. (ergo BŁAGAM o nieudzielanie mi moralistycznych pogadanek w komentarzach). Pewnie sami nie wpadlibyśmy na ten pomysł gdyby nie to, że mieszkańcy także skracali sobie tędy drogę, a po oględzinach grubości lodu doszliśmy do wniosku, że nic nam nie grozi. To było naprawdę ekscytujące przeżycie. Miejsce, gdzie latem można śmiało śmigać na nartach wodnych, tym razem zostało przez nas zaadaptowane na polarną przygodę, która uratowała wypad i pozwoliła wywieźć ze Szczecinka niezapomniane wrażenia. Kiedy znaleźliśmy się na środku jeziora, gdzie z każdej strony było daleko do lądu, poczułam... WOLNOŚĆ. Był dreszczyk emocji, a każdy krok poprzedzony był wątpliwością, czy aby nie będzie ostatni. Nie powiem, że polecam, bo to rozrywka z gatunku podwójnego hardcoru i każdy sam musi podjąć decyzję, czy zdecyduje się na taką przechadzkę, ale powiem tylko, że nie żałuję, bo historie, jakie wymyślaliśmy przemierzając śnieżną krainę były genialne.

Widok z lodowca na Jezioro Trzesiecko, Szczecinek, ©Marchevka, 23.01.2016 r.
Jezioro Trzesiecko, Szczecinek, ©Marchevka, 23.01.2016 r.
Jezioro Trzesiecko, samiutki środek!, Szczecinek, ©Marchevka, 23.01.2016 r.
Nic za nami..., Szczecinek, ©Marchevka, 23.01.2016 r.
Ale za to co przed nami!, Szczecinek, ©Marchevka, 23.01.2016 r.
Cóż jeszcze mogę dodać? Mieliśmy problem ze znalezieniem obiadu i ostatecznie wylądowaliśmy w jednej z sieciówek, więc nie ma o czym gadać. Za to na uwagę zasługuje fakt, że punkt informacji turystycznej znajduje się w centrum miasta przy deptaku i był czynny w sobotę. Oraz mogliśmy sobie wziąć ulotki, z których wyczytaliśmy, że większość ciekawych miejsc zwiedziliśmy.
Punkt informacji turystycznej, Szczecinek, ©Marchevka, 23.01.2016 r.
Bileciki, Szczecinek, ©Marchevka, 23.01.2016 r.
Odwiedziliśmy na przykład cmentarz wojenny, gdzie spoczywa niema 4,5 tysiąca żołnierzy radzieckich oraz kilkudziesięciu polskich wojaków. Zdecydowana większość to mogiły bezimienne, a szczątki poległych zebrane tu zostały z ponad stu miejscowości m. in. województwa koszalińskiego i pilskiego. Nad nekropolią góruje pomnik w kształcie pękniętego pierścienia, symbolizujący przełamanie Wału Pomorskiego.
Pomnik Poległych o wyzwolenie, Szczecinek, ©Marchevka, 23.01.2016 r.
Pomnik Poległych o wyzwolenie, Szczecinek, ©Marchevka, 23.01.2016 r.
Pomnik Poległych o wyzwolenie, Szczecinek, ©Marchevka, 23.01.2016 r.
Dla równowagi, poszliśmy także na Stadion Miejski im. Kazimierza Czesława Lisa. Oczywiście do środka nie weszliśmy, ale widzieliśmy bramę, a Tomek ma w swojej kolekcji kolejne miejsce kultu prawdziwego kibica :D
Stadion Miejski, Szczecinek, ©Marchevka, 23.01.2016 r.
Przechadzając się po mieście podziwialiśmy także zabytki architektoniczne. Ciekawostką może być dzisiejsza cerkiew pw. Świętej Trójcy z powodu jej historii. Na Ziemiach Odzyskanych przeważnie kościoły ewangelickie zostały zaadaptowane po wojnie na kościoły katolickie. Natomiast budynek przy ulicy Szkolnej, wybudowany w 1824 roku, dzisiaj pełniący funkcję świątyni Polskiego Autokefalicznego Kościoła Prawosławnego, pierwotnie był... synagogą!
Cerkiew pw. Świętej Trójcy, Szczecinek, ©Marchevka, 23.01.2016 r.
Wchodząc na stały ląd, minęliśmy także Zamek Książąt Pomorskich. Na szczególną uwagę zasługuje fakt, że południowe skrzydło, czyli dokładnie to na zdjęciu, zostało wybudowane w XIV w. Ponadto pierwotnie zamek wybudowany został na wyspie, a obecne jego położenie na lądzie spowodowane jest opadaniem wód (a ktoś mówił, że świat się potopem skończy).
Zamek Książąt Pomorskich, Szczecinek, ©Marchevka, 23.01.2016 r.
Oczywiście nie mogliśmy pominąć także ratusza z połowy XIX w. czy zabytkowego gmachu szkoły muzycznej.
Ratusz, Szczecinek, ©Marchevka, 23.01.2016 r.
Gmach szkoły muzycznej, Szczecinek, ©Marchevka, 23.01.2016 r.
Odwiedziliśmy też Muzeum Regionalne, które wzbudziło w nas mieszane uczucia. Były ładne bilety, które ochoczo zachowaliśmy na pamiątkę. Było też wiele ciekawych eksponatów, a naszą uwagę najbardziej przykuła ogromna mapa (chyba Księstwa Pomorskiego), na obrzeżach której widniały panoramy pomorskich grodów. Znaleźliśmy także Kołobrzeg! Mieliśmy w związku z tym kilka pytań do obsługi, która jednak nie podłapała naszego entuzjazmu i zrozumieliśmy oschłość pani w recepcji jako sygnał do wykonania wtyłzwrotu. A że byliśmy sami, nie wahaliśmy się ani chwili i rzeczywiście dokonaliśmy ewakuacji, by jeszcze bardziej nie rozjuszyć lwa ;)
Muzeum Regionalne, Szczecinek, ©Marchevka, 23.01.2016 r.
Muzeum Regionalne, Szczecinek, ©Marchevka, 23.01.2016 r.
Muzeum Regionalne, Szczecinek, ©Marchevka, 23.01.2016 r.
Muzeum Regionalne, Szczecinek, ©Marchevka, 23.01.2016 r.
Muzeum Regionalne, Szczecinek, ©Marchevka, 23.01.2016 r.
Muzeum Regionalne, Szczecinek, ©Marchevka, 23.01.2016 r.
Mieliśmy także plany, by wiosną lub latem, kiedy będzie ciepło, wybrać się do Szczecinka z rowerami i pokonać trasę wokół jeziora na dwóch kółkach. To niecałe 15 km, ale ten rok był niezbyt łaskawy dla nas, a dla mnie w szczególności i się nie udało, ale co się odwlecze, to nie uciecze i choćbym piechotą miała przejść, to przejdę... kiedyś :D
Uroczy zakątek na trasie, Szczecinek, ©Marchevka, 23.01.2016 r.
Mapa trasy rowerowo-biegowej dookoła Jeziora Trzesiecko, Szczecinek, ©Marchevka, 23.01.2016 r.

11 komentarzy:

  1. Zwiedzanie jest fajne, tylko ta zima...brrrrrrrrr ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Tu Chorzowska Ewa :)
    Też kiedyś wędrowałam po zamarzniętym lodzie ... w marcu, lód był gruby, ale już trzaskał, pękał, uczucie niesamowite i dusza na ramieniu( nigdy więcej!)
    Byłam w Szczecinku i mam takie same odczucia!
    Pięknie piszesz. Buziaki od Chorzowskich!

    OdpowiedzUsuń
  3. zawsze się zastanawiam widząc te wszystkie wieże - po pierwsze - po co tam ludzie lezą? A po drugie jak już wlezę (niechętnie) - czemu tam nie ma windy?!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwielbiam schody :D Może być ich nawet i tysiąc, byle by prowadziły do miejsca, z którego jest jakiś ładny widok na okolicę. Swego czasu spotkał mnie ogromny zawód, gdy pojechałem do Szczecina odwiedzić kuzyna i jego dziewczynę, i zaprowadzili mnie na punkt widokowy na wieży kościoła w centrum miasta. Okazało się, że na wieżę można tylko wjechać windą, wejść po schodach się nie da... Moje rozczarowanie było porównywalne do tego z wyjazdu do Pragi, gdy po półgodzinnej wspinaczce na wzgórze Pertin (to nic, że miałem bilet dobowy, dzięki któremu mogłem za darmo wjechać kolejką :D ), z którego jest kapitalny widok na praskie Stare Miasto, okazało się, że cała starówka jest zasłonięta gęstą mgłą.

      Usuń
  4. Takie mroźne dni, pod warunkiem, że słoneczne, też mają w sobie wiele uroku. Wstyd się przyznać, ale w tamtych rejonach nigdy nie byłam. Jakoś z centralnej Polski mi tam nie po drodze :P Widzę jednak, że mam sporo do nadrobienia!

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie wiem, czy odważyłabym się wejść na zamarznięte jezioro, choćby i 100 osób mnie przekonywało, że lód nie pęknie - podziwiam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Dzięki za ten wpis.:) Dla mnie - wspomnienia najmilszych chwil dzieciństwa i bliskich, których już nie ma... Tym razem nie obeszło się bez chusteczki...

    OdpowiedzUsuń
  7. Po zamarzniętych akwenach się nałaziłem! Jeździłem też po nich sankami, rowerem, a nawet motorem! To nie jest prawda że lód jest taki bardzo niebezpieczny. Cienki lód tak, ale jak ma powyżej 5 cm to spoko! Za to gdy się nie ma pewności, czy jest wystarczająco gruby,to trzeba zabierać ze sobą długą tyczkę, tak ze trzy metry albo i więcej. Podobno były czasy, kiedy można było suchą noga nawet do Szwecji dojść po Bałtyku? :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Spacer po zamarzniętym jeziorze - ekstremalne przeżycie. Ale skoro są trasy prowadzone zimą po zamarzniętych jeziorach dla wielkich TIR-ów, to dlaczego nie zafundować sobie spaceru na nogach.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  9. Zawiało mrozem;) Fajna wyprawy i zapewne niesamowite przeżycie połazić po zamarzniętym jeziorze:)

    OdpowiedzUsuń

Twoja opinia jest dla mnie bardzo ważna. Dziękuję :)

Obserwatorzy