Była to jedyna atrakcja otwarta w
Boże Ciało 2014, dlatego z wielkim zainteresowaniem przestąpiłam progi rzeszowskich
podziemi. Tym chętniej, że na dworze panował skwar, a piwnice dawały przyjemne,
chłodne schronienie. Bar oferował zimne napoje oraz drobne przekąski,
których można było skosztować przed rozpoczęciem zwiedzania. Odbywa się
ono grupowo pod opieką przewodnika.
Moja grupa była oprowadzana po
podziemiach przez Pana Zygmunta, człowieka niewątpliwie profesjonalnego,
mającego to COŚ, co sprawia, że wycieczka była prawdziwą przygodą. Niebagatelne
poczucie humoru oraz zaangażowanie uczyniły spacer pod płytą rzeszowskiego
rynku świetnie wykorzystaną godziną, której zupełnie się nie odczuło. Nasza
grupa była tak kontaktowa, że jeszcze po zwiedzaniu zatrzymaliśmy Pana Zygmunta
na parę minut pogaduch. Mam szczerą nadzieję, że nasi turystyczni następcy nie
byli zbyt zdenerwowani przedłużającym się oczekiwaniem na rozpoczęcie
zwiedzania ;)
Rzeszów odwiedziłam w maju 2014 r. w ramach zeszłorocznego cyklu Polska na 100%, w związku z czym niekoniecznie pamiętam wszystko dokładnie i wspomnienia odświeżam tylko na podstawie zdjęć – luźne notatki w trakcie wyjazdów zaczęłam robić dopiero w tym roku. Jestem jednak przekonana, że Podziemia Rzeszowskiego Rynku są obowiązkowym do odwiedzenia punktem na mapie miasta. Są zupełnie inne od tych krakowskich oraz w inny sposób zagospodarowane. Niewątpliwym ich atutem jest obecność przewodnika, który nie tylko opowiada o tym, jakie funkcje spełniały poszczególne pomieszczenia i do kogo należały, ale przybliża nam także historię miasta.
Rzeszów odwiedziłam w maju 2014 r. w ramach zeszłorocznego cyklu Polska na 100%, w związku z czym niekoniecznie pamiętam wszystko dokładnie i wspomnienia odświeżam tylko na podstawie zdjęć – luźne notatki w trakcie wyjazdów zaczęłam robić dopiero w tym roku. Jestem jednak przekonana, że Podziemia Rzeszowskiego Rynku są obowiązkowym do odwiedzenia punktem na mapie miasta. Są zupełnie inne od tych krakowskich oraz w inny sposób zagospodarowane. Niewątpliwym ich atutem jest obecność przewodnika, który nie tylko opowiada o tym, jakie funkcje spełniały poszczególne pomieszczenia i do kogo należały, ale przybliża nam także historię miasta.
A co u Was? :)


















