czwartek, 10 lipca 2014

Blogerskie spotkanie w mieście siedmiu wzgórz - Lublin (Z cyklu: Polska na 100%.)

Kojarzycie turystyczne meleksy? Tak, te zawalidrogi wożące turystów na wycieczki po mieście? Pojazdy tego typu podnoszą mi ciśnienie i powodują, że zmieniam trasę przejazdu przez Kołobrzeg, kiedy to coś pojawi mi się na horyzoncie. Nie zmienia to jednak faktu, że wycieczki tego typu mają niezłe branie i wcale się nie dziwię - z przewodnikiem można objechać miasto, a później wybrać się już na piechotę w miejsca, które wydają się być najbardziej interesujące. Dlatego też sama często organizuję moim gościom taki przejazd, ale nie  meleksem, tylko prywatnym samochodem i nie w godzinach szczytu, a raczej wieczorem, kiedy nie ma już ruchu, a miasto jest bajecznie podświetlone. Okazuje się, że taka wycieczka jest atrakcyjna także w dzień, a raczej rano. Zwiedzanie Lublina z Talką, pod przewodnicką opieką Knezia, rozpoczęłyśmy właśnie od objazdówki po mieście. W drodze z dworca do domu przejechaliśmy przez miasto, oglądając najważniejsze miejsca Lublina, które w większości później odwiedziliśmy. I co najważniejsze - bez stwarzania korków. Tak to można zwiedzać ;)))))) Na poniższych zdjęciach nie znajdziecie tylko ujęć z przejazdu obok KL Lublin, było zbyt mało czasu, aby odwiedzić to miejsce.
Po regeneracyjnej kawie i smakołykach kneziowego autorstwa ruszyliśmy w miasto w składzie czysto blogerskim, zasilonym przez osobę Starszej. I się zaczęła zabawa :) Zwiedzanie rozpoczęliśmy od Zamku i to tu zeszło nam najwięcej czasu, bo obiekt jest rozmiarów imponujących i atrakcji w sobie kryje co nie miara. Mimo swojej ponurej i przykrej historii.

Górujący nad miastem zamek

Schody biegnące wzdłuż murów miejskich
A zamek coraz bliżej :)
I już na dziedzińcu - Donżon
Kaplica Trójcy Świętej
Dziedziniec zamkowy
 A teraz wchodzimy do środka - najpierw donżon i wystawa na "parterze".

Korytarze - niskie, wąskie, kiedyś ludzie musieli być naprawdę niżsi niż obecnie!
Panorama Lublina ze szczytu donżonu
(Kliknij w zdjęcie celem powiększenia)
Następnie zwiedziliśmy kaplicę Trójcy Świętej. Wnętrze oszałamia po pierwsze ilością malowideł, po drugie - rekonstrukcją, bo freski w czasie przekształcania Zamku w więzienie zostały przykryte warstwą tynku. Miejsca, których nie dało się odtworzyć zostały tak pomalowane, że dopiero po wnikliwej analizie można je zauważyć. 


Wandalizm istniał także w XV wieku, widoczne napisy są równie zabytkowe, jak i pozostałe obrazy i nie można ich zlikwidować!





Odwiedziliśmy także poszczególne działy Muzeum Lubelskiego, m. in. Dział Militariów i Dział Sztuki, jednak regulamin Muzeum nie zezwala na publikację wykonanych prywatnie zdjęć. Można je posiadać tylko na własny użytek, więc powiem Wam tylko, że widzieliśmy obraz Jana Matejki pt. "Unia Lubelska", kontemplowaliśmy także inne obrazy mieszczące się w Dziale Sztuki. Obowiązkowym punktem było obejrzenie stołu z wypalonym śladem Czarciej Łapy. Jeśli chodzi o legendy, to Agulec dzierży palmę pierwszeństwa w ich opowiadaniu, zatem zapraszam do zapoznania się z jej wpisem na ten temat pod tym linkiem: TUTAJ.

Następnym punktem naszej imprezy był spacer po mieście, czyli przejście przez Bramę Grodzką i dalej, dalej... 

Z dedykacją dla Klarki - wszechobecny bruk
Brama Grodzka - widok od strony ulicy Grodzkiej

I się zaczynają ciekawe kamieniczki

Plac Po Farze
Makieta nieistniejącego kościoła pw. św. Michała Archanioła
Coraz częściej okazuje się, że Marchevkowe ścieżki krzyżują się z drogami św. Jakuba.
Kolejna urokliwa kamieniczka


Urząd Stanu Cywilnego
Brama Krakowska
Wnętrze Bramy
I od zewnątrz
Nowy Ratusz w Lublinie
Na zakończenie emocjonującej wycieczki przeszliśmy się ulicą Jezuicką w stronę Wieży Trynitarskiej, na której wejście jednak już nie wystarczyło czasu. Spotkałam także sobowtóra Lady Gagi, na pożegnanie z Lublinem zrobiłam jeszcze zdjęcie Zamku od frontu i odjechaliśmy na obiadokolację, na której serwowane były oczywiście przysmaki wprost spod ręki Knezia ;)

Wieża Trynitarska

Good bye!
No i cóż... Lublin zaskoczył mnie stanem zabytków, które są odnowione, w dość dobrej kondycji. Dzień zleciał, chociaż wydawało się, że będzie tyyyyyyle czasu. Obeszliśmy najważniejsze punkty miasta, spędziliśmy trochę czasu na pogaduchach, a na peronie tak się zagadaliśmy, że pan z obsługi pociągu zamknąłby nam drzwi i odjechał bez nas ;) A po powrocie do domu padłyśmy z Talką jak kawki - musiałyśmy zbierać siły, bo kolejny dzień znów był pełen wrażeń. Ale o tym będzie w innej bajce, dzisiaj już pora na dobranoc :)

Pozdrawiam!

PS: Proszę przeczytać komentarze, bo Kneź dobrze prawi :D

23 komentarze:

  1. No nieeee, trzeba dopisać koniecznie, że ten Urząd Stanu Cywilnego to jest w dawnym TRYBUNALE KORONNYM!!! Tym Trybunale, gdzie jak wieść niesie, diabli rozsądzili wdowią krzywdę lepiej niż przekupni sędziowie! :D
    Stąd w muzeum ów stół i stąd knajpa "Czarcia Łapa", z długimi tradycjami. A teraz wyobraźcie sobie ten tłum i gwar, gdy sądzono w tym Trybunale - te karoce, wasągi, kolaski, wozy, szlachtę, mieszczan, duchownych, służbę, prawników, urzędników sądowych - wszystko wokół tego budynku! On był taki sam kiedyś, jak i teraz! :)
    Cóż, nie wszystko można na raz - zwiedzania to jeszcze na parę wizyt.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przede wszystkim - przyjemności trzeba sobie dozować stopniowo. Nie można tak wszystkiego na raz za pierwszym razem skonsumować :D :D :D

      Usuń
  2. A jednak Największa Dziura na wschodzie Polski jest całkiem całkiem ładna :D ponieważ znam to miasto całkiem całkiem dobrze ;) to rzeczywiście najbardziej byłam ciekawa Lady Gagi ;) oczywiście zdjęcia obejrzałam z przyjemnością patrząc jak ono wygląda okiem Twojego aparatu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jaka dziura? Toż to stolica województwa, mzawko!! :D

      Usuń
  3. Bardzo sympatyczny dla mnie spacer. Tym bardziej, że miasta nie znam zupełnie, Pięknie pokazałaś i opisałaś. Kamieniczki urocze:) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. ładnie, nigdy nie byłam w Lublinie. To w szpilkach po tym bruku już wiem że się nie ma co wybierać;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W szpilkach rzeczywiście niekoniecznie, ale w nieco bardziej turystycznym obuwiu można wędrować i wędrować... :)

      Usuń
  5. No i zwiedziłam Lublin! :) Fajnie ujęty klimat miasta.

    OdpowiedzUsuń
  6. Lublin jest ładnym miastem i miło jest zobaczyć go w towarzystwie miłych ludzi. Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to prawda, zdecydowanie razem - raźniej :)

      Usuń
  7. Ile pięknych zdjęć!
    Lubię Lublin, często go odwiedzam. Mieszkają tam moi dziadkowie :)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, to świetnie, że masz okazję tak często tam bywać ;)

      Usuń
  8. Ależ pięknie miasto. Tyle średniowiecza! Mury obronne i donżon niezwyklej urody.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo byłam zaskoczona wyglądem miasta. Pozytywnie zaskoczona - już dawno nie miałam takiej niespodziani na szlaku :)

      Usuń
  9. Lubię Lublin, nawet bardzo! Rozśmieszyłaś mnie stwierdzeniem, że dzierżę palmę pierwszeństwa w opowiadaniu legend:) No cóż poradzić, że je lubię:) Fajnie pokazałaś Lublin. Ciekawi mnie czy do kościoła Dominikanów dotarłaś? Ja jestem nim oczarowana...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No oczywiście, że Ty, w naszym blogerskim półświatku, słyniesz z przytaczania legend - dlatego też bez sensu powielać już coś, co ktoś zrobił i zrobił to bardzo dobrze :))))
      Kościół Dominikanów widziałam z zewnątrz, wiesz, nie wszystko na raz :D

      Usuń
    2. Do samego kościoła dotarliśmy, ale okazji na zwiedzanie nie było - tłumy i jakiś ślub. Ten kamień z muszlą św. Jakuba to przecież obok. Oglądaliśmy też od strony Podwala, ale na opowieści co i kiedy miało się spalić, a co nie, to chyba będzie czas następnym razem. :D

      Usuń
    3. Następnym razem <3

      Usuń
  10. dojrzewam wlasnie do decyzji by gruntownie odswiezyc swoja znajomosc lublina, w koncu to nie tak daleko mnie, piekna kaplica! tez lubie obwiezc swoich gosci wieczorkiem po miescie, zwlaszcza gdy przyjezdzaja na krotko i nie sposob wszystko zwiedwic w np dwa dni :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo to fajny pomysł jest z tym objeżdżaniem miasta. Szybko, wygodnie, przyjemnie. :D

      Usuń

Twoja opinia jest dla mnie bardzo ważna. Dziękuję :)

Obserwatorzy